Polityka i społeczeństwo

Po wyborach PiS będzie zamykać całe szpitale? Mocna diagnoza lekarza o służbie zdrowia

O tym, że polski system ochrony zdrowia jest w kryzysie pisaliśmy nie raz. O tym, że brakuje lekarzy i są zamykane kolejne oddziały również. Jednak skala załamania jaka jest przed nami może nas jeszcze mocno negatywnie zaskoczyć. Czekać nas może już nie tylko likwidacja kolejnych oddziałów, ale zamykanie całych szpitali. Taką tezę postawił Jakub Kosikowski, lekarz rezydent onkologii klinicznej, były rzecznik prasowy i przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. W wywiadzie dla “Dziennika Gazety Prawnej” ostrzega on, że “po jesiennych wyborach parlamentarnych możemy się spodziewać załamania służby zdrowia w formie, jaką znamy. Wynika to z tego, że rządzący boją się reform, które uratują system, ale będą niepopularne wśród wyborców – tak było w Czechach”. W efekcie “przed głosowaniem nie można zamknąć żadnego, choćby najbardziej zadłużonego szpitala. Ale po wyborach można pójść na żywioł”.

Jakub Kosikowski wskazuje, że młodzi lekarze nie godzą się na takie warunki pracy jak starsze pokolenie, przez co kryzys kadrowy w polskich szpitalach jeszcze się pogłębia: “Kiedyś było normą, że lekarz, przyjmując się do pracy, podpisywał zgodę na pracę przez 78 godzin tygodniowo, choć powinien pracować 48 godzin” i zadaje pytanie “Dlaczego [młodzi lekarze – przyp. red.] mają tak żyć?”

Już dziś bowiem coraz bardziej “normą” są oddziały z tylko jednym specjalistą, którego choroba czy urlop w praktyce zamyka oddział. Są szpitale, które mają tylko dwóch anestezjologów, co oznacza, że aby spełnić wymogi przepisów jeszcze niedawno musieliby pracować na przemian po 24 godziny. Rozmówca Dziennika Gazety Prawnej wskazuje również, że są przychodnie “POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), gdzie lekarz bywa dwa razy w tygodniu, przez kilka godzin”.

Już w czasie ostatniego protestu lekarzy rezydentów sytuacja była krytyczna, kiedy Ci zaczęli wypowiadać klauzule o nienormowanym czasie pracy: “Znam miejsca, gdzie dyrekcja naciskała na kierowników, że albo zrobią z tym porządek, albo zostaną zwolnieni”. Tymczasem ta akcja ma zostać przez lekarzy wznowiona.

W efekcie braku reform, finansowania i niedoboru kadrowego utrzymanie obecnej liczby szpitali wydaje się nie do osiągnięcia. Pieniędzy na reformę w sytuacji “piątki Kaczyńskiego” niestety nie ma, w tym roku sam NFZ został poszkodowany 7 mld zł straty względem tego, ile zgodnie z obietnicą miał dostać. Sprawia to, że czarna wizja lawiny zamknięć szpitali po wyborach staje się niebezpiecznie rzeczywista.

Źródło: dziennik.pl
fot. flickr/Sejm RP

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie