Oj, będzie z tego dym! Mecenas Giertych napisał kpiący list do Nawrockiego. „Niech pan wyleje Boguckiego”
screen/ Prezydent RP YT/ Roman Giertych X
Karol Nawrocki podpadł bliskim sobie środowiskom kibicowskim. Roman Giertych zakpił sobie z tego i napisał do prezydenta wymowny list.
Kibice źli na Nawrockiego
Karol Nawrocki nigdy nie ukrywał swojej sportowo-kibicowskiej pasji. Dość powiedzieć, że początek jego kampanii to było bieganie po parku w dresie. Nawrocki trenował boks, grał w piłkę w niższych ligach i jest zapalonym kibicem Lechii Gdańsk. Były też mniej chlubne incydenty, czyli ustawki, bagatelizowane przez samego zainteresowanego określeniem „moduły szlachetnych walk”. Jako prezydent Nawrocki kontynuuje swoje kibicowskie zainteresowania, bywał na stadionach na meczach reprezentacji i polskich klubów.
Ostatnio podpadł środowiskom kibicowskim, ponieważ zawetował nowelizację Kodeksu postępowania karnego, w której znajdowały się między innymi zapisy ograniczające tymczasowe areszty. Na stadionach piłkarskich pojawiły się transparenty uderzające w prezydenta, padały takie określenia, jak „Judasz”. Mimo wszystko Nawrocki poszedł na warszawski Stadion Narodowy, by zobaczyć, jak Polska gra z Albanią o finał barażu o mistrzostwo świata. Był świadkiem zwycięstwa Polski 2:1.
Giertych kpi
Gwizdów nie było, transparentów też, ale były docinki Romana Giertycha. Mecenas zasugerował, że Kancelaria Prezydenta poprosiła, by na stadionie nie witać oficjalnie Nawrockiego, by nie prowokować do gwizdów. Tę narrację zdementował prowadzący doping Paweł Jańczyk, który powiedział, że „od początku istnienia stadionu nigdy, ale to nigdy nie witamy prezydentów, premierów, polityków”.
Giertych jednak nie odpuścił i napisał do Nawrockiego specjalny, kpiący list. Żartował sobie ze współpracowników prezydenta, że nie zadbali, by ich szef nie był narażony na gwizdy.
– Jest zupełnie oczywiste, że po tym co się stało na Śląsku, gdy cały stadion gwizdał i wrzeszczał przeciwko Panu, to ewentualne powtórzenie tego scenariusza podczas meczu reprezentacji Polski stanowiłoby katastrofę wizerunkową. Jak oni mogli takiej rzeczy więc nie sprawdzić! – napisał Giertych. – Czy Pan sobie wyobraża co by się stało w Warszawie, gdyby spiker Pana wyczytał, skoro na Śląsku takie było przeciwko Panu gwizdanie i to w sytuacji gdy na każdym polskim stadionie opluwają Pana w transparentach za te durne weta? To byłaby KATASTROFA! – kpił mecenas. Następnie dostało się szefowi Kancelarii.
– Niech Pan wyleje Boguckiego i całą tę bandę nieudaczników na zbity pysk. Sprawdzenie takiej rzeczy należy do podstawowych obowiązków kancelarii prezydenta. Całe szczęście, że spikerzy na Stadionie Narodowym nie mają w zwyczaju nikogo witać podczas meczy reprezentacji. Jednak brak sprawdzenia tego zwyczaju zawczasu to karygodny, fundamentalny błąd Zbigniewa Boguckiego i podległej mu kadry darmozjadów – napisał Giertych. Na koniec listy zaproponował, że może przygotować za darmo zwolnienie dyscyplinarne dla Boguckiego.
– Byłoby przyjemnie w ten sposób przysłużyć się do oszczędności w budżecie RP – skwitował mecenas.
List do Karola Nawrockiego.
Wielce Szanowny Panie!
Zasmuciło mnie bardzo, że Pana współpracownicy z Pana jaja sobie robią. Od wczoraj bowiem wszyscy oni jeden przez drugiego zapewniają, że mają Pana generalnie w zerowym poważaniu. Jeden przez drugiego bowiem zaprzysięgają się,…
— Roman Giertych (@GiertychRoman) March 29, 2026