Polityka i społeczeństwo

Premier Morawiecki udowodnił, że jest oderwany od rzeczywistości. Przy tym pomyśle, zakaz handlu to mały pikuś

Fot. Flickr

Mateusz Morawiecki wstając ostatnio z łóżka wpadł na “znakomity” pomysł. Wymyślił sobie ustawę, dzięki której chce ukrócić sprzedaż produktów pod własną marką przez sklepy wielkopowierzchniowe. W zamierzeniach premiera taki akt prawny ma zwiększyć udział polskiego rolnictwa i lokalnych produktów w sklepach. Według Morawieckiego sieci wielkopowierzchniowe utrudniają osiąganie przyzwoitych marż przez polskich producentów. Ustawa ma promować polskie marki, a rząd będzie korzystał z najlepszych wzorców w Unii Europejskiej.

Z propozycją premiera w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej rozprawia się prezes fundacji Centrum Analiz dla Rozwoju i analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju Patryk Wachowiec, który uważa pomysł Morawieckiego za fatalny. Jako przykład podaje zakaz handlu w niedzielę, który miał pomóc małym polskim przedsiębiorstwom, tymczasem właśnie w nich uderza. Według Wachowca zakaz sprzedaży produktów pod własną marką doprowadzi do tego, że polskim producentom wcale nie będzie lepiej, zaś gorzej będzie polskim konsumentom – “(…) Niestety rząd zmierza w tym kierunku, że chce decydować już nie tylko o tym, kiedy możemy iść na zakupy, lecz także co i za ile możemy kupić” – podkreśla.

Pytany dlaczego ma się pogorszyć konsumentom mówi, że produkty sprzedawane pod własną marką są z reguły najtańsze i są produkowane przez lokalnych, krajowych producentów. Tacy drobni przedsiębiorcy nie muszą się martwić o reklamę produktów, nie zajmują się logistyką i nie muszą walczyć o dobre miejsce na półce tylko zajmują się tym na czym się najlepiej znają. Sieć handlowa także nie musi niczego reklamować, bo reklamą jest jej marka, do której klient ma zaufanie. “Wydaje mi się, że premier Mateusz Morawiecki uważa, iż produkty sprzedawane pod marką własną są produkowane głównie w państwach, z których pochodzą sieci handlowe. (…) Ale to przecież założenie nieprawdziwe. Wystarczy iść do dużego sklepu, by zobaczyć, że to właśnie produkty sprzedawane pod markami własnymi sieci są najczęściej produkowane w Polsce. To zresztą logiczne, bo aby produkt był tani, łańcuch dostaw musi możliwie najkrótszy” – mówi analityk, odzierając z resztek logiki Matusza Morawieckiego. Podobnego zdania jest Leszek Balcerowicz, szef FOR, który wczoraj w krótkich słowach podsumował argumentację premiera.

Wachowiec uważa także, że rozwiązanie proponowane przez premiera może być sprzeczne z prawem unijnym, bo narusza podstawową zasadę traktatową o swobodzie przepływu towarów – “(…) proponuje skrajnie protekcjonistyczne rozwiązanie, mające rzekomo chronić polskich przedsiębiorców przed producentami z Niemiec, Francji czy Hiszpanii. To w oczywisty sposób niezgodne z prawem unijnym, bo zaburza samą jego istotę – wolną wymianę handlową między państwami UE (…) – dodaje dobijając koncepcję premiera.

Tak się kończą fajerwerki intelektualne Mateusza Morawieckiego, który ma miliony złotych na koncie, stołuje się w najdroższych restauracjach popijając Chateau, a do hipermarketu chodzi pewnie raz do roku. Jaki ma sposób myślenia można było usłyszeć na taśmach z jego udziałem, gdzie mówił o Polakach za*****ch za misję ryżu. Kilka razy dziennie jest w stanie powtórzyć słowa o pomocy socjalnej jaką rząd niesie narodowi pod jego rządami, a ustawa którą proponuje nieuchronnie niesie za sobą podwyżki cen w dużych sklepach. Jeżeli Morawiecki chciał udowodnić, jak bardzo jest oderwany od rzeczywistości, to niewątpliwie mu się to udało.

Źródło: DGP

fot. Flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie