Gospodarka

Paweł Pomian: Polska powinna już mieć gotowy plan transformacji energetycznej [WYWIAD]

– Na pewno nie da się tego zrobić z dnia na dzień. TSUE nie nakazał nam zamknięcia odkrywki, tylko wstrzymanie pracy do czasu wydania wyroku. Cały proces transformacji tego regionu musi być rozłożony na lata. W obecnej sytuacji Polska powinna mieć już gotowy taki plan, a nie o nim dopiero myśleć. Zadaniem rządu jest to, żeby proces transformacji był jak najmniej uciążliwy dla górników i mieszkańców danych regionów – z Pawłem Pomianem, aktywistą Eko-Unii o konflikcie wokół Turowa i przyszłości energetyki rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Podstawowe surowce energetyczne wykorzystywane w Polsce to węgiel kamienny i węgiel brunatny oraz ropa naftowa i gaz ziemny, a głównym sposobem pozyskiwania energii jest energetyka konwencjonalna, wpływająca na ocieplenie klimatu. Dlaczego w naszym kraju, szczególnie w ciągu ostatnich lat, tak mocno trzyma się mit górnictwa węglowego i opartej na nim energetyki?

Paweł Pomian: W Polsce od wielu lat rządzi energetyka oparta na węglu, głównie kamiennym, ale też i brunatnym. Można też mówić o „mafii węglowej”, która może liczyć na olbrzymie wsparcie kolejnych ekip rządzących, stawiających na surowce, które de facto nie mają przyszłości. Z prostej przyczyny – coraz więcej węgla sprowadzamy zza granicy, a to nie przyczynia się do bezpieczeństwa energetycznego i niezależności w tej kwestii. Do tego rosną koszty i metody wydobycia, a to powoduje, że węgiel jest coraz mniej konkurencyjny w stosunku do OZE.

Jak w takim razie zbudować bezpieczeństwo energetyczne?

Na pewno nie oprzemy swojego bezpieczeństwa energetycznego na węglu. Wmawianie ludziom, że węgiel to polski skarb narodowy jest mitem.

Jak obalić ten mit?

Ten mit już sam się obala, zwłaszcza jeśli się popatrzy, jak dużo źródeł OZE powstało w ciągu ostatnich lat i to dzięki niezależnym inwestorom. Mamy zdecydowanie więcej z tego rodzaju źródeł energii niż z kopalni w Turowie czy Bełchatowie. To de facto się samo dzieje i – należy podkreślić – bez wsparcia państwa.

Czy elektrownie atomowe rozwiązałyby w sposób sprzyjający środowisku problemy polskiej energetyki?

Rząd planuje w najbliższych latach wybudować elektrownie atomową. Naszym zdaniem nie jest to dobre rozwiązanie i nie chodzi o straszenie atomem, ale jest to nieopłacalne ze względów ekonomicznych. Poza tym mocowałoby to nas nadal w tym starym systemie, o którym rozmawiamy, czyli energetyką scentralizowaną i konwencjonalną, która na przestrzeni najbliższych 10 lat nie będzie miała przyszłości. Natomiast, żeby coś zmienić, trzeba zmodernizować sieć energetyczną w taki sposób, żeby energia pokonywała krótszą drogę i była w zasięgu obywateli. Mówimy ciągle o wzroście energii i zapotrzebowaniu na przestrzeni kolejnych lat, a nie mówimy jak oszczędzać energię.

Czy strach przed atomem w polskim społeczeństwie jest uzasadniony?    

Moim zdaniem po części tak, ponieważ energia atomowa wiąże się zawsze z dużym ryzykiem. Szczególnie niebezpieczne są odpady, z którymi nie ma pomysłu, co na razie zrobić. Niektórzy mówią, że odpady można przerobić na części energii atomowej, ale – tak jak wcześniej mówiłem – nie brałbym aż tak bardzo pod uwagę strachu, o którym rozmawiamy, tylko kwestie ekonomiczne.

Jakie źródła energii byłyby optymalne zarówno w odniesieniu do warunków panujących w naszym kraju, jak i dla klimatu?

Posiłkując się tym, co mówią eksperci, którzy analizowali, jakie są zasoby Polski i co powinniśmy zrobić, przede wszystkim przydałby się w małych i średnich miejscowościach biogaz, następnie wiatraki na lądzie, fotowoltaika, a przede wszystkim farmy wiatrowe na Bałtyku.

Czy te źródła wystarczyłyby, żeby zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne?

Tak.

Od dłuższego czasu trwa spór pomiędzy Polską a Czechami o kopalnię Turów, ostatnio zaogniony nałożeniem na nasz kraj wysokich kar pieniężnych. Co polska strona powinna zaoferować, by dojść do porozumienia w tej sprawie?

Polski rząd w tej sprawie popełnia szereg istotnych błędów, gdyż po stronie czeskiej brakuje wody pitnej. Należy też wspomnieć, że każda kopalnia tworzy tego rodzaju lej odkrywkowy. I nie jest to tylko problem Turowa. Czechy wiele razy występowały z propozycją dogadania się w tej sprawie. Jednak nic z tego nie wyszło, gdyż polski rząd ignorował żądania Czechów do czasu, aż sprawa skończyła się w TSUE.

TSUE wydał wyrok w tej sprawie i nakazał zamknąć kopalnię. Jednak kopalnia i elektrownia oraz powiązane z nimi zakłady to największy pracodawca w rejonie. W jaki sposób i czym można byłoby zastąpić w krótkim czasie kilka tysięcy zlikwidowanych miejsc pracy?

Na pewno nie da się tego zrobić z dnia na dzień. TSUE nie nakazał zamknięcia nam odkrywki, tylko wstrzymanie pracy do czasu wydania wyroku, a pierwsza sprawa będzie dopiero 9 listopada.

Odpowiadając na Pana pytanie – cały proces transformacji tego regionu musi być rozłożony na lata. Upór rządu czy spółek węglowych zaniedbuje to, o czym rozmawiamy, czyli transformację tego regionu. W obecnej sytuacji Polska powinna mieć już gotowy taki plan, a nie o nim dopiero myśleć. Reasumując, stworzenie takiego planu pozwoli na wybudowanie miejsc pracy i nie tylko.

A jeśli nie ma pomysłu na to, w jaki sposób zapewnić godziwe warunki życia mieszkańcom Bogatyni – to czy masowe bezrobocie w tym rejonie można uznać za dopuszczalny koszt transformacji energetycznej? I co w ogóle zrobić z górnikami w całym kraju?

Przede wszystkim stworzenie planu transformacji energetycznej nie oznaczałoby zamknięcia kopalni i elektrowni z dnia na dzień. Postulujemy, żeby rząd przygotował plan w celu zamknięcia kopalni do 2026, 2028 czy 2030 roku. Dzięki takim wariantom Polska mogłaby wystąpić do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z takimi planami, które również obejmują przekwalifikowanie górników. To się dzieje i z roku na rok górników jest coraz mniej.

Podsumowując – zadaniem rządu jest to, żeby proces transformacji był jak najmniej uciążliwy dla górników i mieszkańców danych regionów, którzy chcieliby wiedzieć, jaka czeka ich przyszłość.


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie