Polityka i Społeczeństwo

Piotr Pacewicz: Dziennikarstwo jest w momencie przełomowym [WYWIAD]

– Sądzę, że w dziennikarstwie jesteśmy w momencie przełomowym, tak jak w wielu innych kwestiach: kryzys klimatyczny, uchodźczy, demokratyczny… Ludzkość najwyraźniej nie zdecydowała się, czy chce mieć porządne dziennikarstwo, dobry system demokratyczny i społeczeństwo obywatelskie czy też te rzeczy odrzuca – z Piotrem Pacewiczem, redaktorem naczelnym OKO.Press o obecnej sytuacji i przyszłości dziennikarstwa rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Czwarta władza niejako z założenia patrzy na ręce rządzącym, co sprawia, że najczęściej politycy nie przepadają za dziennikarzami. Dlaczego obecna władza tak wyjątkowo nie znosi niezależnych mediów, ale za to niezwykle ceni toporny przekaz propagandowy?

Piotr Pacewicz: To jest dosyć powszechna cecha, że każda władza czuje się w jakimś stopniu niedowartościowana przez media i to jest prawidłowe, bo gdyby władza lubiła media, to byłoby to niepokojące. Rolą mediów jest patrzenie na ręce rządzącym i to jest stan normalny. Dzisiaj w Polsce mamy do czynienia z zjawiskiem, które polega na realizowaniu pewnego modelu miękkiego lub twardego autorytaryzmu. To jest szersze zjawisko, gdyż taka sama sytuacja jest w Turcji, Brazylii, Rosji czy na Węgrzech i to dotyczy również mediów, które obnażają narrację rządzących, którzy myślą, że są nieomylni i tylko oni reprezentują wolę narodu, a wszelki sprzeciw jest traktowany jak zdrada. A więc w tym sensie krytyczne media również należy zamknąć, gdyż nie pasują do wizji państwa, o której rozmawiamy.

Jak, Pana zdaniem, przekonać społeczeństwo, że niezależne media są potrzebne w demokratycznym państwie, bo można odnieść wrażenie, że zaczynamy się przyzwyczajać do obecnej sytuacji i faktu, że rządzącym w końcu uda się spacyfikować niezależne media?

O to idzie gra, żeby uniknąć scenariusza węgierskiego, który polegał na stopniowym przyzwyczajaniu społeczeństwa do jedynie słusznej narracji. Z tego względu bardzo interesujące jest to, jak na Węgrzech doszło do całkowitej likwidacji niezależnych mediów. To znaczy – póki Fidesz był w opozycji – nawiązywał bardzo życzliwe kontakty z mediami i był przez nie wspierany. Natomiast, kiedy Orban przejął władzę w 2010 roku, wprowadził takie same standardy do mediów publicznych, jakie mamy w Polsce i zaczął kupować media. W 2018 roku powstała Środkowo-Europejska Fundacji Prasy i Mediów, która ma udziały w większości węgierskich portali, telewizji, radia i prasy.

Dobrym przykładem i odpowiedzią na Pana pytanie jest to, co zrobił portal Altatszo.ho, który jest prowadzony przez Tamas’a Brodoky’ego.  Medium to przeprowadziło olbrzymie śledztwo, w którym pokazali kontakty Orbana z oligarchami – wspólne wakacje i nie tylko. Redakcja myślała, że wywoła to wstrząs w opinii węgierskiej. Jednak wszystkie media na Węgrzech, które popierają Fidesz, jak jeden mąż napadły na Altatszo.ho, wmawiając społeczeństwu, że jest to robota Sorosa, a informacja została zamieciona pod dywan. Z takim samym działaniem mamy również do czynienia w Polsce. To pokazuje zagrożenie, o którym rozmawiamy – jak istotny jest monopol na informację.

Czy Pana zdaniem istnieje coś, co mogłoby wywołać wstrząs w polskiej opinii publicznej?      

Takie rzeczy dzieją się cały czas, ale odporność na pewne informacje, jakie buduje PiS, jest zdumiewająca. Zwłaszcza, że mówimy o informacjach, w wyniku których rząd lub jego ministrowie w demokratycznym państwie musieliby podać się do dymisji. Tymczasem osłona propagandowa tworzona przez media rządowe i założenie, o którym już mówiłem: „My mamy rację”, prowadzi do tego, że Zjednoczona Prawica nadal jest teflonowa. Może  jedynym wyjątkiem, kiedy okazało się, że PiS posunął się za daleko, była decyzja Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 w sprawie aborcji w Polsce.

Rządzący chcą zakneblować wolne media, które krytykują ich działania. Dążą też do zdobycia wpływu na Internet. Jeżeli im się to uda, to w jaki sposób opozycja ma wygrać kolejne wybory?

Jeżeli PiS-owi uda się opanować niezależne media i przejąć kontrolę nad Internetem, to opozycja nie wygra już wyborów. Wówczas bardzo trudno będzie sobie wyobrazić przegraną partii rządzącej, gdyż do swojej dyspozycji będzie miała wiele instrumentów. Dlatego tak kluczową sprawą jest pluralizm mediów. Mam wrażenie, że tak jak w przypadku sędziów, którzy bronią praworządności i pokazują wysoki poziom swojej etyki zawodowej – z dziennikarstwem również nie jest najgorzej.


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie