Gospodarka

Nadchodzi emerytalna rewolucja. Będziemy dostawać mniej “na rękę”

Nadchodzi emerytalna rewolucja. Będziemy dostawać mniej "na rękę"
Fot. Flickr

Już w przyszłym roku wystartować ma emerytalna rewolucja, którą wymarzył sobie premier Mateusz Morawiecki. Dla Polaków będzie ona oznaczała przede wszystkim niższe pensje “na rękę” z obietnicą wyższych emerytur za kilkadziesiąt lat. Do tego premia od państwa, czyli de facto z naszych podatków. Inaczej mówiąc, po raz kolejny państwo planuje budować siłę gospodarki na pieniądzach wyciągniętych z kieszeni Polaków.

Pracownicze Plany Kapitałowe to jeden z elementów tzw. planu Mateusza Morawieckiego. Ma sprawić, że Polacy na starość odłożą po prostu więcej pieniędzy. To jednocześnie podniesie wypłacane emerytury, a na dodatek da gospodarce dodatkowe miliardy złotych na inwestycje. System zakłada, że do PPK zostaną zapisani wszyscy pracujący Polacy w wieku od 19 do 55 lat. W sumie to aż 11 mln osób – 9 mln pracujących w sektorze prywatnym, 2 mln w sektorze publicznym. Do PPK będą podłączani wszyscy pracownicy, za których odprowadzane są składki na ubezpieczenie społeczne – niezależnie od formy zatrudnienia. Zapis będzie automatyczny, ale z możliwością rezygnacji z programu. Jest to więc program dobrowolny. Od momentu zapisu od pensji będzie pobierany drobny procent. Ma to być 2 proc. z pensji brutto, ale pobierane już od pensji netto.

Od stycznia 2019 roku obowiązek tworzenia PPK ma objąć tylko największe firmy, jednak z czasem ma objąć wszystkich Polaków, zachęcając ich do systematycznego oszczędzania. Co do zasady pieniądze będą im wypłacane po osiągnięciu wieku emerytalnego. Jedną czwartą dostaną w gotówce, a resztę w miesięcznych ratach przez ustalony z góry, minimum 10-letni okres. Te 25 proc. będzie można również doliczyć do wspomnianych rat, jeśli nie będziemy chcieli wypłaty od razu. Dopuszczalne będzie też wycofanie części oszczędności wcześniej, ale tylko na dwa cele: wkład do kredytu mieszkaniowego lub w razie poważnej choroby oszczędzającego albo jego najbliższej rodziny. Takie bezpieczniki to recepta na to, co nas czeka: niskie emerytury z ZUS – co jest ostatecznym złamaniem tabu, jakiego rząd PiS do tej pory nie chciał głośno powiedzieć.

Rząd przewiduje szereg zachęt do tego, by Polacy masowo się z niego nie wypisywali. Premia powitalna, premia roczna oraz iluzoryczna możliwość wypłacenia środków na prywatne cele to nic innego jak kolejne mamienie obywateli. Marek Tatała, wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju zwraca uwagę, że tak naprawdę państwo nie daje od siebie absolutnie nic, obiecując premię z pieniędzy uczestników PPK.

Co ciekawe, w projekcie ustawy, który dziś został zaprezentowany przez przedstawicieli rządu, trudno doszukać się sformułowania “pracownicy” a często pojawia się “zatrudniony”. Oznacza to niechybnie, że rząd będzie zmierzał do objęcia funkcjonowaniem PPK wszystkich świadczących pracę, niezależnie od formy zatrudnienia. Mam niestety nieodparte wrażenie, że po raz kolejny chodzi o zmuszenie jak największej liczby Polaków do udziału w państwowej piramidzie finansowej, by zapewnić wypłaty bieżącym emerytom. To, jak się to przełoży na emerytury dzisiejszych 30 latków będzie zmartwieniem rządów za 30 lat.

Źródło: DGP

fot. Kancelaria Sejmu/Paweł Kula

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie