Po godzinach

Poprowadziła partyjną konwencję formacji Bielana. Internet szybko jej tego nie zapomni

PiS
Flickr.com/PiS

Anna Popek, dziennikarka publicznej telewizji, poprowadziła w niedzielę partyjną konwencję formacji Bielana. To przekroczenie granicy – mówi ekspertka.

W niedzielę odbyła się konwencja projektu politycznego Adama Bielana pod nazwa Partia Republikańska. To twór polityczny, który ma eurodeputowanemu i prezesowi PiS pomóc rozbić Porozumienie Jarosława Gowina. Zresztą sam Jarosław Kaczyński wziął udział w parteitagu.

Powołujemy Partię Republikańską jako reprezentację obywateli, którym bliska jest idea wolności. Idea wolności indywidualnej, narodowej, a także wrażliwej społecznie wolności gospodarczej – mówił Adam Bielan.

Konwencja jak konwencja o której pewnie każdy by zapomniał po kilkunastu godzinach. Sęk w tym, że prowadziła ją Anna Popek, dziennikarka telewizji publicznej. Reakcja w mediach społecznościowych na jej obecność była wymowna.

Ciekawe, czy Anna Popek uważa się za dziennikarkę. Słodziła JK nie gorzej niż Jacek Kurski – napisał Wojciech Szacki z tygodnika “Polityka”.

Padła również trolująca propozycja ze strony tygodnika “Nie” – Czy Anna Popek poprowadzi nam galę Człowieka Roku tygodnika „NIE”? Dobrze zapłacimy. Nagrodzony jest Jerzy Urban – czytamy.

Obserwatorzy zwrócili uwagę, co Anna Popek robiła na drugi dzień po partyjnej imprezie – Anna Popek bez cienia żenady po wczorajszym prowadzeniu konwencji założycielskiej partii Bielana poprowadziła dziś program “Wstaje dzień” w TVP Info-w normalnym państwie miałaby już dożywotni wypad z TVP – napisał internauta.

Wirtualna Polska poprosiła o komentarz do zaistniałej sytuacji medioznawczynię prof. Barbarę Gizę –  Zasady określające funkcjonowanie zawodu dziennikarza są określone w umowie społecznej i kodeksach etyki dziennikarskiej. Granicę tego, co dziennikarz czy dziennikarka może robić w ramach swojej publicznej działalności, wyznaczają zasady obiektywizmu, prawdy, uczciwości i dobra odbiorców i odbiorczyń – powiedziała ekspertka.

Jak podkreśla w rozmowie z portalem, przyjmowanie przez dziennikarzy tego typu ofert “grozi zacieraniem granic ról dziennikarza i celebryty czy PR-owca albo marketingowca” – Mam wrażenie, że w tym przypadku nastąpiło bardzo duże zbliżenie się, a może wręcz przekroczenie tej granicy – mówi prof. Barbara Giza.

Źródło WP.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie