Nauczyciel z Jarosławia ma dość rządowej propagandy. „Billboardy prawdy” zawisną w całej Polsce
Robert Giec, nauczyciel z Jarosławia, ma dość rządowej propagandy o dobrobycie w edukacji. W całej Polsce rozwiesi billboardy prawdy.
Robert Giec rok temu założył zrzutkę na billboardy i rozpoczął przygotowania do uruchomienia antypropagandowej akcji w całej Polsce. Nauczyciel miał po dziurki w nosie rządowej opowieści o edukacji płynącej mlekiem i miodem. Jego determinację w pokazaniu Polakom fałszywej narracji rządowej opisuje „Gazeta Wyborcza”.
Banery i hasła
– Widząc to i obserwując, co się dzieje w mediach rządowych, a także słuchając wypowiedzi ministrów edukacji – nieprawdę, nagonkę, a czasami bezczelną propagandę – postanowiłem wyjść z inicjatywą i doinformować obywateli, którzy być może nie mają dostępu do innych mediów i nie wiedzą, jak jest naprawdę – mówi gazecie.
Pierwszy baner pojawił się w powiecie lubaczowskim o treści: W 2023 roku nauczyciel początkujący zarabia ok. 2,7 tys. zł na rękę, ponosząc odpowiedzialność za życie uczniów! Chciałbyś takiej odpowiedzialności za takie pieniądze?
Banery zawierają także inne hasła np. „W 2023 roku przy 19% inflacji nauczyciele dostali 200 zł „podwyżki”! To nawet nie połowa wyrównania do poziomu inflacji!” oraz „W 2023 roku najbardziej doświadczeni nauczyciele zarabiają o 30 procent więcej od pensji minimalnej! W 2007 roku zarabiali o 135 procent więcej! Niedofinansowana szkoła to gorsza edukacja dla waszych dzieci„.
"Za 10 lat nie będzie nauczycieli dla waszych dzieci!" – to jeden z "billboardów prawdy", jakie mają się pojawić w całej Polsce. Robert Giec, nauczyciel z Jarosławia, postanowił rozprawić się z rządową propagandąhttps://t.co/0amTTz3NA6
— Bartosz T. Wieliński 🇵🇱🇪🇺🇺🇦 (@Bart_Wielinski) September 1, 2023
Entuzjazm w środowisku
Inicjatywa Roberta Gieca została pozytywnie przyjęta wśród jego koleżanek i kolegów. – Większość kolegów po fachu entuzjastycznie przyjęła mój pomysł, ale spotkałem się też z opiniami, że to tylko podsyci hejt, który się na nas wylewa. Liczę jednak, że ktoś, kto zobaczy te bannery, przynajmniej się zastanowi nad tym, jaka jest prawda. Może poszuka rzetelnych informacji w Internecie – mówi.
Oczywiście czas rozpoczęcia akcji billboardowej nie jest przypadkowy, bo za 40 dni są wybory. – Chcę, by nasze bannery zawisły obok tych kampanijnych. Żeby się coś zmieniło, najpierw trzeba zmienić rządzących na kogoś, komu edukacja leży na sercu – tłumaczy.
Do tej pory jego zrzutkę wsparło 400 osób, co przełożyło się na zebranie 30 tys. zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza