Gospodarka

Polska zapłaci miliardy euro za problemy z praworządnością? Negocjacje ws. budżetu unijnego wkraczają w decydującą fazę

Unia zablokuje wyborcze rozdawnictwo PiS? Tak rząd zmienia Polskę w ruinę
Fot. P. Tracz / KPRM
Tydzień temu premier Mateusz Morawiecki gościł w Portugalii na szczycie Grupy Przyjaciół Spójności, do której należą wszystkie kraje przyjęte do Unii Europejskiej po 2004 roku. Szef rządu nakreślił na Półwyspie Iberyjskim strategię, jaką Warszawa ma zamiar przyjąć w trakcie negocjacji nowego unijnego budżetu. Główny akcent został położony na sprzeciw wobec wzrostu wydatków na politykę obronną w ramach UE. 
Kilka dni wcześniej nowy przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zwołał nadzwyczajny szczyt poświęcony wieloletniemu budżetowi. Jak informowała Rzeczpospolita, Polska straci na cięciu środków przeznaczonych na politykę spójności 19 mld euro, a do tego praktycznie jest pewne powiązanie pieniędzy z mechanizmem praworządności.
 
Za dwa tygodnie nadzwyczajny szczyt UE poświęcony nowemu wieloletniemu budżetowi. Na razie przepaść w oczekiwaniach dwóch stron wydaje się trudna do zasypania.(…)Bo przepaść między oczekiwaniami biorców netto, jak np. Polska, a płatników netto, jak np. Holandia, jest większa niż w przeszłości – pisze Rzeczpospolita. 
 
Przez ostatnie tygodnie odbywały się konsultacje doradców przewodniczącego RE z doradcami prezydentów i premierów, teraz przyszedł czas na tzw. konfesjonały, czyli dwustronne spotkania Michela z przywódcami, którzy wyznają mu, jakie są ich główne problemy w konstruowaniu budżetu. Na tej podstawie przed szczytem pojawi się propozycja kompromisu, a kolejna w dniu szczytu. Szef MSZ w rozmowie z Rzeczpospolitą potwierdził słowa Morawieckiego z Portugalii o koniecznych – z punktu widzenia Polski – przesunięciach środków z polityki obronnej na rzecz spójności. Wygląda na to, że Polska za dwa tygodnie będzie tupała nogą, ale nie będzie osamotniona. 
 
Problem jednak polega na tym, że co prawda budżet uchwalany jest jednomyślnie, ale w razie jego braku Unia działa na podstawie planu finansowego z poprzedniego roku. W praktyce oznacza to ciągłość wypłat na administrację i dopłaty dla rolników, ale brak pieniędzy na spójność, bo nie będzie podstawy prawnej dla wieloletnich projektów inwestycyjnych. A to uderzy przede wszystkim w przyjaciół polityki spójności – czytamy w Rzeczpospolitej. 
 
Załóżmy jednak, że dojdzie do kompromisu i nastąpi jakieś przesunięcie środków na politykę spójności, bo Charles Michel nie będzie chciał mieć zgrzytu już na początku swojej kadencji, który może się potem za nim ciągnąć. Wszyscy się dogadują, Grupa Przyjaciół Spójności jest usatysfakcjonowana i przywódcy wracają do swoich stolic ogłaszając sukces. Tylko w przypadku Polski drobnym druczkiem z dużym prawdopodobieństwem będzie napisane – praworządność, drodzy przyjaciele. Nie ma praworządności, nie ma pieniędzy.
 
Grupa Przyjaciół Spójności to 17 państw i tylko Węgry mogą się zacząć awanturować o to, co będzie zawierała formułka napisana drobnym druczkiem. Nie sądzę, żeby reszta miała samobójcze zapędy i zaczęła kruszyć kopie za Warszawę. Na ten unijny szczyt jakiś sojusz mamy zawiązany, tylko jak wszyscy załatwią swoje sprawy, to dla Polski batalia będzie się dopiero zaczynała i żaden Hiszpan, Grek czy Portugalczyk nie powie – odczepcie się od polskiej praworządności.
 
Źródło www.rp.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie