Polityka i społeczeństwo

Nowe ustalenia w aferze GetBack. To dlatego zarząd windykatora oczekiwał pomocy od Morawieckich?

Czy afera #GetBack to afera PiS? Ilość "zbiegów okoliczności" jest porażająca
Fot. Shutterstock

Afera finansowa w rozmiarach wielokrotnie przekraczających tzw. aferę Amber Gold, gdzie blisko 2,1 mld złotych od inwestorów indywidualnych rozpłynęło się w powietrzu, pozbawiając oszczędności kilkanaście tysięcy osób wybuchła w kwietniu 2018 roku. To wtedy okazało się, że firma windykacyjna, która obiecywała, podobnie jak Amber Gold, fantastyczne inwestycje i gwarancję łatwego zarobku nie jest w stanie spłacić swoich zobowiązań. Mechanizm pozyskiwania pieniędzy był niezwykle prosty – inwestorom sprzedawano obligacje, a zarabiano na skupowaniu wierzytelności za ułamek ich wartości, a następnie odzyskiwanie środków z majątków dłużników. Przez kilka lat funkcjonowania działało to dobrze, firma notowała rozwój, a w 2017 roku, po sprzedaży firmy funduszom private equity z Abrisem na czele, nawet zadebiutowała na giełdzie.

Gdy na jaw wyszły problemy finansowe wrocławskiej firmy windykacyjnej, która 2017 rok zakończyła z olbrzymią stratą, w mediach pojawiły się doniesienia, że zarząd GetBack prowadzi zaawansowane rozmowy z Polskim Funduszem Rozwoju oraz Bankiem PKO BP o wsparciu kwotą 250 milionów. Błyskawicznie jednak obie instytucje zdementowały tę informację, a KNF uznała, że doszło do manipulacji i zawiesiła notowania spółki. Jednocześnie ujawniono, że przy sprzedaży obligacji osobom fizycznym mogło dochodzić do nadużyć. Miały być one sprzedawane jako “bezpieczne jak lokata” do tego niedoświadczonym inwestorom, którzy nie byli w stanie zdywersyfikować portfela inwestycji. KNF zachęcała niedawno, aby osoby, którymi manipulowano przy sprzedaży obligacji spółki, zawiadamiały prokuraturę.

Afera rozkręciła się na dobre, gdy na jaw wyszły dziwne listy byłego prezesa spółki do najważniejszych osób w państwie, który uważał że obóz dobrej zmiany powinien pomóc spółce windykacyjnej, tym bardziej że ta była mocno zaangażowana w promowanie wartości narodowych i wspieranie środowiska “dobrej zmiany”, straszył też, że jego firma może zostać przedstawiona jako “Amber Gold PiS-u”. Szereg zastanawiających powiązań ujawnił poseł Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej, co opisywaliśmy na naszym portalu.

Wielka afera na 2 mld złotych uderzy w PiS? Poseł Brejza pokazuje nowe fakty w sprawie GetBack!

Później ujawniono także, że ojciec premiera, Kornel Morawiecki próbował interweniować w rządowych kręgach o pomoc dla pogrążonej w kłopotach spółki. O wielu z tych okoliczności przypomniał ostatnio Donald Tusk, który będąc przesłuchiwanym przed komisją śledczą ds. Amber Gold zwracał uwagę, że gdyby to na niego i na jego syna były takie “dowody” w sprawie Amber Gold, to sejmowi śledczy by go rozszarpali. Sprawa jest bulwersująca, tym bardziej że mamy tu do czynienia z bezpośrednimi związkami prywatnego biznesu, który doprowadził do utraty gigantycznych pieniędzy prywatnych inwestorów z prorządowymi mediami, instytucjami i przede wszystkim państwowymi instytucjami finansowymi. Właśnie te ostatnie związki właśnie zostały naświetlone jeszcze bardziej.

Jak pisze “Dziennik Gazeta Prawna”, w ostatnim okresie przed wybuchem afery w firmie windykacyjnej, skupiono się na skupowaniu przedawnionych wierzytelności w państwowych bankach. Z 642 mln zł, jakie w w drugim półroczu 2017 roku Get Back wydała na portfele, aż 70 proc. trafiło do: Alior Banku, Banku Pekao i PKO BP. Bardzo zastanawiający jest “mikołajkowy prezent” z firmy windykacyjnej do tego ostatniego, którego szefem jest Zbigniew Jagiełło (to do niego zwrócił się o pomoc kilka miesięcy później ówczesny prezes spółki). 6 grudnia 2017 roku doszło do transakcji, w ramach której bank dostał 148,5 mln zł, a fundusz inwestycyjny kontrolowany przez wrocławskiego windykatora długi do odzyskiwania o nominalnej wartości ok. 1,2 mld zł z liczbą dłużników sięgającą prawie 100 tys. osób. Transakcja niby standardowa w tej branży, jednak zastanawia cena. Jak się bowiem okazuje, pion analiz firmy windykacyjnej wycenił ten portfel wierzytelności na 66 mln złotych. Co sprawiło, że finalnie GetBack przepłaciła o ponad 80 mln? To bada prokuratura, choć z ustaleń DGP wynika, że na tak wysoką cenę nalegali członkowie zarządu spółki (choć zdrowy rozum podpowiada, że powinni chcieć zapłacić jak najmniej).

Warto pamiętać, że nieściągalne i przedawnione wierzytelności instytucji finansowych są dla nich dużym problemem i sprzedaż ich pakietów firmom  windykacyjnym pozwala poprawiać ich wyniki finansowe, nawet jeśli zostaną sprzedane za niewygórowaną cenę. Czy nie jest zatem tak, że GetBack, przyklejając się do obozu władzy, wspierając inicjatywy prorządowych mediów oraz robiąc “prezenty” państwowym bankom, rządzonym często przez nominatów “dobrej zmiany” właśnie z tego tytułu oczekiwało pomocy z publicznych pieniędzy, by ratować się przed upadkiem? Jak bliska była współpraca prywatnego biznesu z podobno brzydzącym się takimi praktykami obozem władzy? Szkoda, że sprawą zajmuje się prokuratura tak mocno związana z obecnym obozem władzy, która z pewnością musi mieć na uwadze, że nie wszystkie wątki można dogłębnie zbadać i wyjaśnić. Parafrazując przewodniczącą Wassermann, chodzi przecież o dobro pokrzywdzonych obywateli, a tu miejsca na kompromisy być nie powinno.

Źródło: DGP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie