Polityka i społeczeństwo

Prezes PiS sięga po stare, sprawdzone metody. Burza komentarzy po słowach Jarosława Kaczyńskiego

Kolejna sobota, kolejna konwencja regionalna Prawa i Sprawiedliwości. Do wyborów jeszcze długa droga, a po przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego można stwierdzić, że rządzących opuścił zapał w walce o polepszenie szans w wyborach do Europarlamentu. Jakby doskonale zdawali sobie sprawę z jakości zaprezentowanych kandydatów i wystrzelania się z wszelkich atutów już przed wyborami.

Ale Prawo i Sprawiedliwość cieszy się ciągle szerokim poparciem, które gwarantuje wysłanie silnej reprezentacji partii do Brukseli. W takim wypadku wystarczy nie popełniać błędów. Niestety, a raczej, na szczęście zmęczony już kampanią Jarosław Kaczyński znów dostarczył opozycji argumentów do ataku. Wśród nich tego najcięższego, strategicznego dla Koalicji Europejskiej, że Prawo i Sprawiedliwość dąży do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej.

Gdy argumentów brak, a kasa na propozycje rozeszła się na „Piątkę” w celu przykrycia afery taśmowej z kryształowym Kaczyńskim w głównej roli, Prawo i Sprawiedliwość wraca do sprawdzonej retoryki godnościowej. Do złych Niemców, którzy skorzystają na wprowadzeniu w Polsce waluty euro.

Kaczyński na początku znów skłamał, że PiS nie dzieli Polaków. „Musimy służyć narodowi, musimy dbać o jego spójność, musimy dbać o interesy wszystkich grup i obywateli, nie możemy ich dzielić ani z punktu widzenia ich sytuacji społecznej, ani z punktu widzenia ich miejsca zamieszkania” – mówił. Oczywiście w opozycji do tak egalitarnego podejścia ma stać winna wszelkich bied w Polsce Koalicja Europejska. Według Kaczyńskiego „oni słowa „naród” nie lubią. […] Oni tej integracji najwyraźniej nie chcą, dla nich najważniejsza jest socjotechnika utrzymania władzy”. Dodał, że politycy Platformy Obywatelskiej „traktują władzę jako mechanizm manipulacji społeczeństwem, wprowadzania go w błąd, korzystania z przewagi medialnej”. Tak, znane „my nie mamy mediów”, a Kaczyński bredzi, jakby nie wiedział, że to właśnie on od niespełna czterech lat rządzi w Polsce.

Następnie płynnie przeszedł do tematu wprowadzenia w Polsce waluty euro. Jak mówił, według opozycji „niepotrzebna jest złotówka, polska waluta”, a Polska na przyjęciu wspólnej waluty straci „niezależnie od mechanizmu [jej] przyjęcia”. To nowy element straszenia wyborców opozycją.

W interesie różnych grup, w szczególności zewnętrznych, całych państw, przejście Polski na euro będzie korzystne. Trzeba zapytać, czy będzie korzystne dla Polski, Polaków? Zapytajmy wobec tego, czy euro dobrze służy różnym europejskim państwom? Mogę powiedzieć tak: owszem, Niemcom, Holandii służy, można dodać Austrię, ale inni, nawet tak duże państwa jak Francja, na euro tracą, inne popadają w ruinę”. Ergo – Koalicja Europejska chce doprowadzić Polskę do ruiny. Grecja, o której mówił, została wyratowana z kryzysu przede wszystkim ze względu na fakt przyjęcia przez nią euro. Wspólna waluta, to również bezpieczeństwo polityczne w czasie coraz odważniejszych posunięć Rosji. Wreszcie euro to przepustka do grona decyzyjnego Unii, z którego za sprawą Prawa i Sprawiedliwości szybko wylecieliśmy. To godność i posłuch, którego partia Kaczyńskiego tak bardzo dla Polski chce. 

Jarosław Kaczyński przyznał, że Polska zobowiązała się do przyjęcia euro. Jednak dodał, że „euro przyjmiemy, ale wtedy, jeżeli będzie to w naszym interesie. A w naszym interesie będzie to wtedy, kiedy osiągniemy poziom bardzo zbliżony do Niemiec”. Nieszczęście wielu Polaków, porównywać się do czwartej światowej gospodarki, zamiast cieszyć się z korzyści tego sąsiedztwa.

Podkreślił: „Mówimy „nie” euro, mówimy „nie” europejskim cenom”. „Tak” Kaczyński mówi europejskim płacom. Z resztą jego partia od początku swoich rządów wdraża to w praktyce, jednak wyłącznie wobec swoich członków, ich rodzin i przyjaciół.

Kaczyński powiedział dziś „nie” wspólnej walucie Unii Europejskiej. Powiedział jednak też „nie” całej wspólnocie, której unia monetarna jest jednym z podstawowych filarów. Dla Kaczyńskiego Unia to pieniądze, które „nam się po prostu należą”, wspólnota, o której tak wiele w swoich przemówieniach mówi, jest w jego ustach pustym słowem. Zarzuty, które stawia opozycji, że dzieli i okłamuje ona społeczeństwo mógłby odnieść zaś do siebie i swojej partii.

fot. Shutterstock/Michael Wende

 

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie