Gospodarka

Polska w opałach. Morawiecki nie przygotował się na ten czarny scenariusz

Kłamstwa Morawieckiego pogrążają PiS. Tygodniowy przegląd sondaży
Flickr.com/KPRM
„Dobra zmiana” przemieni się wkrótce w „fatalną zmianę w gospodarce”? Nowe dane z niemieckiego sektora przemysłowego potwierdzają, że ożywienie na rynku nie nadchodzi. To groźny znak dla Polski.

Nowe dane podał urząd statystyczny Destatis. Okazuje się, że w grudniu 2019 r. dynamika produkcji przemysłowej wyniosła w Niemczech -3,5 proc. w ujęciu miesięcznym wobec oczekiwań analityków na poziomie -0,2 proc. To bardzo bolesna, negatywna niespodzianka. To nie wszystko. Słabo wypadają również dane obrazujące zmianę względem grudnia 2018 r. Ekonomiści twierdzili, że wynik będzie na poziomie -3,6 proc. W rzeczywistości mówi o spadku o aż 6,8 proc.

Jest i będzie gorzej?

Niemcy to nadal największa gospodarka w Europie. Gdy ma przeziębienie, kichać może zacząć cały kontynent. Recesję w tym regionalnym mocarstwie ekonomiści zapowiadają od dawna. Nowe dane są jednak o wiele gorsze, niż zakładano.

Problemy mają genezę w kilku czynnikach, które pechowo zaistniały w podobnym okresie. Chodzi m.in. o problemy branży motoryzacyjnej, wojny handlowe uderzające w światową wymianę, ale również niepewność związaną z brexitem. Należy też wziąć pod uwagę to, że nakłada się na to najzwyklejsze cykliczne spowolnienie. Teraz do tego wszystkiego dochodzi chiński koronawirus, ale jego wpływ na niemiecki rynek poznamy w pełni przy analizie danych z początku tego roku.

Polska w opałach

Polscy ekonomiści i politycy mogli dotąd twierdzić (dość naiwnie), że polska gospodarka jest odporna na problemy Niemiec. Dlaczego głupotą jest tak mówić? To proste. Systemy gospodarcze to naczynia połączone. Niemcy to z kolei od lat nasz główny partner handlowy, odpowiadający za ok. 28 proc. polskiego eksportu i 21 proc. importu towarowego. Jeśli zaczną się u niego poważniejsze problemy natury ekonomicznej, „dobra zmiana” straci jedno ze źródeł paliwa swojego sukcesu.

Analitycy prognozują, że roczna dynamika wzrostu w Niemczech obniży się z 1 proc. do 0,6 proc. W przypadku Polski mamy zaliczyć spadek z 3,9 proc. do 3,1 proc.

Czy za problemy Niemiec można obwiniać PiS? Nie, tyle że winą rządu jest to, że niespecjalnie przygotował kraj na wypadek ewentualnego kryzysu gospodarczego. Dobrą koniunkturę po prostu – niczym za Edwarda Gierka w latach 70. XX w. – przejedliśmy, zamiast nadwyżki inwestować i badania oraz rozwój.

PiS-owi może jednak ponownie się poszczęścić. Czy Polacy odczują pogorszenie swojej sytuacji na tyle szybko, by nie zagłosować na Andrzeja Dudę w czasie majowych wyborów? Przekonamy się wkrótce. Pozostaje też liczyć na to, że opozycja w kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej postawi na tematy gospodarcze i inflację. To może uzmysłowić wyborcom, w jakim są błędzie popierając PiS.

Źródło: Bankier.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Jacek Walewski

Pasjonat polityki i historii, ale też publicysta oraz promotor nowoczesnych technologii. W 2016 r. współorganizował pierwsze w Polsce (i w tej części Europy) konsultacje społeczne dot.cyfrowych walut w Sejmie. Aktywnie działa w Polskim Stowarzyszeniu Bitcoin. W latach 2016 - 2017 pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Nowoczesnej w powiecie bielskim.

Media Tygodnia

Ładowanie