Polityka i społeczeństwo

Pogrąży ich afera korupcyjna? Prominentni politycy PiS zamieszani w układ na gigantyczną skalę

Ujawnione przez Gazetę Wyborczą wieści dotyczące tzw. “układu radomskiego” to fatalne wieści nie tylko dla głównych bohaterów tej sprawy (posłowie PiS Andrzej Kosztowniak i Krzysztof Sońta oraz członkowie rodziny tego drugiego), ale także dla dwóch bardzo ważnych polityków z najbliższego otoczenia prezesa Jarosława Kaczyńskiego tj. szefa gabinetu politycznego premiera Marka Suskiego oraz koordynatora ds. służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.

Sprawa dotyczy operacji CBA o kryptonimie „Pierwszak” została zarejestrowana 9 grudnia 2013 r. Jak czytamy dzienniku, w konkluzji materiału CBA sporządzający go funkcjonariusz stwierdza: „Jak ustalono, w Radomiu od ok. 2007 r. rozwinął się układ korupcyjny z udziałem przedstawicieli władz miasta i firm pośredniczących w załatwianiu spraw dla inwestorów w magistracie”. Z analizy wynika, że układ miał podłoże polityczno-rodzinne. Zaangażowani w niego byli działacze PiS, których łączyły więzy pokrewieństwa. I tak jednym z głównych pośredników miał być ojciec radnego Sońty, wiceprezydent M. to zaś jego szwagier. 

W ramach tak stworzonego układu dochodziło do systemowego “odpalania” części zysków dla osób związanych z obecną partią rządzącą, często nie tylko w postaci gotówki, ale w formie prezentów czy nieruchomości nabywanych na podstawione osoby. Majątek zgromadzony przez polityków PiS jest pokaźny i to tylko ten oficjalny. Dlaczego mimo tak zaawansowanych działań agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego i tak obszernie zgromadzonych materiałów opisujących działania o znamionach korupcji na wielką skalę, dotyczących prominentnych polityków partii Jarosława Kaczyńskiego, głównym jej bohaterom nie spadł włos z głowy?

Tu właśnie pojawia się kwestia dwóch ministrów obecnego rządu, obu stanowiących ścisłe jądro Prawa i Sprawiedliwości, tj. tzw. “zakon PC”. Marek Suski, który jest przecież radomskim baronem, musiał się już tłumaczyć z układu i to dwukrotnie. Raz w 2011 roku i raz przed wyborami samorządowymi w 2014 roku. Jarosław Kaczyński, poinformowany przez Kamińskiego, który przecież ułaskawiony przez prezydenta Dudę ma być wzorem uczciwości i bezwzględności w ściganiu korupcji,  nawet we własnych szeregach o radomskim procederze wezwał Suskiego na dywanik. Wówczas miały ponoć miejsce kuriozalne sceny – nie przed Bogiem, Sądem Ostatecznym czy historią, ale właśnie przed prezesem Prawa i Sprawiedliwości zarówno Kosztowniak, jak i Suski mieli notarialnie poświadczyć, że “z korupcją nie mają nic wspólnego”. Najwyraźniej musieli zrobić to skutecznie, bo efektem było powstrzymanie gotowych już zarzutów dla prominentnych polityków PiS z Radomia. Agent CBA, który prowadził operację, został odesłany na emeryturę, a w śledztwie ostatecznie postawiono zarzuty płotkom, a nie grubym rybom.

Jeśli chodzi o samego Kamińskiego, to informator Wyborczej przywołuje słowa jednego z polityków PiS, który miał ministra koordynatora uświadamiać, że “pora wyrosnąć z krótkich spodenek”, bowiem jeśli chcą rządzić długo, to nie mogą ujawniać afer dotyczących tak ważnych polityków ugrupowania. Trzeba przyznać, że takie postrzeganie prawa i sprawiedliwości szokuje, zwłaszcza przez rządzących z Prawa i Sprawiedliwości.

Sprawa jest jednak rozwojowa, bowiem politycy Platformy Obywatelskiej nie zamierzają odpuścić. Na zorganizowane w Sejmie konferencji prasowej poinformowali, że zwrócą się do premiera o wyjaśnienia w tej sprawie.

– Podczas Konwentu Seniorów, który będzie dotyczył najbliższego porządku sesji, która będzie miała miejsce we wrześniu, złożymy wniosek o rozszerzenie punktu, dodania punktu, który dotyczy wyjaśnienia ze strony premiera, wszystkich umorzeń przez prokuraturę spraw, które dotyczą polityków Prawa i Sprawiedliwości, których podejrzewano bądź wobec których są niejasności, w takich kwestiach jak afera PCK we Wrocławiu, ta afera radomska dzisiaj opisywana szczegółowo, kwestia Polic, kwestia Warszawy i wszystkich innych miejsc, w których politycy PiS-u mogli liczyć na bezkarność, z uwagi na polityczną działalność i interwencję prokuratury. Te afery nie mogą pozostać bez wyjaśnienia. Żądamy od premiera szczegółowych wyjaśnień. To pismo na dzisiejszym Konwencie Seniorów poprą, mam nadzieję, wszystkie kluby opozycyjne – mówił Andrzej Halicki.

Sprawa wygląda bardzo poważnie, bowiem pierwszy raz w dużej aferze korupcyjnej mamy do czynienia z bezpośrednimi działaniami mającymi znamiona zamiatania sprawy pod dywan i doprowadzenia do niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych.

Sam Marek Suski swojemu udziałowi w obronie posłów zamieszanych w aferę odpowiada w swoim stylu. Przekonuje, że to stek bzdur i, co ciekawe, uważa że doniesienia te są dowodem na wielką skalę inwigilacji opozycji przez rządzącą od 2007 do 2015 r. Platformę Obywatelską.

“Jeżeli wszyscy mieliśmy podsłuchy, jeżeli nasyłano na nas funkcjonariuszy i dopuszczano się różnych prowokacji, a przez kilka lat rządów PO od 2007 r. do 2015 r. nie znaleziono żadnych kompromitujących dowodów na rzecz podobno naszej jakieś nielegalnej działalności, to okazuje się, że rzeczywiście nie było żadnych nieprawidłowości” – powiedział Suski Polskiej Agencji Prasowej. Zapomniał jednak, że szefem CBA do 2009 roku, który zatwierdził podsłuchy był nie kto inny jak właśnie Mariusz Kamiński.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie