Polityka i społeczeństwo

Polski rząd znów się ośmieszył. Niemcy pokazały PiS środkowy palec

Rząd Prawa i Sprawiedliwości po rak kolejny skompromitował się na arenie międzynarodowej. Zaskakujący finał przybrała sprawa Ludmiły Kozłowskiej, szefowej Fundacji Otwarty Dialog, którą podległe Mariuszowi Kamińskiemu służby wydaliły z Polski i całej Strefy Schengen, wykorzystując w celach politycznych furtkę prawna, jaką daje wpis niepożądanej osoby do Systemu Informacyjnego Schengen. Polski rząd uważał, że może być bezkarny, jednak stało się inaczej. Miejsce w szeregu Warszawie postanowił bowiem pokazać Berlin, wydając działaczce wizę, która umożliwia jej ponowny wjazd do Unii Europejskiej. Co więcej, PiS zależało, aby odciąć Ludmiłę Kozłowską od kontaktów z europejskimi politykami, tymczasem Niemcy pokazały, co o tym myślą, zapraszając szefową fundacji na wysłuchanie do niemieckiego parlamentu, które odbędzie się pod znamiennym hasłem “Prawa człowieka w niebezpieczeństwie – demontaż praworządności w Polsce i na Węgrzech”.

Jest to całkowity blamaż państwa polskiego, które zostało ośmieszone przez dążenia PiS do personalnej zemsty za działalność antyrządową męża działaczki. Niemcy pokazały ponownie Polsce, że nie może ona naginać reguł obowiązującej gry. W społeczności międzynarodowej w przeciwieństwie do polskiego Sejmu mają obowiązywać jeszcze standardy.

Najciekawsze jest jednak to, że taka reakcja Niemiec była całkowicie do przewidzenia, ale zaślepieni w poczuciu własnej władzy politycy PiS woleli ignorować sygnały ostrzegawcze. Berlin dał bowiem już raz Warszawie znać, że takie praktyki nie będą akceptowane.

W listopadzie 2017 r. Polska zablokowała wjazd na teren Polski i całej strefy Schengen Światosława Szeremety, sekretarza ukraińskiej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych. Była to polityczna presja ze strony ówczesnego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego. Jednak na przekór rządowi już niecałe dwa tygodnie później ukraiński polityk przechadzał się po Berlinie z niemiecką wizą w ręku.

Tym samym widać jak na dłoni, że są obszary, gdzie Warszawa nie może być bezkarna. Wbrew narracji prorządowych mediów Niemcy boją się bowiem uderzać bezpośrednio w Polskę i mocno interweniować w nasze krajowe sprawy. Pozostawiono to Komisji Europejskiej, podczas gdy sam Berlin zachowuje na tyle dużą rezerwę, że niemieckie władze są za to krytykowane przez krajowe media. Taryfa ulgowa kończy się jednak wyraźnie w momencie, kiedy polscy politycy próbują przenieść swoje metody na grunt europejski, co zagraża całemu zaufaniu wewnętrznemu we wspólnocie, a na to nasi zachodni sąsiedzi nie mogą dać przyzwolenia.

Źródło: onet.pl

Fot. P. Tracz / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie