Nawrocki był na trybunach, gdy rozległy się gwizdy pod adresem Vance’a. Teraz ujawnia, jak zareagował. „Ja klaskałem…”
Screen Cohen youtube
– Ja klaskałem wszystkim – zarzekał się Karol Nawrocki, gdy zapytano go o gwizdy, którymi podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich na Stadionie San Siro w Mediolanie przywitano wiceprezydenta USA J.D. Vance’a.
Wygwizdany wiceprezydent
Otwarcie Igrzysk powinno łączyć, a nie dzielić. Atmosfera była zresztą świąteczna: w trakcie ceremonii zaśpiewali sławny tenor Andrea Bocelli i amerykańska piosenkarka Mariah Carey. Na miejscu był Karol Nawrocki, który reprezentował Polskę.
Atmosfera zmieniła się, gdy pokazano reprezentację Izraela, która została wygwizdana. Tak samo tłum zareagował na widok wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych – J.D. Vance’a. Prawa ręka Donalda Trumpa mocno sobie nagrabiła. Vance wielokrotnie krytykował Europę za to, jakie zmiany kulturowe u nas zaszły i teraz zbiera tego owoce.
Karol Nawrocki jak grzeczny uczeń
Sprawę skomentował w sobotę Karol Nawrocki, który przecież należy do największych sojuszników amerykańskiej administracji. Zapewniał, że zachowywał się grzecznie i kulturalnie.
– Skupiałem się na tym wspaniałym święcie. Ja klaskałem wszystkim reprezentacjom, które wychodziły. Spotkaliśmy się tutaj po to, żeby łączyć a nie dzielić. Mam nadzieję, że igrzyska olimpijskie oraz sport, tak jak przecież przystało, to ten moment, w którym jesteśmy razem, a nie szukamy pewnych politycznych sporów – oświadczył.
Nie bez powodu uchodzi za pupilka prawicowych elit z USA.
O wygwizdanie Vance’a został zapytany przez dziennikarzy sam Trump. I był wyraźnie zaskoczony, gdyż dotąd wydawało się mu, że jego zastępca jest powszechnie ubóstwiany.
– To prawda? – zdziwił się. – To zaskakujące, bo ludzie go lubią. No cóż, mówiąc uczciwie, w końcu jest w obcym kraju, rozumiecie? W tym kraju nie jest wygwizdywany – dodał.
Tyle że Vance wcale nie jest tak lubiany w USA, jak uważa Trump, a do tego był już wygwizdywany w swojej ojczyźnie. W marcu ubiegłego roku tak przykra sytuacja spotkała go w Kennedy Center w Waszyngtonie. Został wygwizdany przez publiczność, gdy pojawił się na koncercie Narodowej Orkiestry Symfonicznej.
Vance to jednak bardzo ciekawa postać: wręcz typowy Amerykanin, jego losy to przykład kariery zrobionej od zera do milionera. Jego historię można poznać dzięki książce i filmowi „Elegia dla bidoków”. Pochodził z bardzo biednej rodziny, dziś jest zastępcą prezydenta USA.
Źródło: wp.pl