Polityka i Społeczeństwo

Największy w historii MON zakup sprzętu zagrożony?

Jednym z największych wyzwań przed jakim stoją polskie siły zbrojne jest zapewnienie skutecznej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na terenie kraju. Kluczowy w realizacji tego zadania miał być planowany od wielu lat system Wisła. Nowa strategia obronna ma opierać się na amerykańskim systemie rakietowym “Patriot”, na którego zakup MON przewiduje aż rekordowe 30 mld złotych, czyli dwukrotnie więcej niż wart był historyczny kontrakt na dostawy F-16. Jest to kwota olbrzymia, niemal równa w praktyce całemu rocznemu budżetowi MON. Jeśli zrealizowana w sposób przemyślany, jest to inwestycja warta swoich pieniędzy, ponieważ jako kraj na flance NATO jesteśmy pierwszym celem w potencjalnym konflikcie, a polskie niebo jest obecnie wobec wrogich rakiet zupełnie bezbronne. Z powyższych powodów sprawa zamówienia Patriotów jest dla rozwoju obronności kluczowa, ale mimo to okazuje się, że nad powodzeniem zakupu zbierają się czarne chmury.

Problemem okazały się wymagania stawiane przez Polskę. MON postanowił zamówić w jednej firmie same baterie “Patriot”, a w drugiej system dowodzenia, co samo w sobie może generować problemy w terminowości realizacji programu. Kluczowy w całej sprawie okazał się wybrany system, ponieważ ministerstwo zdecydowało się na system dowodzenia IBCS, najnowocześniejszy i dający dalece większe możliwości od dotychczasowych rozwiązań. Zaletą IBCS jest możliwość połączenia w jeden sprawy system wielu radarów i wyrzutni, co umożliwiłoby integrację z “Patriotami” wyrzutni polskiej konstrukcji. Jednak system IBCS choć rokujący, nie został do tej pory wdrożony nawet w armii amerykańskiej. Co więcej, wstępne testy pokazują, że przed producentem wciąż jest wiele pracy do uczynienia swojego produktu efektywnym. Problemem jest zwłaszcza czas w jakim system funkcjonuje bezawaryjnie, obecnie bardzo krótki. MON otrzymał zgodę Amerykanów na eksport technologii, której nie ma na wyposażeniu US Army, jednak taka zgoda wiąże się ze zrzuceniem z rządu Stanów Zjednoczonych odpowiedzialności za to, czy zamówiony system faktycznie będzie działał. Z perspektywy krajowej bardzo dziwne jest upieranie się przez MON, że dostawy mają rozpocząć się już w 2019 roku, mimo że producent IBCS –  Northrop Grumman informował stronę polską o opóźnieniach w przygotowaniach systemu, co stawia realność całej koncepcji pod znakiem zapytania.

Kolejna kwestią sporną niedocenianą przez resort jest tzw. offset. Polski rząd chciałby, aby system był w jak największej części produkowany w Polsce. Jest to uzasadnione, ale trudno wykonalne. Same “Patrioty” są konstrukcją produkowaną z elementów dostarczanych przez podwykonawców z całego świata, dlatego wbrew oczekiwaniom MON producentowi może być trudno przenieść do Polski cokolwiek więcej niż sam montaż sprzętu z gotowych podzespołów. Dodatkowo nie bierze się pod uwagę, jak na takie rozwiązanie zareaguje sam Donald Trump ze swoich hasłem “America first”. Jeśli administracja będzie się trzymała go literalnie, to może blokować próby przenoszenia produkcji za granicę.

Sprawa wymaga dalszego monitorowania, ale jedno jest pewne, największy kontrakt w historii MON nie obędzie się bez komplikacji. Otwarte pozostaje pytanie, czy rząd będzie w stanie wywiązać się z niego w sposób racjonalny i kompetentny, aby dziesiątki miliardów złotych nie okazały się całkowicie zmarnowaną inwestycją?

fot. flickr/KPRM

Źródło: dziennikzbrojny

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie