Polityka i społeczeństwo

Polska nie taka prorodzinna, jak głosi PiS. Międzynarodowe dane zadają bolesny cios dobrej zmianie

Polska nie taka prorodzinna jak głosi PiS. Międzynarodowe dane zadają bolesny cios dobrej zmianie
fot. flickr/Sejm RP

Prawo i Sprawiedliwość lubi chwalić się w mediach, jak to jego rząd uczynił Polskę liderem polityki prorodzinnej w Europie. W zeszłym roku obóz władzy chwalił się, że wydatki na ten cel przekroczyły 3% PKB, co miałoby stawiać nas w wąskim gronie zaledwie pięciu krajów wspólnoty. Oznaczało to ponad dwukrotny wzrost nakładów od 2014 roku. Podobne pozytywne wnioski znalazły się w raporcie PwC z listopada 2016 roku, który mówi o awansie Polski o aż 16 pozycji jeśli chodzi o nakłady na politykę prorodzinną. Jednak mimo tej całej aureoli sukcesu jest coś, co poważnie psuje opisaną idealistyczną wizję świata.

Takie programy jak 500+ mają bowiem wielu sceptyków ze względu na swój niezwiązany z podjęciem pracy charakter, co może przekładać się na obecną dziś rekordowo niską aktywność zawodową kobiet. W innych świadczeniach, np. zasiłku rodzinnym, krytykuje się zaś kryteria dochodowe, czyniące z nich bardziej narzędzie polityki socjalnej niż prorodzinnej. Z tego powodu w wielu krajach dominuje podejście do polityki prorodzinnej oparte na ulgach podatkowych. Dzięki temu istnieje pomost miedzy pracą a rodziną, a właśnie balans między obiema sferami życia jest w rozwiniętym świecie największą barierą w zakładaniu rodziny. Na tym polu Polska nie wypada już tak korzystnie, jak byśmy mogli się spodziewać. Dane OECD wskazują bowiem, że o ile opodatkowanie wynagrodzeń w Polsce jest niemal równe średniej z badanych krajów (36%), to opodatkowanie modelowej rodziny (para z jedną pracującą osobą i dwójką dzieci) nad Wisłą jest już powyżej średniej OECD. Oznacza to, że pozycja rodziny w polskim systemie podatkowym jest po prostu słaba. Warto zwrócić uwagę, że rodzina z dwójką dzieci w Polsce płaci o 1/7 mniejsze podatki niż wynosi średnia, w czym zawstydzają nas Kanada, Szwajcaria, Irlandia i Luksemburg, gdzie ta różnica wynosi ponad 50%. Wypadamy na tym polu gorzej także niż będące na podobnym poziomie rozwoju Czechy, Węgry, Łotwa czy Słowenia.

Przy dyskusji nad ulgami podatkowymi ważny jest co więcej argument, że pozwalają one wesprzeć rodzinę od momentu posiadania już pierwszego dziecka, które jest najbardziej opóźnianą decyzją przez rodziców. 500+ poza najuboższymi takich rodzin nie obejmuje. Stąd można powiedzieć, że 500+ jest rozwiązaniem, które ma typowy charakter redystrybucyjny, podczas gdy niewątpliwie ulgi podatkowe stanowią narzędzie wsparcia najbardziej klasy średniej. W tym ostatnim systemie opłaca się pracować, aby korzystać z ulg, a nie rezygnować z pracy, aby spełniać kryteria dochodowe. Polityka prorodzinna jest obszarem, który wymaga w Polsce dalszej dyskusji, ponieważ 500+ nie rozwiązało kryzysu demograficznego (wzrost urodzeń nie wykracza poza zakres wahań wieloletnich), a problem godzenia życia zawodowego z posiadaniem rodziny pozostaje w polityce rządu wciąż nieobecny. W tym aspekcie obietnice Beaty Szydło o dawaniu premii za szybsze urodzenie drugiego dziecka są całkowitym rozminięciem się z sednem problemu.

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie