Polityka i społeczeństwo

PiS znalazło sposób, jak przygasić aferę ws. zarobków w NBP. Beata Mazurek ujawnia szczegóły planu awaryjnego

Po będącym najwyraźniej dużym szokiem dla kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości afroncie, jaki wczoraj zgotował im prezes NBP Adam Glapiński, dziś rzeczniczka partii Beata Mazurek ujawniła najnowsze szczegóły planu awaryjnego, który ma w możliwie najszybszym terminie przeciąć temat uderzający w wizerunek obozu rządzącego.

Jeszcze wczoraj niespodziewanie ze strony PiS pojawiła się informacją, że poprą ustawę o ujawnieniu zarobków kierownictwa polskiego banku centralnego, jednak dziś nastąpiła rewizja tamtych zapowiedzi. Prawo i Sprawiedliwość zamierza sobie przypisać całe sprawstwo “rozwiązania” tego bulwersującego problemu, zapowiadając nie tylko ujawnienie wysokości wynagrodzeń na poziomie dyrektorów w NBP, ale także wprowadzenie limitów zarobków w tej instytucji.

„Podjęliśmy decyzję i zgłaszamy projekt dot. ujawnienia wysokości zarobków zarządu Narodowego Banku Polskiego, ale i zarządów poprzednich. Chcemy też ustalenia górnego limitu wynagrodzeń kadry NBP. Ten projekt chcemy złożyć jak najszybciej. Jak będzie gotowy, będziemy prezentować szczegóły” – mówiła na konferencji prasowej w Sejmie rzeczniczka PiS-u, wicemarszałek Beata Mazurek.

„Wczoraj mówiłam, że informacje [o projekcie PO] znam z doniesień medialnych, że jeśli spełni wymogi formalno-prawne, to go poprzemy. Natomiast to nie jest kwestia tylko ujawnienia wysokości zarobków, ale opinia publiczna mówi o tym, że te zarobki są bardzo wysokie, więc chcemy podejść do sprawy kompleksowo. Nie tylko je ujawnić, ale również ustalić górne ich granice” – dodała.

„W tej chwili nad projektem pracujemy. Różne są propozycje, różne są koncepcje. Będzie opracowany całościowo, będziemy go przedstawiać. Górne widełki będą określone dla kadry kierowniczej” – ogłosiła rzeczniczka PiS.

Tym samym, podobnie jak w przypadku ubiegłorocznego kryzysu, który ujawnił rozpasanie w obozie władzy, znów postanowiono wybrać rozwiązanie populistyczne, pokazujące głębokie niezrozumienie powstałego problemu. Nie są nim bowiem wcale zbyt wysokie zarobki na specjalistycznych stanowiskach w banku centralnym, gdzie powinni pracować najlepsi możliwi eksperci od rynku finansowego a fakt, że na tak dobrze płatne posady awansowani są działacze partii rządzącej, których kompetencje stanowczo nie odpowiadają wymaganiom. Wprowadzenie limitów wynagrodzeń wiele lat temu w administracji publicznej już dziś jest źródłem gigantycznego deficytu wysokiej klasy specjalistów w wielu resortach. Cierpi na tym stale poziom usług publicznych, a państwo dziadzieje, zamiast się rozwijać. Niestety i w tym przypadku okazuje się, że wizerunek partii, zakładający “umiar i pokorę” okaże się ważniejszy, niż interes naszego państwa. Do tego niestety zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Źródło: 300polityka.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie