Gospodarka

Odmrażanie przyszło za wcześnie? Te najnowsze dane nie pozostawiają wątpliwości

Mocne słowa ministra zdrowia. Szumowski nie zostawił suchej nitki na postawie prawicy
Fot. flicr.com/KPRM

Rząd wdraża kolejny etap odmrażania gospodarki, którego częścią ma być między innymi otwarcie przedszkoli. Tymczasem wskaźnik reprodukcji wirusa w Polsce wciąż jest na dość wysokim poziomie. – Przyspieszamy działania, ale możliwy jest krok wstecz – mówi Mateusz Morawiecki.

Polski plan powrotu do „nowej normalności” jest ładnie rozpisany, ale brakuje w nim konkretów – choćby szacowanych dat wdrożenia kolejnych kroków. Rząd posługuje się słowem „etap”, który może oznaczać zarówno dwa tygodnie, jak i dwa miesiące. Oczywiste jest, że plan jest elastyczny i zależy od rozwoju sytuacji – jeżeli zachorowań będzie mniej, to łagodzone będą kolejne obostrzenia. Prowadzi to jednak do lekkiego bałaganu. Z jednej strony otwieramy galerie handlowe, z drugiej minister zdrowia mówi, że szczyt zachorowań przed nami. Fryzjerzy nie wiedzą, kiedy mogą wznowić swoją pracę (za miesiąc? Za tydzień?), a z drugiej strony samorządy dowiadują się z konferencji prasowej, że mają otworzyć żłobki i przedszkola.

Czechy odmrożone w czerwcu

Mateusz Ratajczak z portalu Money.pl porównał wdrażanie polskiego modelu do modelu czeskiego. Jak zauważa w swojej analizie, Czesi dość szybko zareagowali na sytuację, wprowadzając obostrzenia. Obowiązek noszenia masek pojawił nie za naszą południową granicą już w połowie marca. 20 kwietnia zaś ruszył pierwszy etap czeskiego odmrażania – na początek jest to otwarcie targowisk, sklepów specjalistycznych czy salonów samochodowych. Tydzień później nasi sąsiedzi zrobili kolejny zaplanowany krok – wznowili funkcjonowanie bibliotek, siłowni czy galerii handlowych średniej wielkości.

I tak rozpisano każdy z pięciu etapów czeskiego planu. Następna faza ma rozpocząć się 11 maja, 25 maja Czesi usiądą już w restauracyjnych ogródkach, do pracy wrócą fryzjerzy. Ostatni etap zaplanowano na 8 czerwca, gdy w całości otwarte zostaną restauracje, kina i galerie handlowe.

Zmniejszyć wskaźnik reprodukcji

Jak zauważa autor analizy, kluczowa przy wdrażaniu planu jest sytuacja chorobowa w danym kraju. Premier Morawiecki cieszył się, że w Polsce jest coraz więcej osób, które wyzdrowiały, niż tych, które zachorowały, ale to nie znaczy, że możemy powiedzieć, iż pokonaliśmy epidemię. Portal Money.pl porównał liczbę nowych zakażeń w Polsce, Austrii i Czechach. W Czechach i Austrii widoczna jest tendencja spadkowa, u nas – jeszcze nie. Obostrzenia wprowadzone przez rząd zdały egzamin – udało się kontrolować epidemię. I na tym etapie można mówić właśnie o kontroli, jeszcze nie o wygrywaniu. Czy więc drugi etap nie został wprowadzony trochę za wcześnie?

Jak informuje Money.pl, wskaźnik reprodukcji w Polsce wynosi 1,11. Wskaźnik ten pokazuje, ile osób zaraża nosiciel koronawirusa w ciagu tygodnia. Na starcie epidemii wynosił on około 3, a wartość poniżej 1 oznacza, że epidemia zaczyna wyhamowywać. Nasze 1,11 wskazuje, że jeden chory może przekazać wirusa więcej niż jednej kolejnej osobie. W Czechach to obecnie 0,84, w Austrii – 0,55. Średni wskaźnik dla świata to 1,15. Po drugim etapie odmrażania Polska musi zanotować spadek, by możliwe były kolejne kroki.

Działamy szybko, ale elastycznie. Teraz przyspieszamy działania, ale możliwy jest krok wstecz – przyznał jednak Mateusz Morawiecki.

Źródło: Money.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie