Polityka i społeczeństwo

ONZ v. Polska, czego oni znowu chcą?

Komitet Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych wystosował dokument oceniający przestrzeganie praw człowieka w Polsce. Autorzy wytknęli rządowi obcięcie funduszy Rzecznikowi Praw Obywatelskich, co grozi paraliżem sprawowania przez niego funkcji. Zaapelowali o respektowanie i publikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego oraz wyrazili zaniepokojenie nową ustawą antyterrorystyczną. Zaledwie dziewięciostronicowy dokument wywołał poruszenie na obu biegunach sceny politycznej.

Obóz rządzący zareagował w typowy dla siebie sposób, próbując podważyć kompetencje Komitetu do wypowiadania się w sprawach Polski. Wkrótce po publikacji sprawozdania, media prorządowe weszły na ścieżkę poszukiwania spisków, “ujawniając” kolejny antypolski układ, w którego centrum stoi Rzecznik Praw Obywatelskich, rzekomo donoszący na Polskę. Posypały się mocne słowa o nielojalności, czy udziale w puczu.

Opozycja także nie pozostała bierna, wykorzystała autorytet kolejnej instytucji zagranicznej do uwiarygodnienia swojego antyrządowego stanowiska. Można sparafrazować, że świat przygląda się uważnie Polsce i jednomyślnie, krytycznie ocenia rząd w tonie podobnym jak PO i Nowoczesna z mównicy sejmowej. Wszystko w myśl zasady, że skoro za granicą tak mówią, to musi być prawda.

Niestety, pośród politycznej awantury ginie zdrowy rozsądek, co nie pozostaje bez konsekwencji.

Trzeba sobie uzmysłowić, że międzynarodowe instytucje nie śledzą samodzielnie sytuacji w Polsce w każdym detalu, jakby mogło się wydawać. Międzynarodowym ekspertom nie starczyłoby życia, aby poznać na poziomie niuansów sytuację polityczno-prawną każdego kraju świata, dlatego w swoich opiniach, co naturalne, polegają w znacznej mierze na współpracy z instytucjami działającymi w danym kraju. W przypadku Polski, naturalnym partnerem do rozmowy dla Komitetu był także Rzecznik Praw Obywatelskich, ponieważ stoi on na straży wolności, praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz innych aktach prawnych. Jego zadaniem jest bronić praw obywateli także przed rządem, dlatego nie jest on zobligowany do ukrywania niewygodnych dla naszego statusu międzynarodowego faktów. Ujawnianie nieprawidłowości to jego praca, o co nie można mieć pretensji.

Można powiedzieć, że stanowiska międzynarodowe nie są prawdą objawioną, ale w znacznej mierze odzwierciedleniem tego, co mówimy o sobie sami. Dlatego warto zachować dystans i zdrowy rozsądek w ich ocenie. W gorącym sporze politycznym w naszym kraju, zbyt często traktujemy słowa płynące zza granicy za bardziej wiarygodne niż to, co mówimy sami. Warto sobie uzmysłowić, że praworządności w Rzeczypospolitej mogą bronić tylko jej obywatele.

Może różne organy instytucji międzynarodowych chętnie słuchają o sytuacji w Polsce, jednak każda z nich ma swoje własne interesy polityczne, które nie muszą być wcale zgodne z interesem naszego kraju. Przyjrzyjmy się jak te same podmioty, które tak ochoczo krytykują rząd Prawa i Sprawiedliwości, oceniają zamach na demokrację w Turcji, czy łamanie praw człowieka w Arabii Saudyjskiej, a następnie zastanówmy się nad ich wiarygodnością.

Aby sytuacja w Polsce uległa unormowaniu, musimy przestać oglądać się na opinie innych i zacząć samodzielnie analizować otaczającą rzeczywistość, poddając krytycznej ocenie serwowane nam informacje.

fot. politiken.dk

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie