PiS liczyło, że Nawrocki skróci kadencję Sejmu, a tu TAKIE słowa Pawłowicz! „Żadne orzeczenie…”
Screenshot: YouTube/ Super Express
Krystyna Pawłowicz rozwiała nadzieję wyborców PiS: Karol Nawrocki nie skróci kadencji parlamentu. – Prezydent swą decyzją może skrócić kadencję Sejmu tylko, gdy nie otrzyma ustawy budżetowej – tłumaczy ważny zapis konstytucji.
Pawłowicz odbiera nadzieję
Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy budżetowej na 2026 r., więc dokument trafił na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. I teraz niektórym marzy się scenariusz, w którym odrzuca dokument i rozpisuje nowe wybory. Tyle że nawet Krystyna Pawłowicz tłumaczy, że to mrzonki.
– Prezydent swą decyzją może skrócić kadencję Sejmu tylko, gdy nie otrzyma ustawy budżetowej do podpisu w ciągu 4 miesięcy od złożenia w Sejmie projektu tej ustawy — art. 225 konstytucji. Sejm terminu dotrzymał. Żadne orzeczenie TK nie da takiej podstawy. Procedura budżetowa rozpocznie się najpewniej od nowa. Chyba, że Sejm podejmie uchwałę o samorozwiązaniu. Ale nie podejmie — napisała na portalu X była posłanka PiS.
Inni się z nią zgadzają. Poseł PiS Krzysztof Szczucki wskazał, że „skierowanie ustawy budżetowej do TK nie skraca kadencji Sejmu”. – Nawet jeśli TK uzna ją za niezgodną z Konstytucją. Jako opozycja musimy działać legalnie — inaczej niczym nie będziemy się różnić od rządzących — dodał.
„Jeżeli w ciągu 4 miesięcy od dnia przedłożenia Sejmowi projektu ustawy budżetowej nie zostanie ona przedstawiona Prezydentowi Rzeczypospolitej do podpisu, Prezydent Rzeczypospolitej może w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji Sejmu” — brzmi art. 225 konstytucji, który opisuje sytuację, o której mówią politycy PiS.
PiS wcale nie chce wyborów?
Jedno tylko zastanawia: skąd taka zmiana narracji? Przecież w normalnych warunkach PiS nie mogłoby się doczekać wyborów? Partia jest obecnie mocno podzielona: ludzie Mateusza Morawieckiego kłócą się z „Maślarzami”, kto wie, ile jeszcze mniejszych frakcji znajduje się na Nowogrodzkiej, a pomiędzy tym wszystkim stoi Jarosław Kaczyński, który chyba po raz pierwszy w swojej karierze nie wie, co z tym całym bałaganem zrobić.
Wybory w najbliższą niedzielę zakończyłyby się klęską PiS – sondaże sugerują wygraną KO, która na nowo budowałaby rząd z koalicjantami.
Źródło: wp.pl, Krystyna Pawłowicz/X