Polityka i Społeczeństwo

„Polskie Szwalnie” czyli jak kolejne 258 mln zł poszło w błoto. W roli głównej kierowca Morawieckiego

 Lesisz jako szef ARP bezpośredni nadzór nad szyciem maseczek powierza 25-letniemu Janowi Krupnikowi. Krupnik raptem w 2019 r. kończy studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Potem pracuje jako doradca w sklepie Apple. Stamtąd, w marcu 2020 r. trafia do ARP – od razu na stanowisko specjalisty ds. marketingu i PR. Po sześciu miesiącach zostaje tam analitykiem i osobą odpowiedzialną za szycie milionów masek ochronnych dla mieszkańców naszego kraju. W projekcie uczestniczy też Wiktor Diakonow – syn Andrzeja Diakonowa, który jest jednym z założycieli Porozumienia Centrum, był posłem PiS, a obecnie jest doradcą szefa NBP Adama Glapińskiego.

Oficjalnie nie wiadomo, ile ARP wydała na materiał do szycia maseczek, ponieważ Agencja zasłania się tajemnicą. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wydano na to 40 mln zł. W ramach programu uszyto miliony maseczek bez atestu, które nie chronią przed wirusem COVID-19. Trafiają do sklepów, szkół, na Białoruś jako pomoc humanitarna lub zalegają w magazynach. Zakupiony materiał nie spełniał bowiem kryteriów jakościowych. To jednak nie koniec problemów z produkcją, ponieważ okazuje się, że nie inaczej było z gumkami i drucikami do maseczek – część drucików ARP kupowała w sklepach ogrodniczych, chodzi o takie druciki utrzymujące kwiatki w pionie. Z kolei gumek szukali w masarniach. Część gumek kupowali też w Chinach. Z tych materiałów nie dało się zrobić kompletnie nic: powyginane, brudne, pozalewane i niedopasowane do specyfiki maszyn. Do tej pory leżą pewnie w magazynie – powiedział dziennikarzom Onetu człowiek znający kulisy produkcji.

Firma Hilltech – technologiczny partner projektu – produkuje próbną partię maseczek z innego materiału niż ten, który zakupiła ARP. Maseczki spełniają normy, a firma jest gotowa w każdej chwili uruchomić produkcję na poziomie 20 mln masek miesięcznie. Agencja Rozwoju Przemysłu nie jest tym jednak zainteresowana. Dlaczego? W fabryce zalegał nienadający się do produkcji materiał za 40 mln zł. Panicznie kombinowali, co z nim zrobić. To była sytuacja bez wyjścia – mówi informator Onetu.

Wyprodukowano co najmniej 66 mln bezużytecznych maseczek. W sumie, w całym rządowym programie wyprodukowano 178 mln maseczek. Odpowiedzialna za to Agencja Rozwoju Przemysłu nie chciała ujawnić związanych z tym kosztów. Dziennikarzom udało się jednak dotrzeć do szczegółowych danych. W zakładzie w Stalowej Woli sam materiał miał kosztować 67 groszy na maseczkę, a produkcja na własnym sprzęcie to kolejne 10 groszy. Wynika z tego, że 178 mln masek kosztowałoby podatników 137 mln zł.

Z informacji dziennikarzy wynika jednak, że firmom spoza Stalowej Woli, gdzie powstała państwowa fabryka, płacono znacznie więcej, ponieważ za samą pracę aż 78 groszy od maseczki, a jeśli doliczyć do tego 67 groszy za materiał, wychodzi 1,45 zł za sztukę. Wtedy 178 mln maseczek kosztowałoby podatników 258 mln zł.

Źródło: Onet


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie