Polityka i Społeczeństwo

PiS liczy na chryję w rocznicę smoleńską?

PiS liczy na chryję w rocznicę smoleńską?

W najbliższy poniedziałek, po raz pierwszy od czasu wejścia w życie znowelizowanej ustawy o zgromadzeniach, będzie okazja sprawdzić, jak jej postanowienia obowiązują w rzeczywistości i czy zgodnie z zapowiedziami z okresu jej procedowania będzie bezpieczniej. Przyznam szczerze, że byłem bardzo sceptyczny, gdy projekt był przedmiotem obrad, w listopadzie minionego roku i nie mam wątpliwości, że moje obawy z tamtego okresu już wkrótce zrealizują się w praktyce.

Ramię w ramię, moher z lewakiem, czyli demonstracje według rządu

Przypomnijmy, że uniemożliwienie zarejestrowania kontrmanifestacji było uzasadniane właśnie troską o uczestników demonstracji właściwej, by wzajemne animozje czy nieraz wręcz otwarta wrogość nie doprowadzały do bezpośredniej konfrontacji manifestujących. Pierwszeństwo zawsze ma demonstracja państwowa i jak rozumiem to właśnie służby państwowe, podległe ministrowi Błaszczakowi i wiceministrowi Zielińskiemu na tej legalnej demonstracji będą miały o bezpieczeństwo dbać. Czeka ich nie lada wyzwanie, bowiem bardzo prawdopodobnym i wręcz już zapowiadanym skutkiem ograniczenia możliwości protestowania przeciwko smoleńskim herezjom osobno, będzie protestowanie przeciwko nim pośród wyznawców tej religii. Na chłopski rozum służby państwowe powinny dążyć do uniknięcia wymieszania się tak bardzo zantagonizowanych grup społecznych za wszelką cenę.

Najlepiej byłoby odgrodzić jednych od drugich, na bezpieczną odległość. Niech sobie krzyczą, wyzywają się, klną czy pokazują środkowe palce, byle nie dopuścić do konfrontacji twarzą w twarz. Tyle, że pod rządami nowej ustawy o zgromadzeniach to niemożliwe. W okręgu o promieniu 100 metrów nie może być żadnej innej manifestacji, więc Ci przekorni, którym gorąca krew nie pozwoli milczeć, z pewnością w sporej, zorganizowanej grupie wejdą w tłum smoleńskich wyznawców. Jestem gotów się założyć o sakiewkę smoleńskich srebrników, że wystarczy kilka minut i zostaną zdemaskowani co doprowadzi do gwałtownej konfrontacji. Policja nie będzie miała innego wyjścia jak reagować i tłum rozdzielać, nawet z użyciem siły.

Czy władza tego właśnie chce? Śmiem twierdzić, że właśnie na to liczy. Spada bowiem temperatura wobec kwestii katastrofy smoleńskiej, a zwolenników tezy o zamachu z miesiąca na miesiąc ubywa. Taka awantura będzie świetnym pretekstem, by pokazać przeciwników rządu PiS jako awanturników, którzy zakłócają spokój modlącym się ludziom, którzy zebrali się na Krakowskim Przedmieściu, by uczcić pamięć ofiar katastrofy z 2010 roku. Redaktorzy z TVP będą z pewnością usatysfakcjonowani, bo burdy ułatwią im zmontowanie dobrego materiału propagandowego. Nic bowiem tak dobrze nie działa na wzmocnienie morale słabnącego ludu smoleńskiego, jak wspólne poczucie krzywdy. Politycy partii rządzącej zyskają natomiast świetny argument, by ogłosić, że założenia ich ustawy były słuszne. A gdyby jeszcze pojawiły się flagi KOD-u lub partii opozycyjnych, byłaby okazja do podtrzymywania narracji o puczu i próbie odebrania władzy na ulicy, a w konsekwencji dalsze ograniczenia praw do zgromadzeń. Chciałbym się w swoich prognozach mylić. Ofiary katastrofy smoleńskiej na to nie zasługują. Ciekawe, kiedy zrozumieją to ci, którzy tak często na tę pamięć się powołują.

fot. Shutterstock/praszkiewicz

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia
Ładowanie