Polityka i Społeczeństwo

Początek walki o władzę w Niemczech

Fot: Tobias Koch www.tobiaskoch.net

Zbliżające się wielkimi krokami wybory do niemieckiego Bundestagu 24 września 2017 roku każą o sobie przypominać nabierającą rozpędu kampanią wyborczą. Sensacją wydaje się fakt, że współrządząca dziś Niemcami wraz z unią CDU/CSU partia SPD – razem tworzące tzw. Wielką Koalicję, w sondażu dla instytutu Insa (13.02) wyprzedziła dotychczas prowadzących chadeków. Oczywisty wpływ na tę sytuację miała nominacja dotychczasowego przewodniczącego Europarlamentu na kandydata socjaldemokratów z 29 stycznia.

Ostatni raz wyniki sondażowe obu wielkich partii zbliżyły się do różnicy z poziomu od 1 do 4 punktów procentowych w czerwcu 2012 roku.

Niepokoju partii kanclerz Angeli Merkel może nastręczyć słaby, bo utrzymujący się na poziomie progu wyborczego (5%), wynik naturalnego koalicjanta – liberalnej partii FDP oraz mająca duże szanse na zdobycie mandatów do parlamentu, zdominowana przez narodowców Alternatywa dla Niemiec (AfD) z wynikami sondażowni z 13.02: Insa – 12%, Forsa – 9%.

AfD Frauke Petry od dłuższego czasu nie zdobywa potencjalnych wyborców. Wpływ na to może mieć obecnie sugerowany kryzys przywództwa pochodzącej z Drezna (poza Meklemburgią-Pomorzem Przednim matecznika partii) przewodniczącej po jej interwencji w sprawie kontrowersyjnego wystąpienia szefa regionalnych struktur partii z Turyngii, Björna Höckego. Miesiąc temu miał określić Pomnik Holokaustu w Berlinie mianem „pomnika hańby”, a niemiecką mentalność “mentalnością brutalnie pokonanego narodu”. Próba wykluczenia Höckego z władz partii, mimo powszechnej dezaprobaty wobec jego wypowiedzi, nie spotkała się z poparciem w związku z głoszonym przez AfD jej wolnościowym profilem. Partia walcząca dotychczas ze „zgniłą poprawnością polityczną” sama stanęła przed pokusą ograniczania swobody wypowiedzi w obawie przed utratą wahających się wyborców, których odbiera głównie Unii CDU/CSU. W wewnętrznej sondzie wśród członków Alternatywy opowiedziano się za oparciem kampanii na grupie liderów partii zamiast na osobie frontmana. Wychodzi na to, że grająca dotychczas na antyimigranckiej nucie Petry, poległa od ciosu własną bronią, kiedyś wytoczoną wobec poprzedniego przewodniczącego Berndta Lückego, który swojej AfD nadawał ton akcentujący sprawy gospodarcze i aktywną walkę z walutą euro. Sam Höcke nie wystartuje zaś w zbliżających się wyborach.

Zapowiada się na to, że walka koalicjantów nabierze szczególnie nerwowej formy, skoro już przed kilkoma dniami minister finansów Wolfgang Schäuble (CDU) w wywiadzie dla gazety Spiegel stwierdził, że kandydat socjaldemokratów Martin Schulz nie ustępuje Donaldowi Trumpowi w populiźmie i stosowaniu postfaktycznych metod. Były przewodniczący Europarlamentu ma mówić na temat rzekomego rozłamu w społeczeństwie. Wg polityka CDU, Schulz utrzymujący, że chce zwalczać zyskującą na sile w całym świecie falę populizmu, nie może w debacie używać takich słów. Socjaldemokrata „plecie” gdy utrzymuje, że walczyłby z, również przez Trumpa zwymyślanym, establischmentem, sam będąc od roku 1994 częścią struktur Europarlamentu.

Lider socjaldemokratów w swojej dotychczasowej karierze przewodniczącego Europarlamentu charakteryzował się nader aktywną postawą, przy czym powszechnie wśród europarlamentarzystów słychać opinie, że od tego stanowiska oczekiwałoby się spokojnej, mediującej postawy. Miał odwagę nazwać atak ekipy PiS w Polsce „zamachem stanu”, krytykował również kraje beneficjujące z funduszy UE za brak zgody w partycypacji kwot ilościowych uchodźców. Swoją kampanię zamierza oprzeć na motywach solidarności i sprawiedliwości społecznej. Krytykował obecnego prezydenta USA za dyskryminację mniejszości. Jak wydaje się, jest gotowy na sprostanie się ze swoją historią, wytyka mu się brak matury i studiów oraz alkoholizm, który uniemożliwił mu zdobycie wykształcenia.

SPD odbiera głosy szczególnie małym partiom, dwóm innym lewicowym (Bündnis 90/Die Grünen , die Linke), które mają swoje reprezentacje w Bundestagu oraz liberalnej FDP w nim niezasiadającej. Najlepiej też motywuje do głosowania niezdecydowanych. Prognozy mówią o możliwej koalicji czerwono-czerwono-zielonej (R2G) partii lewicowych. „Wystrzał Schulza” to zwiastun wzrostu popularności wśród polityków unijnych, oczywiście również w kontekście „powrotu na białym koniu” Donalda Tuska.

W sprawie sensacyjnego sondażu instytutu Insa, wspomnianego przeze mnie na początku, należałoby zachować nieco spokoju. Choć wyraźnie zauważalne są tendencje wzrostowe dla SPD, przy spadkach dla Unii, to uważam te wyniki traktowane są nieco na wyrost. Sondażownia kierowana jest przez Hermanna Binkerta, który poprzez swoją firmę wspierał finansowo frakcję AfD w Landtagu Turyngii – z przewodniczącym Höcke na czele.

Jakkolwiek przebiegną wybory do Bundestagu, wraz z możliwym sukcesem co prawda hamującej AfD oraz postępującej polaryzacji w obozie Wielkiej Koalicji (SPD powszechnie uznaje się za tracącą w tandemie), prawdopodobne jest, że Polska na nowym rozdaniu straci. Retoryka socjaldemokratów widząca w krajach nowej Unii, być może słusznie, tylko wyciągnięte ręce po dotacje, źle rozumiejąca pojęcie solidarności, nie wróży pozytywnie w obliczu skandalicznego zachowania rządu Polski oraz możliwych sankcji, których Schulz jest zwolennikiem. Mówi się, że z kolei CDU/CSU w walce o prawicowy elektorat może posunąć się do dalszego ograniczenia świadczeń socjalnych dla obywateli Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak równoczesne pobieranie Kindergeld oraz świadczenia 500+.

fot. Tobias_Koch 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie