Polityka i Społeczeństwo

Polecą głowy w otoczeniu Kaczyńskiego? Najnowsze wieści z Nowogrodzkiej pokazują determinację prezesa PiS ws. wyborów

Jarosław Kaczyński idzie w zaparte. Wybory mają odbyć się w maju i basta! Jak donosi “Wprost” ponoć grozi już swojemu otoczeniu dymisjami, jeśli jego planu nie uda się realizować.

O desperacji prezesa niech świadczy fakt, że groził już zabraniem stołka samemu Jackowi Sasinowi, jeśli temu nie uda się sprawnie przeprowadzić wyborów korespondencyjnych.

Co myśli prezes?

Ponoć na początku marca Kaczyński brał jeszcze pod uwagę zmianę daty wyborów. Potem sytuacja uległa zmianie.

Wtedy Jarosław Kaczyński nie zdawał sobie sprawy ze skali i przyszłych skutków epidemii. Nie sądził, że przeprowadzenie wyborów w tradycyjny sposób i przesunięcie ich o kilka miesięcy, na jesień, mogłoby oznaczać przegraną. Dziś wie, że niezadowolenie społeczne z powodu epidemii przeniosłoby się jednoznacznie na rządzących, dlatego wybory w maju uznaje za jedyne rozwiązanie – mówi “Wprost” polityk PiS.

Inni politycy sugerują, że i tak prezes do ostatniej chwili będzie badał grunt pod nogami. – Jeśli uzna, że nie jest to technicznie wykonalne, to rozważy opcję związaną z wyborami w sierpniu, ale nie później – dodają.

Pucz 2.0.

Ponoć obóz PiS boi się też tego, co robi opozycja i powtórki w końca 2016 r., gdy doszło do tzw. puczu.

Wtedy przeniesiono głosowanie nad budżetem do sali kolumnowej. Odbyło się przy zamkniętych drzwiach, bez udziału mediów i wniosków formalnych opozycji. Kaczyński wiedział, że jeśli siłą nie przeprowadzi tego głosowania, to budżet nie zostanie uchwalony, co doprowadzi do patu. Teraz dokładnie tak samo odbiera sytuację. Jak Duda wygra, Kaczyński będzie miał 3,5 roku spokojnego rządzenia, przeprowadzenia swoich zmian i prezydenta na pięcioletnią kadencję – opisuje sytuacje działacz partii rządzącej.

Jarosław Kaczyński ignoruje jednak to, że po wyborach do PKW spłyną liczne skargi i protesty. Za nic ma też Unię Europejską, bo ta w jego odczuciu będzie już wkrótce w poważnym kryzysie w związku z epidemią i kryzysem gospodarczym. Dla niego liczy się tylko sukces Dudy w I turze. Frekwencja to rzecz drugorzędna. – Kaczyńskiego nie obchodzi styl, w jakim wygra Duda. Jeśli będzie niska frekwencja w wyborach majowych, to PiS ogłosi, że w Polsce dużo osób nie chodzi na wybory – opowiada polityk PiS-u.

Zarzuty opozycji partia też chce łatwo odrzucić. – Każdy z kandydatów zorganizował konwencję do połowy marca, a teraz nie wychodzą z mediów. Jak to nazwać, jeśli nie kampanią? To, że nie ma spotkań bezpośrednich, najbardziej szkodzi Andrzejowi, to on zyskiwał na nich najwięcej – twierdzi kolejny działacz PiS-u.

Szumowski po stronie Kaczyńskiego

Jeśli ktoś liczył, że w tym szaleństwie znajdzie się ostatni sprawiedliwy i będzie nim Łukasz Szumowski, musi czuć się zawiedziony.

Szumowski z Morawieckim uczestniczą w naradach z prezesem. Kiedy kolejny raz z rzędu Szumowski słyszał, że Jarosław Kaczyński obstaje przy wyborach, zrozumiał, że każda inna jego decyzja spowoduje, że popadnie w niełaskę – mówi “Wprost” anonimowy  polityk.

Minister zdrowia wcale nie jest “po pierwsze lekarzem”, jak chce go widzieć opinia publiczna. Podobno już od dawna walczył o względy u Kaczyńskiego. Epidemia pomaga mu w umocnieniu się w fotelu w resorcie zdrowia.

W każdym razie obóz PiS po raz kolejny pokazuje, że dobro Polaków jest dla niego drugorzędne. Przede wszystkim liczy się wola Jego – Prezesa!

Źródło: wprost.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie