Polityka i Społeczeństwo

Petru już wie, jak odbić się od dna?

Petru już wie, jak odbić się od dna?
fot. Shutterstock

Jak wszem i wobec wiadomo, Nowoczesna cieszy się (lub raczej martwi) najniższym poparciem w swojej historii. Tysiące wierszówek analiz zapisano, dlaczego tak się stało, więc nie ma sensu w tym miejscu do tego wracać. Obecnie komentatorzy obstawiają tylko czas, kiedy ugrupowanie unicestwi się, bądź zostanie wchłonięte przez Platformę, której dwa lata temu rzuciło rękawicę licząc na to, że powtórzy się historia Dawida i Goliata.

To właśnie równo dwa lata temu, w maju 2015 r. narodziła się „nowa nadzieja” polskiej sceny politycznej, która swoją świeżością i entuzjazmem założycieli miała skruszyć betonowy układ POPiS-u. Dzisiaj partia Petru stoi na krawędzi przepaści, choć jej członkowie robią dobrą minę do złej gry.

Jeżeli nie znajdą sposobu na odbicie się od dna, niebawem pogrążą się w nicości albo zostanie po nich tylko kropka.

Pytanie więc, czy lider Nowoczesnej, który jak twierdzi, nigdy się nie poddaje, podejmie ostatnią próbę ratowania swojej formacji i, co chyba najważniejsze, czy ma pomysł jak to zrobić?

Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie przynoszą ostatnie dni i wypowiedzi samego Petru i najważniejszych polityków jego ugrupowania – Nowoczesna dokonuje tzw. pivota, popularnego wśród startupów pojęcia określającego zasadniczą zmianę strategii i staje się partią o poglądach lewicowych jednocześnie z liberalnym programem gospodarczym.

W sobotę podczas Marszu Wolności, gdzie Petru grał w trzecim rzędzie, w swoim przemówieniu podkreślił dwukrotnie, jak istotna dla niego jest kwestia państwa świeckiego: „Mamy inne programy. Dzielą nas kwestie gospodarcze, światopoglądu. My jesteśmy za tym, aby gospodarka była rynkowa, żeby był jasny podział Kościoła od państwa, żeby były przestrzegane prawa kobiet.” Na koniec podsumował: „Polska europejska to taka, w której przestrzegany jest rozdział państwa od Kościoła.

To zdecydowana deklaracja, choć umknęła politykom i komentatorom.

Jeszcze wczoraj, ważny polityk Nowoczesnej, Paweł Rabiej umieścił na swoim blogu na portalu „NaTemat” niejako manifest dotyczący poparcia związków partnerskich promując go jakże wymownie na twitterze:

W tym kontekście zrozumiała staje się deklaracja Petru gotowości utworzenia koalicji wyborczej z Robertem Biedroniem i Barbarą Nowacką wygłoszona podczas wywiadu w Radiu Zet 27 kwietnia:

Źródło: 300polityka.pl

Wypchnięta przez PO z centrum postanowiła zagospodarować potencjalny elektorat lewicowy, który wciąż czeka na atrakcyjną ofertę ze strony partii politycznych i nie może się jej doczekać. SLD reprezentuje wciąż tę samą postkomunistyczną twarz Millera czy Czarzastego, Partię Razem wciąż można nazwać eksperymentem, a mająca duży potencjał Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej tak naprawdę znajduje się dopiero na etapie tworzenia. Ostatnia manifestacyjna demonstracja ze strony Marceliny Zawisza, która podczas wiecu 1-majowego nie podała ręki Włodzimierzowi Czarzastemu nie wróży dobrze planom zjednoczenia lewej strony.

Petru dostrzegł po lewej stronie niszę, postanowił ją zagospodarować i zagrać mocniej na nutach świeckości, praw kobiet i związków partnerskich. Wydaje się, że ma ku temu argumenty. Jego posłanki, tak przecież chwalone przez ekspertów, mogą być wiarygodne jako obrończynie szarganych przez PiS praw kobiet. Paweł Rabiej jest autentyczny, gdy walczy o związki partnerskie. Pytanie, czy Petru jako jednak konserwatywny polityk odnajdzie się w nowej roli. Ale chyba nie ma innego wyjścia.

Taki liberalny światopoglądowo program połączony z liberalnym programem gospodarczym miałby być recepta na trapiącą Nowoczesną ciężką chorobę . Odejście na lewo powinno ochronić ją także od siły oddziaływania PO i oznacza rezygnację z konkurowania o ten sam elektorat. Teraz głównym konkurentem stanie się Barbara Nowacka.

Czas pokaże , czy opisany tu scenariusz zostanie zrealizowany i czy ma szanse powodzenia. Pytanie, jaki Petru ma wybór. Musi pamiętać, że kiedyś już istniała partia, która liberalizm światopoglądowy łączyła z głoszeniem swobody gospodarczej. Gdzie jest teraz? No ale przynajmniej można nauczyć się na cudzych błędach.

fot. Tomasz Bidermann

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie