Polityka i Społeczeństwo

PiS poszuka haków na Banasia. Szykuje się audyt w Najwyższej Izbie Kontroli

Nieoczekiwany zwrot akcji ws. dymisji Mariana Banasia. W co gra prezes NIK?
Flickr.com/KPRM

Niedawno Marian Banaś zapowiadał kontrolę w Kancelarii Premiera, teraz marszałek Sejmu ma zlecić audyt w Najwyższej Izbie Kontroli. Dla PiS może być to szansa, by znaleźć coś na swojego wroga.

Relacje między prezesem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem a PiS nie należą do najlepszych. Jeszcze pod koniec zeszłego roku ówczesny marszałek Senatu Stanisław Karczewski mówił o Banasiu, że jest „człowiekiem kryształowym”. Dziś niewiele po tym zachwycie pozostało, a prezes NIK stał się jednym z największych wrogów obozu rządzącego.

W ostatnich tygodniach media przekazywały informacje o tym, że NIK jeszcze w czerwcu rozpocznie kontrolę w sprawie wyborów widmo z 10 maja. Kontrolerzy mają wejść do kancelarii premiera,
Ministerstwa aktywów państwowych, Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Rząd odpowie audytem NIK. Przeprowadzenie takiego audytu nie rzadziej niż co trzy lata jest wymogiem ustawowym. Kancelaria Sejmu ma wkrótce ogłosić przetarg, po którym wybierze firmę, która ów audyt przeprowadzi.

Poszukiwane haki na Banasia?

Dotyczyć będzie on lat 2017-19, czyli ostatnich lat kadencji poprzedniego prezesa, Krzysztofa Kwiatkowskiego, oraz pierwszych miesięcy prezesury Mariana Banasia. Niewykluczone, że PiS liczy, iż kontrolerzy dopatrzą się nieprawidłowości, które obciążą Banasia.

Marian Banaś wymienił już dyrektorów wszystkich biur odpowiedzialnych za realizację budżetu izby: informatyki, gospodarczego, organizacyjnego i rachunkowości. Niektórych nowo powołanych zdążył już odwołać. A kołowrotek kadrowy często sprzyja powstaniu nieprawidłowości – mówi „Rzeczpospolitej” rozmówca związany z NIK.

Można spodziewać się, że audyt będzie wyjątkowo szczegółowy.

Już podczas ostatnich kontroli poziom szczegółowości był wysoki. Audytorzy nie tylko zbierali wyjaśnienia od dyrektora generalnego i dyrektorów departamentów, ale też schodzili na poziom pracowników merytorycznych – wyjaśnia rozmówca „Rzeczpospolitej”.

Jan Łopata, wiceszef sejmowej Komisji Kontroli Państwowej, uważa jednak, że audyt nie przyniesie żadnych rewolucyjnych efektów.

– Gdyby zmiany kadrowe miały odbić się na zarządzaniu NIK, wychwyci to dopiero audyt za trzy lata – twierdzi poseł PSL. Zauważa, że do tej pory podobne kontrole niczego szczególnego nie wykazywały.

To zawsze była dobrze zarządzana instytucja, a w kwestiach finansowych byli wręcz perfekcyjni – zdradza „Rzeczpospolitej” poseł Łopata.

Źródło: Rzeczpospolita

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie