Polityka i Społeczeństwo

Nie tylko Najmana ciągnie do “Słowika”. Jakimowicz przed laty przyjaźnił się z pruszkowskim gangsterem

fot. YouTube/printscreen

Jarosław Jakimowicz opowiedział kilka lat temu o relacji, jaka łączyła go z bossem mafii pruszkowskiej Andrzejem Zielińskim ps. “Słowik”. Wygląda na to, że prezenter TVP Info dobrze czuł się w towarzystwie gangstera.

Wydawało się, że czasy, w których pseudonim “Słowik” wywołuje emocje i poruszenie minęły bezpowrotnie. A jednak. Wszystko za sprawą Marcina Najmana, byłego zawodnika sztuk walki i eksperta TVP Info.

“El Testosteron”, bo taki pseudonim nosi 42-latek, postanowił “odkurzyć” Andrzeja Zielińskiego i ustanowił go bossem federacji MMA, której przewodzi. Skandal, kompromitacja, głupota – to najłagodniejsze z określeń, które opisują pomysł Najmana na zarobienie pieniędzy.

Jak się okazuje, Najman to nie jedyny celebryta, który lubi tego typu towarzystwo. Przed laty bardzo dobre relacje ze “Słowikiem” utrzymywał Jarosław Jakimowicz – dziś moralista, patriota, fan Antoniego Macierewicza i prezenter TVP Info. O swoich kontaktach ze światem gangsterskim opowiadał przed laty w programie “Przesłuchanie” Piotra Szatkowskiego na kanale YouTube “Kryminalna Polska”.

— Haracze były wtedy w modzie, a moje miejsca były popularne i ja też musiałem wtedy szukać różnej pomocy. To prawda, że odwiedzałem “Słowika” w więzieniu w Hiszpanii. Gdy tam mieszkaliśmy częstym naszym gościem była Monika Słowikowa. Andrzej siedział wtedy w więzieniu w Valdemoro, pod Madrytem. Ona przyjeżdżała, myśmy wtedy sobie balowali. Zresztą balowaliśmy z tymi ludźmi, którzy ukrywali wcześniej “Słowika”. Byłem parę razy w tym mieszkaniu, gdzie “Słowik” się ukrywał — wspominał Jakimowicz. — Kiedyś się tak wydarzyło, to chyba była Wielkanoc, że Monika nie mogła przyjechać i ona mi powiedziała: — Kurde, Andrzej by się bardzo ucieszył, jakbyś przyjechał – dodawał.

Takich wspomnień było więcej. — My się też znaliśmy jeszcze z Warszawy. Pamiętam, że robiliśmy wtedy jakiś dokument i go tam odwiedzaliśmy. Pamiętam, że mu powiedziałem wtedy: — Andrzej, kurde, mam problemy w Warszawie. Dojeżdżają mnie o haracz, co ja mam zrobić? A on mi odpowiedział: — Jaruś, kurde, gdybym był w Warszawie, nikt by nie przyszedł, pomógłbym ci. Ale, że jestem tutaj, a teraz jest pełno debili mówił prowadzący program “W kontrze”.

Warto poświęcić chwilę, by zapoznać się z innymi opowieściami Jakimowicza:

Źródło: Onet

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie