Polityka i Społeczeństwo

PiS wykorzysta Trybunał Konstytucyjny, by przejąć urząd RPO? Instytucja Przyłębskiej działa praktycznie tylko na polityczne zlecenie

Julia Przyłębska persona non grata w Niemczech? Reputacji prezes w Europie nie da się uratować
fot. trybunal.gov.pl

Adamowi Bodnarowi kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich skończyła się we wrześniu, ale jego następca ciągle nie został wybrany. Prawo i Sprawiedliwość postanowiło lansować swoich kandydatów na to stanowisko, pomijając kluczową akurat w tej sprawie rolę Senatu, w którym większość ma sejmowa opozycja.

Jarosław Kaczyński nie pogodził się z utratą kontroli nad Senatem. O tym, którego senatora oraz ile razy władza próbowała przekupić lub zastraszyć, można byłoby napisać książkę sporych rozmiarów. Usiłowano nawet wrobić w korupcję samego marszałka Tomasza Grodzkiego, wszak będąc lekarzem doskonale wpisuje się w doktrynę PiS, że lekarze to łapówkarze. Chciano go wykończyć rękami zakochanego w PiS pracownika Radia Szczecin Tomasza Duklanowskiego, ale zabawa skończyła się, gdy ów dziennikarz dostał od prawników marszałka Senatu pozew za naruszenie dóbr osobistych. Najwidoczniej Grodzki był bardziej pewny swojej niewinności niż Duklanowski jego winy.

Intrygi polityczne w Senacie nie wyszły też byłemu marszałkowi Stanisławowi Karczewskiemu – kompromitacja musiała być bolesna, skoro zrezygnował z funkcji wicemarszałka. W tej sytuacji – ponieważ PiS nadal nie zamierzało traktować senackiej większości po ludzku – do przejęcia urzędu RPO postanowiono wykorzystać działający na telefon z PiS Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej. Władzy chodzi o to, aby atrapa TK uznała, że były Rzecznik nie może pełnić obowiązków Rzecznika. Wtedy PiS zainstaluje tam jakiegoś usłużnego im funkcjonariusza, który wygasi działalność RPO, jak Przyłębska wygasiła działalność TK.

Okazuje się jednak, że decyzja w siedzibie PiS zapada dłużej niż przewidywała marna sędzia mająca 40% uchyleń wyroków przez sądy II instancji i dlatego już siedem razy przełożyła termin pararozprawy w swojej parainstytucji. To, że czeka na telefon z Nowogrodzkiej wiadomo dlatego, iż do rozstrzygnięcia sprawy potrzeba zaledwie pięciu sędziów a Przyłębska przy tak niewielkim składzie, zawsze posługuje się „swoimi”, którzy wykonują polecenia Nowogrodzkiej i w odróżnieniu od Piotra Pszczółkowskiego – nie mają zamiaru zachowywać się przyzwoicie. Manipulacja składami jest czymś, z czego Przyłębska mogłaby napisać doktorat, gdyby nie to, że nie przez przypadek jest jedynie magistrem.


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie