Polityka i Społeczeństwo

Oburzająca sytuacja w polskich szpitalach. Pracując ponad siły nie dostaną wynagrodzenia za leczenie pacjentów?

Mocne słowa ministra zdrowia. Szumowski nie zostawił suchej nitki na postawie prawicy
Fot. flicr.com/KPRM

Jedną z patologii polskiego systemu ochrony zdrowia jest skonstruowanie kontrolowanego przez państwo rynku pracy w taki sposób, że wpycha on kolejnych medyków w pracę ponad siły, z często nawet ponad trzystoma przepracowanymi godzinami w miesiącu. Jednym z powodów ignorowania przeciążenia lekarzy pracą jest fakt, że mamy najmniej medyków na 1000 mieszkańców w Europie, stąd resort, niczym cwany biurokrata, nie widzi ludzi i ich potrzeb, ale cyferki w tabletkach obsady oddziałów i przychodni, które musza się zgadzać.

Wydawałoby się zatem, że resort zdrowia będzie dokładał starań, aby nie rzucać dodatkowych kłód pod nogi tym, którzy pomagają łatać dziurawe grafiki w polskich szpitalach. Tak się jednak nie dzieje, o czym przekonali się właśnie młodzi lekarze – rezydenci, którym za spełnianie poleceń dyrekcji i przełożonych grozi dziś nie ukończenie rezydentur w terminie.

Dodatkowe dyżury ponad normę przewidzianą w programie specjalizacji, będą bowiem wydłużały okres realizowania specjalizacji. Jest to jednak niemożliwe w ramach finansowego przez resort szkolenia, co sprawia, że młodzi lekarze będą zmuszeni zakończyć rezydenturę w tzw. trybie “pozarezydenckim”, co w praktyce oznacza pracę na zasadzie wolontariatu. To ostatnie jest zaś piękną nazwą pracowania na rzecz państwa za darmo.

Kością niezgody stały się tzw. zejścia, czyli dzień wolny przyznawany od momentu zakończenia przez lekarza całodobowego dyżuru. W praktyce bowiem wygląda to tak, że lekarz przychodząc do pracy na godz. 7.30, dodatkowo po 15.05 rozpoczynał dyżur, który kończył się wraz z rozpoczęciem porannej zmiany dnia następnego. Wtedy do z oczywistych przyczyn ograniczonej wydolności organizmu, nie nakazywano lekarzowi pozostawania w pracy do 15. Przez lata temat nie budził kontrowersji aż do teraz, kiedy to w myśl interpretacji resortu każdy dzień wolnego po dyżurze pełnionym w ramach opt-out wydłuża okres specjalizacji. Opt-out jest tutaj klauzulą o nienormowanym czasie pracy, która pozwala dyrekcjom szpitali wymuszać na lekarzach w praktyce całkowicie nieograniczaną kodeksem pracy liczbę dyżurów. Już dwa lata temu protestujący młodzi lekarze nawoływali do ich wypowiadania. Jednak praktyka wielu szpitali w Polsce jest taka, że pracując po 48 godzin w tygodniu, zamknąć trzeba by było dziesiątki oddziałów w całym kraju.

Komisja ds. Młodych Lekarzy Naczelnej Rady Lekarskiej opisała sprawę na swoim profilu na Facebooku, wskazując, że resort został zaalarmowany o sytuacji, ale nie wywołało to wielkiego odzewu:

“Pomimo poinformowania prof. Łukasza Szumowskiego Ministra Zdrowia na spotkaniu pomiędzy kierownictwem MZ a Prezydium NRL (Naczelnej Rady Lekarskiej – red.), opisywana sytuacja nie uległa zmianie oraz żadna osoba z MZ nie poczuwa się do wyjaśnienia problemu.
Komisja ds. Młodych Lekarzy NRL i Porozumienie Rezydentów OZZL jednoznacznie wskazywało na nierówność traktowania i szkalowania osób, które z własnej woli podjęły się pracy ponad normy wskazane w kodeksie pracy. Decyzję o wypowiedzeniu klauzuli „opt-out” pozostawiam każdemu z Was. Informuje Was natomiast o istniejącym zagrożeniu, które nigdy wcześniej nie miało miejsca. Ja już podjąłem jedyną słuszną decyzję”.

Okazało się niestety również, że państwo z jednej strony chętnie korzysta z pracy młodych lekarzy, ale już tak chętnie nie informuje ich o konsekwencjach. Post Komisji wywołał bowiem zaskoczenie u wielu medyków, ponieważ problem przez wiele lat nie istniał. Sposób komunikacji resortu wzbudził zaś zarzuty o brak przejrzystości:

“Widzimy, że wczorajszy post o wydłużaniu specjalizacji przez opt-out dla wielu osób był zaskoczeniem. To duży problem, że część informacji na temat realizacji programu specjalizacji jest dostępna tylko w indywidualnie wydawanych interpretacjach i opiniach. Chcielibyśmy Wam pomóc w dostępie do takich danych”.

Sytuacja staje się zatem kuriozalna, kiedy Ci, na których opiera się dziś kulejący system ochrony zdrowia, są karani za to, że często kosztem własnego czasu wolnego, zdrowia i zainteresowań, wspierają solidarnie swoje rodzime oddziały szpitalne. Jeśli resort nic nie zrobi w tej sprawie, to stworzy potężny bodziec do emigracji kolejnych roczników studentów medycyny, którzy czujnym okiem obserwują to, co dzieje się w polskich szpitalach i z każdym rokiem ta sytuacja napawa coraz mniejszym optymizmem.

Źródło: Facebook/Komisja ds. Młodych Lekarzy Naczelnej Rady Lekarskiej
Fot. flicr.com/KPRM

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie