Polityka i Społeczeństwo

Orban może stracić władzę w przyszłym roku. Na Węgrzech stało się coś, co wydawało się niemożliwe

Czy Kaczyński wie, że Orban go okłamuje? Sprytna gra premiera Węgier
Fot. Shutterstock

W zaplanowanych na wiosnę 2022 roku wyborach parlamentarnych na Węgrzech wyniszczona wieloletnimi porażkami opozycja wobec Fideszu premiera Viktora Orbana po raz pierwszy wystawi wspólnych kandydatów na posłów.

Ma mieć również jednego kandydata na szefa rządu, który jesienią tego roku ma zostać wyłoniony w prawyborach. Opozycyjny sojusz ma tworzyć sześć środowisk – od postkomunistów, przez zielonych, liberałów, partię młodzieżową, aż po prawicowy Jobbik.

Tak szerokiej koalicji na poziomie krajowym Węgry jeszcze nie widziały, choć w wyborach samorządowych w 2019 r. udało jej się wydostać spod kontroli Fideszu kilka ważnych miast, w tym stolicę kraju – Budapeszt. Wcześniejsze porażki opozycji w wyborach parlamentarnych były spowodowane m.in. tym, że albo koalicje w ogóle nie były tworzone, albo z kolei były tworzone szybko i byle jak, w nienajlepszej atmosferze.

Doszło do tego, że w przytłaczającej większości jednomandatowych okręgów kandydaci opozycji startowali przeciwko sobie – tak wyglądała droga partii Orbana do już trzeciego przytłaczającego zwycięstwa. Opozycję trawiły niczym pożar wzajemne animozje i nieustanne zajmowanie się sobą.

Brzmi znajomo? Owszem. Należy jednak mocno trzymać się nadwiślańskich realiów – u nas opozycja po czterech latach rządów Prawa i Sprawiedliwości potrafiła zbudować koalicję na jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu, a zatem jej bezsilność nie trwała tak długo, jak na Węgrzech – dekadę. Dziś opozycja wobec Orbana zyskuje poparcie społeczne głównie wśród niezdecydowanych, a katalizatorem tej zmiany stało się zignorowanie pandemii koronawirusa przez przedstawicieli Fideszu – zbyt późne zamknięcie granic, szkół i innych miejsc użyteczności publicznej. Przeciwnicy Viktora Orbana muszą jednak mierzyć się z całkowitym zawłaszczeniem państwa przez jego środowisko w ciągu wielu lat jednoznacznej dominacji, w tym z kilkukrotną zmianą węgierskiej ustawy zasadniczej, która miała konserwować ten stan rzeczy.

To w tych warunkach Orban zbudował państwo w sumie mafijne, przeżarte korupcją i skrajnie niewydolne w sytuacjach kryzysowych. Czy to również brzmi znajomo? Wszyscy musimy wyciągnąć wnioski z węgierskich doświadczeń. W żadnym kraju politycy opozycji nie przejmą władzy bez pomocy obywateli wyrażonej przy urnach wyborczych – niezależnie od skali rozkładu państwa spowodowanej przez tych, którzy rządzili przez ostatnich kilka lat.

Źródło: „Polityka”

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie