Polityka i Społeczeństwo

Od taniej wycieczki do Mińska do koczowania na granicy UE. Taką trasę przygotował uchodźcom Łukaszenka

YouTube/ Biełsat po polsku

Biura podróży w krajach arabskich reklamują tanie wycieczki do Mińska. Na Białorusi może być nawet 10 tys. “wycieczkowiczów”.

Po koniec sierpnia Tadeusz Giczan, białoruski dziennikarz z opozycyjnego kanału Nexta, ujawnił kulisy operacji “Śluza” prowadzonej przez służby Aleksandra Łukaszenki. W telegraficznym skrócie można napisać, że białoruski reżim ściąga na Białoruś Irakijczyków, których kwateruje w hotelach i potem wysyła na litewską granicę wywołując presję migracyjną. “Turyści” po przylocie mają do wyboru sześć państwowych hoteli w Mińsku – trzy 3-gwiazdkowe, dwa 4-gwazdkowe i jeden 5-gwazdkowy. Irakijczycy przylatują do Mińska, dostają na kontroli granicznej wizy, wychodzą z lotniska, gdzie na nich już czeka autokar, który zawozi ich do hotelu.

Litwa zamknęła granice, a białoruskie służby zaczęły kierować migrantów w stronę polskiej granicy.

Biura podróży w krajach arabskich reklamują tanie wycieczki do Mińska. W stolicy Białorusi lądują samoloty z Damaszku, Stambułu i Dubaju. Wielu “turystów” już nie wraca. Służby białoruskie kierują ich w stronę UE, ale część koczuje na Białorusi – informują “Fakty” TVN. To stamtąd najczęściej przylatują samoloty z “turystami”, którzy już nie wracają. Średnio brakuje na pokładach 40 osób, ale są loty gdzie brakuje setki ludzi.

– To operacja specjalna zorganizowana przez państwo. Mamy nagrania, jak wysoki urzędnik MSW daje polecenie jednemu z dowódców milicji w obwodzie mińskim, żeby uchodźców nie ruszać, i zapewnia, że takie rozkazy wydał minister spraw wewnętrznych – informuje Aliaksandr Azarou, były funkcjonariusz białoruskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, który zajmował się walką z nielegalną migracją.

Na lotnisku w Mińsku są dziesiątki osób z Bliskiego Wschodu. Migrantów widać na każdym kroku np. na dworcu autobusowym w Grodnie. – Setki nowych uchodźców przybywają na Białoruś. Nie przekraczają europejskiej granicy, jest ich coraz więcej. Widać ich w Mińsku, koczują w przejściach podziemnych i parkach – mówi Aliaksandr Azarou. Białoruska opozycja szacuje, że może być ich nawet 10 tysięcy.

Źródło: “Fakty” TVN

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie