Polityka i Społeczeństwo

PiS wymierza kolejny upokarzający cios w stronę Ziobry. “To nie wina rządu, tylko ministerstwa sprawiedliwości”

"Swoi" są nietykalni. Prokuratura umarza śledztwo wobec ważnego polityka PiS
fot. flickr/KPRM

Prawo i Sprawiedliwość otwarcie przyznaje, że polityczny skok na wymiar sprawiedliwości, nazywany dla zamydlenia oczu „reformą” zakończył się klęską. I wskazuje winnego – to minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

– Reforma wymiaru sprawiedliwości nie powiodła się w takim zakresie, w jakim oczekiwaliśmy. Mamy do czynienia z niedobrą sytuacją, niewielkiej wprawdzie, ale jednak części środowiska sędziowskiego. o nie jest oczywiście wina rządu, tylko wina rozmaitych okoliczności, w tym także, niestety, słabo przygotowanych ustaw ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości – powiedział Ryszard Terlecki w rozmowie z Jackiem Prusinowskim na antenie Radia Plus.

Wicemarszałek Sejmu i szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości nie owija w bawełnę, a trzeba pamiętać, że to jeden z głównych ideologów środowiska Jarosława Kaczyńskiego, a nie jedynie pionek na szachownicy prezesa – jak Duda, Morawiecki czy Witek.

O ile zatem nie należy traktować Terleckiego poważnie, gdy mówi o opozycji, ponieważ nigdy nie ukrywał, że opozycją gardzi, o tyle gdy mówi na temat Zjednoczonej Prawicy, jest to zazwyczaj element głębszych przemyśleń.

Z tego, że „reforma” to klapa doskonale zdają sobie sprawę zarówno w PiS, jak i w Solidarnej Polsce. Antyunijna szarża Zbigniewa Ziobry – oprócz politycznego zbudowania się na prawo od PiS – ma i ten cel, który polega na ucieczce od blamażu zmian w sądownictwie oraz od niewygodnych pytań, które nasuwają się, gdybyśmy chcieli krok po kroku przeanalizować efekty działań Zbigniewa Ziobry.

Okazuje się bowiem, że głównymi beneficjentami „reformy” są sędziowscy i prokuratorscy nieudacznicy, którzy latami terminowali na samym dole drabinki awansu zawodowego, a dzięki szaleńczym roszadom na tysiącach stanowisk w sądownictwie, i oni załapali się na robienie karier – wszak kryterium wymiany elit nie były kompetencje, ale lojalność wobec politycznych mocodawców oraz brak kręgosłupa. Mile widziane były również kompromitujące ekscesy z przeszłości, które uczyniły takiego prokuratora czy sędziego spalonym w środowisku prawniczym. Tacy ludzie wykonają bowiem każde polecenie nadzorców z partyjnej centrali.

Źródło: Onet

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie