Polityka i społeczeństwo

Prezes PiS szykuje partię na wybory. Tym ruchem strzelił jej jednak w stopę

Triumf elektoratu liberalnego. PiS traci grunt w wojnie światopoglądowej
fot. flickr/Sejm RP

Sprawa zaskakującej deklaracji prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego wciąż budzi duże emocje, nie tylko pośród szeregowych działaczy w regionach, ale i pośród dziennikarzy i komentatorów politycznych. Dziś Michał Kolanko z Rzeczpospolitej przedstawił analizę, że choć decyzje lidera partii rządzącej są kontrowersyjne i nie spotykają się z ciepłym odbiorem partyjnych dołów, to jednak w dużym stopniu ułatwiają Prawu i Sprawiedliwości prowadzenie kampanii przed wyborami samorządowymi.

Zdaniem dziennikarza, decyzje o obniżce wynagrodzeń posłom i samorządowcom pozwoliło zamknąć kwestię horrendalnie wysokich nagród, poświęcenie druha z Porozumienia Centrum, Krzysztofa Jurgiela na rzecz Jana Krzysztofa Ardanowskiego otworzyło nowe możliwości w relacjach z rolnikami a piątkowa decyzja o zamknięciu list przed działaczami, którzy zarabiają duże pieniądze w spółkach Skarbu Państwa ograniczy straty, spowodowane świetną i niezwykle celną akcją młodych ludowców pt. “Sami swoi”. I choć w przypadku dwóch pierwszych kwestii zgadzam się z red. Kolanko, to ta trzecia, w moim przekonaniu jest olbrzymim strzałem w stopę prezesa w jego własną partię. Wbrew bowiem zamierzeniom Jarosława Kaczyńskiego, deklaracja z minionego piątku to nie tylko przyznanie racji partiom opozycyjnym, że ta władza doi budżety państwa i państwowych spółek tak, jak żadna ekipa wcześniej ale i też trwale wprowadza tę kwestię do dyskursu politycznego.

Prezes PiS z pewnością liczy, że temat wyschnie przez wakacje, a gdy rozpocznie się kampania wyborcza to Polacy o “Samych swoich” zapomną. Tyle tylko, że na każdym kroku będzie o niej przypominać każde nieznane nazwisko na liście wyborczej PiS. Co rusz będą pojawiać się pytania: “A dlaczego ten mój radny już nie startuje? Przecież był taki świetny, taki uczciwy i tak dbał o nasze interesy?” i miażdżące dla PiS odpowiedzi – “A, bo Kaczyński uznał, że jego nachapanie się w państwowej spółce może razić w oczy, więc teraz musimy wybrać innego, który się jeszcze nie nachapał”. Między bajki należy włożyć przekonanie, że opozycja nie będzie grzała tego tematu w kampanii wyborczej – gdy ma się w ręku asy, nie gra się dziewiątkami. Prezes Kaczyński przy okazji przyznał, że dla niego radni jego partii to nic nie znaczące pionki, w gruncie rzeczy anonimowe, które można zastąpić pierwszymi lepszymi chętnymi z ulicy.

Redaktor Kolanko przekonuje, że decyzja lidera partii rządzącej spowoduje, że w miejsce “tłustych kotów” wejdą młodzi, głodni sukcesu i chcący się wykazać działacze z młodzieżówek, a to może dać PiS-owi okazję do poszerzenia elektoratu i rozrostu partii. Tyle tylko, że odpowiednio rozegrany temat przez partie opozycyjne pozwoli każdego takiego “głodnego kota” przedstawić jako prącego do suto zastawionego koryta, a obietnice wyborcze jako wyłączny środek do tego celu. Gdy do tego dodamy, że dotychczasowe struktury, odsunięte na boczny tor, raczej nie będą zainteresowane wspieraniem swoich “młodszych konkurentów”, to może się okazać, że kampania będzie znacznie słabsza i mniej skuteczna niż mogłaby być ze starą ekipą.

To, że młodzi ludowcy tematu z pewnością nie odpuszczą widać już dziś na Twitterze, gdzie znów pojawiła się seria wpisów przypominająca kokosy pisowskich radnych. Znów z humorem, znów celnie punktująca rozpasanie władzy, znów pokazująca hipokryzję władzy, która przekonuje o tym, że “do polityki nie idzie się dla pieniędzy”.

Niewątpliwym celem deklaracji prezesa Kaczyńskiego jest utrzymanie wizerunku partii, która jest nową jakością w polityce. Oburzenie działaczy partyjnych, których ta narracja uderzy po kieszeniach i podważy ich prestiż z pewnością w tym nie pomoże. Nie wszyscy potrafią tak dobrze kłamać. Co gorsza, dzisiejsza decyzja warszawskiej radnej, która wiedząc że nie znajdzie się na biorących miejscach do RM w stolicy zdecydowała się poprzeć Patryka Jakiego rozpoczyna także proces wyborczej migracji na inne listy, gdzie szanse na pozostanie w organach stanowiących będą większe. Nawet drobna część popularnych działaczy PiS, którzy zdecydują się na exodus z partii np. do Kukiza czy do lokalnych komitetów może bardzo mocno osłabić wyborczy wynik partii rządzącej. Wówczas decyzja Kaczyńskiego obróciłaby się przeciwko jego partii.

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie