Polityka i społeczeństwo

Obowiązkowe lekcje antykoncepcjofobii

Szokujące słowa ministra Radziwiłła. Znów uderza w młodych lekarzy
Fot. Flickr

W czasie, gdy rząd Beaty Szydło z wielką pompą organizuje obchody rocznicy wprowadzenia programu 500+ oraz rozpływa się nad jego olbrzymim wpływem na ogłoszony właśnie “baby boom”, w przestrzeni publicznej trwa wprowadzanie w życie innego elementu polityki prorodzinnej przez środowisko związane z partią rządzącą. Program gwarantujący niemal o 100% wzrost liczby poczętych dzieci – wprowadzenie ustawowej antykoncepcjofobii w powiązaniu z rządową promocją naturalnych metod planowania rodziny, w zgodzie z KKK czyli Katechizmem Kościoła Katolickiego. Wirtualny kalendarzyk małżeński, schizokatole w Ministerstwie Zdrowia pracujący nad standardami opieki okołoporodowej, zakazem in vitro i aborcji, a także forsowana ostatnio kwestia klauzuli sumienia wśród lekarzy i aptekarzy ma jasno sprecyzowany cel – sprowadzić kobiety do roli maszynek do rodzenia dzieci. Oczywiście w szczytnym, społecznym celu zwiększenia dzietności i uratowania narodu polskiego od stopniowego zanikania.

A skoro cel szczytny to i metody mogą być niekonwencjonalne, choćby rodem z literatury popularnej. Ten, którego imienia nie wolno wymawiać, czyli Lord Voldemort ze słynnej serii J.K. Rowling o “Harrym Potterze”, gdy po odzyskaniu władzy przejął edukację młodych czarodziejów, zmienił program zajęć z mugoloznastwa, by na obowiązkowych lekcjach młodzi adepci magii uczyli się jego wykrzywionej wersji. Takiej, która traktuje niemagicznych ludzi niemal jak zwierzęta, głupie i bezmyślne.

Gdy tak czytam doniesienia prasowe o zmianach w polskiej polityce zdrowotnej, to odnoszę wrażenie, że nasi rodzimi śmierciożercy, czyli ultrakatolickie środowiska, które opanowały Ministerstwo Zdrowia i kwestie seksualności Polek, też chcieliby przeprowadzić rewolucję edukacyjną społeczeństwa. Dodatkowo mogłaby ona wręcz z automatu objąć studentów medycyny, zwłaszcza na specjalizacjach ginekologicznych. Tam mieliby się dowiedzieć, że każda antykoncepcja zabija nienarodzone dzieci i szkodzi zdrowiu kobiety. Że przepisywanie środków antykoncepcyjnych to współudział w morderstwach nienarodzonych dzieci, a cesarka na żądanie to przejaw zepsucia i wygody, więc należy dążyć za wszelką cenę do wymuszania na kobietach porodu siłami natury. A jeśli to doprowadzi do trwałej choroby dziecka czy wręcz śmierci jego lub matki, to resort z pewnością zaoferuje w zamian modlitwę. Może nawet na mszę dadzą.

Obecny minister zdrowia nigdy nie ukrywał, że jest przeciwnikiem każdej formy antykoncepcji i jestem dziwnie przekonany, że będzie dążył do ustawowego wprowadzenia zakazu w jak najszerszym zakresie. Kościół z pewnością takie plany poprze i będzie chwalił, więc kto się będzie przejmował zdaniem kobiet. Ptaszki ćwierkają, że już dziś Narodowy Fundusz Zdrowia szantażuje niektóre przychodnie brakiem nowych kontraktów lub zerwaniem trwających umów, jeśli będą prowadzić zbyt liberalną politykę dostępności do hormonalnej antykoncepcji. Może się wkrótce okazać, że nieformalnym wymogiem kontraktu będzie posiadanie znaczka “Lekarze poradni korzystają z klauzuli sumienia” czy współpraca tylko z aptekami, które na takie klauzule pozwalają swoim pracownikom.

Zresztą, po co ryzykować, że prywatni właściciele aptek będą dobierać personel “lewacki”? Przecież w trzy tygodnie można uchwalić poselski projekt upaństwawiający rynek farmaceutyczny oraz wprowadzić odgórną gwarancję prawa do klauzuli sumienia. Dodatkowo również w programie studiów farmaceutycznych wprowadzić obowiązkowe lekcje voldemortowskiego mugoloznastwa, by odpowiednie podejście do środków antykoncepcji “się dobrze wsiąkło”. Dziś bowiem jest jednak spora grupa ginekologów i farmaceutów, którzy takiej formie polityki prorodzinnej rządu się opierają. Jeśli program ma działać w przyszłości, to jak najszybciej trzeba wychować nowe kadry i wymienić dotychczasowe. Jak to się robi, PiS pokazał już w wojsku, służbie cywilnej, skarbówce, a lada moment zrobi to w sądach i szkołach powszechnych. Apetyt jak widać rośnie w miarę jedzenia. Nawet jeśli między zębami trzeszczy opór.

fot. flickr/KPRM

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie