Polityka i Społeczeństwo

W Senacie walka do upadłego. Takimi sztuczkami senatorowie PiS-u próbują zablokować ustawę o głosowaniu korespondencyjnym

Flickr.com/Senat RP

Podczas obrad Senatu senatorowie PiS zaproponowali zmianę sposobu prowadzenia obrad ze zdalnego na stacjonarny. Wniosek został odrzucony. Teraz sprawę ma zbadać Komisja Regulaminowa. Marszałek Tomasz Grodzki twierdzi, że to jedynie próba gry na czas. Jeśli bowiem do jutra ustawa nie opuści Senatu, to nie będzie musiała przechodzić przez Sejm.

W takim wypadku trafia od razu do prezydenta.

Wszystko odbywa się jak w filmie sensacyjnym. Najważniejszą rolę odgrywa czas. Ważne jest to, że do środy, do końca dnia, Senat musi przyjąć, odrzucić lub wprowadzić poprawki do ustawy o wyborach korespondencyjnych. Jeśli to zrobi, trafia ona ponownie do Sejmu. Jeżeli jednak utknie ona w Senacie, od razu ląduje Pałacu Prezydenckiego, do prezydenta Andrzeja Dudy. I to w wersji sejmowej. To scenariusz, o którym marzy dziś PiS.

Harce PiS-u

Jak sugeruje Onet, senatorowie PiS celowo chcieli wydłużyć obrady izby wyższej.

My, jako klub PiS, nie jesteśmy przeciwko zdalnym obradom, ale jesteśmy przeciwko takiej formie, jaka jest w tej chwili. Jeżeli komisje muszą zbierać się w Senacie i nie mogą zdalnie debatować i obradować, to nielogiczne jest to, że na posiedzeniu plenarnym, możemy zdalnie głosować. O tyle to nielogiczne, że na podstawie art. 19 ust. 1 Regulaminu, senatora obowiązuje obecność i czynny udział w posiedzeniu Senatu oraz organów Senatu. Ja nie rozumiem, czemu raz jest tak, a raz tak – mówił dzisiaj senator Marek Martynowski.

Większością 51 głosów wniosek ostatecznie odrzucono.

PiS-owi chodzi o realizację wyżej opisanego scenariusza. Wtedy izba wyższa zejdzie niejako z drogi Nowogrodzkiej.

Jak na razie się nie udało, ale ponoć politycy partii rządzącej planują kolejny wniosek o całkowite głosowanie online, który miałby udowodnić, że głosowanie jest niemożliwe.

Ponoć równolegle w siedzibie PiS-u trwa spotkanie szefa Porozumienia Jarosława Gowina z Jarosławem Kaczyńskim. Nie wiadomo, o czym konkretnie rozmawiają.

Po trupach do celu

Wiadomo zaś, że przeprowadzenie wyborów 10 maja nie jest realne. Najlepszym scenariuszem dla demokracji w Polsce byłoby przeniesienie wyborów za odległy termin, by każdy z kandydatów miał szansę zaprezentowania swojego programu i przeprowadzenia kampanii.

PiS wie jednak, że wtedy Andrzej Duda zacznie tracić w sondażach. Zresztą początek tego trendu był widoczny w początkach kampanii. Wszystko odmienił dopiero koronawirusa. Przygotowanie wyborów za kwartał, gdy Polacy zaczną już odczuwać skutki problemów gospodarczych, także negatywnie odbije się na popularności prezydenta. Stąd Kaczyński i jego ludzi prą do jak najszybszych wyborów. To, że stanie się to kosztem jakości demokracji w naszym kraju, chyba im nie przeszkadza…

Źródło: Onet.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie