Polityka i społeczeństwo

Prezes Kaczyński będzie niepocieszony. Okazuje się, że te wybory może jednak przegrać z kretesem

Funkcje publiczne tylko dla prawdziwych Polaków? Prezes snuje niebezpieczną wizję
fot. Shutterstock/Fotokon

Choć ostatnie sondaże poparcia dają jeszcze Prawu i Sprawiedliwości przewagę nad partiami opozycyjnymi, to właśnie Jarosław Kaczyński może być największym przegranym jesiennej elekcji. Choćby nie wiem jak się starał, a PiS osiągnęło w wyborach do Sejmu ponad 50% głosów i większość konstytucyjną, a nawet sejmową, to jego plan całkowitego przebudowania ustroju naszego kraju na swoją modłę może wylądować w śmietniku i pozostać niespełnionym marzeniem prezesa PiS.

Wszystko przez pakt, jaki został zawiązany pomiędzy wszystkimi opozycyjnymi siłami w polskiej polityce, a dotyczący wyborów do Senatu. Najprawdopodobniej we wszystkich okręgach (a co najmniej w większości) do Senatu opozycja wystawi tylko jednego kandydata przeciw PiS. Bez izby wyższej Parlamentu może i nawet uda się przepychać kolejne ustawy zwykłe (choć z dużymi problemami i z pewnością nie w tempie pozwalającym na ukrycie przed opinią publiczną prawdziwych zamiarów), ale ustawy zasadniczej tknąć się nie da.

W ostatnich tygodniach wydawało się, że idea wspólnego startu  w wyborach całego frontu anty-PiS legła w gruzach. Zamiast jednego, do Sejmu wystartują  trzy bloki – Koalicja Obywatelska, Koalicja Polska czyli PSL i przystawki (głównie w postaci Kukiz’15) oraz lista Lewicy oparta na SLD, Wiośnie i Lewicy Razem. Co nie udało się przy budowaniu list do Sejmu, może udać się przy kandydatach do Senatu, gdzie mniejsze partie wykazują większą chęć współpracy. Przypomnijmy, że to właśnie przedstawiciele lewicy poinformowali, że chcą wrócić do wspólnego startu w wyborach do Senatu tak, by nie pozwolić PiS przejąć pełni władzy.

x

– Proponujemy wszystkim siłom opozycyjnym i obywatelskim przyjęcie paktu senackiego. Chcemy żeby partie opozycyjne nie wystawiały przeciwko sobie kandydatów w senackich okręgach jednomandatowych. Jesteśmy różni, mamy różne poglądy i różne wizje Polski. Łączą nas, jak wierzymy, przekonanie że absolutną władza jednej partii jest złem. Przyjęcie paktu senackiego zapewni demokratyczną różnorodność wyższej izby parlamentarnej. Zwracamy się do państwa z propozycją rozpoczęcia w tym tygodniu rozmów nad paktem senackim – stwierdził Włodzimierz Czarzasty na briefingu przed Sejmem, odczytując wspólne oświadczenie przewodniczącego SLD, Adriana Zandberga i Roberta Biedronia.

Dziś już wiemy, że ten pakt jest realizowany i oprócz sił parlamentarnych lub okołoparlamentarnych znaleźli się w nim także samorządowcy, których do udziału w takiej formule namawiał m.in. Donald Tusk. Wielu popularnych włodarzy dużych miast cieszących się bardzo dużym poparciem społecznym może w poczuciu odpowiedzialności za swoje lokalne ojczyzny odrzucić totalną apolityczność i wejść do gry, z miejsca stając się faworytami elekcji w okręgach jednomandatowych. PiS bowiem w ostatnich miesiącach wielokrotnie pokazał, że dąży do zniszczenia istniejącej autonomii jednostek samorządu terytorialnego, a ostatnimi decyzjami, które mają przynieść głosy kolejnych wyborców partia władzy może doprowadzić wiele gmin, powiatów i województw na skraj bankructwa.

Kwestię olbrzymiego niepokoju o przyszłość naszych małych ojczyzn i jakości świadczonych usług publicznych przez samorządy opisywała w miniony weekend “Gazeta Wyborcza”. Włodarze miast zrzeszeni w Związku Miast Polskich alarmują, że w 2020 roku zabraknie pieniędzy na podstawowe usługi dla ludności: remonty dróg, szkoły, wywóz śmieci i komunikację miejską. Przez nieodpowiedzialną politykę gospodarczą i społeczną (obniżka PIT, zerowy PIT dla osób poniżej 26 roku życia czy deforma edukacji) samorządy będą miały wielkie problemy ze spięciem własnych budżetów, tym bardziej że rząd, nakładając na nie coraz to nowe zadania (oczywiście przynoszące poklask społeczny), nie daje za nimi pieniędzy na realizację i obsługę. Cięcia budżetowe odbiją się na mieszkańcach – podrożeje komunikacja miejska, strefy parkowania, media miejskie. Oprócz tego zabraknie na inwestycje, w tym te ze środków UE, bowiem nie będzie możliwości znalezienia pieniędzy na wkład własny.

Każdy popularny samorządowiec, który zdecyduje się na start w wyborach do Senatu, będzie o każdej z tych kwestii głośno przypominał, wskazując jednocześnie kto jest za to odpowiedzialny. Taki głos, wpływowej i powszechnie szanowanej osoby na danym obszarze może nie tylko dać jemu mandat senatorski, ale na finiszu kampanii lawinowo wpłynąć na ostateczną decyzję także w kwestii poparcia listy do Sejmu. A wówczas także wygrana Prawa i Sprawiedliwości nie musi być wcale taka pewna.

Źródło: 300polityka/GW
Fot. Shutterstock/Fotokon

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie