Polityka i Społeczeństwo

Prezes Sądu Najwyższego wyraziła głębokie poważanie nt. opinii Ursuli von der Leyen dot. polskiej praworządności

Manowska
YouTube/ PRESS.WARSZAWA

Ursula von der Leyen wywiadem na temat funduszy z KPO podniosła ciśnienie rządzącym. Teraz odpowiada jej Małgorzata Manowska, prezes SN.

Obóz władzy w swojej opowieści na temat pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) odbija się od ściany do ściany. Ponad rok temu Mateusz Morawiecki przedstawił przyznanie ponad 50 mld euro jako sukces. Gdy Komisja Europejska zaczęła stawiać praworządnościowe warunki, nagle okazało się, że Polska da sobie radę bez tych pieniędzy.

W czerwcu tego roku nastąpił kolejny zwrot. Po negocjacjach związanych z prezydencką ustawą likwidującą Izbę Dyscyplinarną SN, przewodnicząca Komisji Europejskiej (KE) Ursula von der Leyen przyjechała do Polski i oficjalnie “klepnęła” KPO. Szef rządu był cały w skowronkach i znowu ogłaszał sukces.

Niedawno szefowa KE udzieliła wywiadu “Dziennikowi Gazecie Prawnej”, w którym stwierdziła, że obowiązująca już ustawa o Sądzie Najwyższym “nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej”.

Po tych słowach podniosło się ciśnienie w obozie władzy i nagle się okazało, że Polska znowu poradzi sobie bez tych funduszy. Europosłowie PiS zaczynają wzywać do całkowitej rezygnacji z KPO. Swoje zdanie na ten temat wyraziła także w wywiadzie dla “Dziennika Gazety Prawnej”, pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska.

Mam w nosie to co mówi von der Leyen

Małgorzata Manowska na łamach DGP ostro odpowiada przewodniczącej Komisji Europejskiej. Pierwsza prezes Sądu Najwyższego mówi Ursuli von der Leyen, że ma w nosie jej słowa na temat polskiej praworządności.

Nie rozumiem, dlaczego kara (1 mln euro dziennie – red.) jest naliczana i nie wiem, co zrobić, żeby nie była naliczana. Po ostatnich wypowiedziach Ursuli von der Leyen odnoszę wrażenie, że tu nie chodzi o żadną praworządność – mówi Manowska.

Następnie Manowska urządza sobie personalne wycieczki pod adresem szefowej KE. – Nie wiem, czy szefowa KE legitymuje się wykształceniem prawniczym, ale jej słowa traktuję jako pewien lapsus, przejęzyczenie – stwierdza i zapowiada buntowniczo, że nie zamierza wydawać żadnych zarządzeń wstrzymujących sędziów od orzekania, inaczej niż w zeszłym roku, gdy wstrzymała bieg spraw w kwestionowanej przez TSUE Izbie Dyscyplinarnej.

Małgorzata Manowska dodaje, że ma wrażenie, “że jak tylko Polska robi pół kroku do tyłu, to jest spychana na krawędź kolejnej przepaści pod pozorem obrony praworządności”.

Źródło: Dziennik.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie