Gospodarka

Partia Kaczyńskiego wpadła w spore tarapaty. Wysychające źródło pieniędzy zakończy bonanzę rządu?

Choć Prawo i Sprawiedliwość nigdy tego nie przyzna w oficjalnej rozmowie, a prezes PiS podczas ostatniego wykładu dla wyborców przekonywał, że tylko dalsze rządy jego partii pozwolą dogonić poziomem życia naszych zachodnich sąsiadów w ciągu najbliższych dwóch dekad, to nadciągające spowolnienie gospodarki musi w szeregach partii rządzącej budzić poważne obawy o przyszłe radzenie sobie z rozdmuchanymi wydatkami państwa. Gdyby władzę jesienią przejęła dzisiejsza opozycja, najbliższe cztery lata musiałaby skupić się głównie na cięciu wydatków socjalnych, podnoszeniu podatków i radzeniem sobie z galopującym deficytem państwa. Wówczas PiS z łatwością mogłoby pokazywać swoją wyższość w zarządzaniu finansami państwa i za kilka lat odzyskać władzę, nawet zdobywając upragnioną większość konstytucyjną.

O tym, że maszynka do finansowania hojnych programów z plusem właśnie się zacięła, mogą świadczyć dane o ściągalności podatku VAT, o których pisze portal Money.pl. Najnowsze dane ministerstwa finansów zwiastują duże problemy. W marcu wpłynęło do kasy państwa 10,3 mld zł tytułem VAT, czyli o niemal równo miliard złotych mniej rok do roku. W wartościach względnych to o aż 8,8 proc. mniej. Warto przypomnieć, że spadek wpływów odnotowano też w lutym.

 

 

 

 

 

 

 

Ekonomiści nie biją jeszcze w alarm i póki co rozwiewają obawy, że spadek ściągalności VAT może zagrozić finansowaniu 500+ na pierwsze dziecko czy odbić się w jeszcze większym stopniu na wysokości emerytur czy funkcjonowaniu chociażby służby zdrowia.

– Po prostu rok 2018 był wyjątkowo dobry, jeśli chodzi o koniunkturę gospodarczą. Mieliśmy wtedy realny wzrost PKB o ponad 5 proc. W pierwszym kwartale był prawdopodobnie już o pół punktu procentowego niższy. Jeśli wpływy z podatku VAT porównamy do wcześniejszych lat: 2017 i 2016, to tragedii nie ma – mówi Piotr Bielski, starszy ekonomista Santander Banku Polska.

Jeśli jednak w kolejnych miesiącach trend się utrzyma, to zwłaszcza wśród osób odpowiedzialnych za finanse państwa zrobi się nerwowo. Nic dziwnego, że minister finansów Teresa Czerwińska poważnie rozważa skorzystanie z nadchodzącej w maju rekonstrukcji rządu i opuszczenie statku, który już wkrótce może trafić na górę lodową. W swoich ostrzeżeniach, że nie warto szastać publicznymi pieniędzmi wobec nieuchronnego spowolnienia, wydaje się być osamotniona i zagłuszana, bo bal na Titanicu trwa w najlepsze.

Źródło: Money.pl

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie