Polityka i społeczeństwo

Posłanka pyta Marka Kuchcińskiego o aferę obyczajową w PiS. Pada konkretne nazwisko posła tej partii

Informacja o tym, że lada moment może spaść medialna bomba, która ujawni skandal obyczajowy jednego z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości, obejmujący nie tylko obcowanie płciowe w domu towarzyskim, ale na dodatek z małoletnią prostytutką narodowości Ukraińskiej, krążyła po Warszawie od kilku dni. Wczoraj pierwszy strzał w tej sprawie oddała redakcja Radia Zet, ujawniając, że w CBA najprawdopodobniej doszło do zatuszowania afery uderzającej w ważnego polityka obozu władzy.

Zdeterminowany agent postanowił o sprawie zawiadomić szefa CBA oraz samego premiera Morawieckiego. Z dokumentów i jego zeznań wynika, że w lipcu 2017 r. otrzymał od informatora nagranie, na którym ważny polityk PiS z Podkarpacia odwiedza agencję towarzyską. Wkrótce jednak materiał zniknął, o czym agent poinformował w swoich pismach.

Wtedy także zaczęły się dziać rzeczy typowe dla “ukręcania” sprawie łba i podważania wiarygodności osoby, która postanowiła o sprawie mówić głośno. Agent został wezwany do działu kadr, rozpoczęły się naciski, by z postawionych tez się wycofał, a gdy ten nie przychylił się do tej prośby postanowiono najwyraźniej zrobić z niego wariata, kierując na badania psychiatryczne. Tak przygotowaną linię obrony pokazuje oświadczenie CBA w tej sprawie, gdzie podważana jest wiarygodność byłego już agenta. Rzecznik służby Temistokles Brodowski przekonuje także, że “tezy, o których mówi wskazane na wstępie pismo, były weryfikowane przez CBA. Nie potwierdzono opisywanych przez b. funkcjonariusza wydarzeń. Co więcej, sam autor pisma nie dostarczył żadnych dowodów w opisywanej przez siebie sprawie”.

Czy dowody były? Autor raportu przekonuje, że w tym samym czasie, gdy został wysłany na przymusowe badania psychiatryczne, otworzono jego szafę pancerną i zabrano nagranie wraz z dokumentacją. Co ona zawierała? Opis zawartości odebranych mu dokumentów opisuje na stronie 9 raportu, którego część opisało wczoraj Radio Zet.

Ze sprawą nierozerwalnie powiązany jest też drugi raport, sporządzony przez tego samego agenta CBA. W wersji, którą opisywaliśmy w minioną niedzielę, dane osobowe posła, który miał rzekomo próbować dokonać przekupstwa funkcjonariusza publicznego były zakryte. Dziś jednak nazwisko to zostało wprowadzone do debaty publicznej, m.in. za sprawą publicznego zapytania do marszałka Sejmu, które skierowała posłanka klubu PO-KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Jakie czynności wyjaśniające ma Pan zamiar przeprowadzić – jako osoba stojąca na straży praw polskiego Sejmu – w sprawie doniesień portalu Onet dot. posła Matusiewicza i „prominentnego posła PiS na Podkarpaciu” ? – spytała Marka Kuchcińskiego na Twitterze. Do zapytania dołączyła także wspomniany raport w wersji nieocenzurowanej. W ten sposób nazwisko posła Andrzeja Matusiewicza przestało być tajemnicą, stało się zatem poważnym problemem dla obozu władzy.

Problem także w tym, że z materiałów pozyskanych przez Radio Zet i stenogramów z zarekwirowanych nagrań wynika, że cała sprawa dotyczy problemów “marszałka” z Podkarpacia. To właśnie by tę osobę chronić, asystent posła Matusiewicza próbował rzekomo doprowadzić do “dealu” z autorem raportu, w ramach którego za zwrot “sex-taśmy” mógłby liczyć na spory awans zawodowy.

W obliczu przyjętej przez obóz władzy strategii medialnej, inicjującej totalną wojnę światopoglądową z seksualnością Polaków w tle, afera obyczajowa z nieletnią prostytutką i z udziałem prominentnych polityków partii rządzące sprawi, że najbliższe tygodnie będą z pewnością bardzo ciężkie. Tym bardziej, że trudnych pytań o możliwe ukręcenie sprawy będzie coraz więcej.

Źródło: Twitter/Radio Zet

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie