Polityka i Społeczeństwo

Na katastrofie smoleńskiej niektórzy dorobili się milionów. Tak wyglądają kulisy tego obrzydliwego biznesu

Szybko okazało się, że na katastrofie smoleńskiej można zarobić duże pieniądze. Kulisy biznesu smoleńskiego opisuje były dziennikarz “Gazety Polskiej”.

Książka “Prawicowe dzieci czyli blef IV RP” to opis funkcjonowania całego prawicowego środowiska skupionego wokół Prawa i Sprawiedliwości – polityków, publicystów czy dziennikarzy. Jak pisze autor, niektórzy z prawicowych dziennikarzy, budujących odnowioną i umoralnioną IV RP, byli lub są zarejestrowani jako tajni współpracownicy służb specjalnych. Autorem książki jest Leszek Misiak, który pracował w “Gazecie Polskiej” (GP) czyli w samym jądrze publicystów zajmujących się katastrofą smoleńską. Książka została wydana w 2015 r. Przytaczamy skąpe fragmenty dotyczące robienia biznesu na katastrofie smoleńskiej.

Od żałoby do biznesu

(…)Gdy wydarzyła się tragedia smoleńska, od samego początku prowadziliśmy z Grzegorzem Wierzchołowskim śledztwo. Ci, którzy interesowali się tą sprawą na bieżąco, wiedzą, jaki był nasz wkład w odkrywanie prawdy, że byliśmy pierwsi, którzy dotarli do ekspertów, którzy mówili, że nie jest możliwe, by przy tak małej prędkości samolotu i na tak niskim pułapie, bez ingerencji człowieka samolot rozpadł się na takie kawałki. Za kilka miesięcy dołączył do nas Antoni Macierewicz ze swoim zespołem. Nasze śledztwo to była żyła złota dla Gazety Polskiej. W sumie opublikowaliśmy około 350 artykułów śledczych dotyczących katastrofy, w tym od 10 kwietnia 2010 roku 40 czołówek “smoleńskich”. Spółka NPW zarabiała, jak twierdziła w rozmowie ze mną sekretarka, miliony. Takiego samego sformułowania (o milionach) użył potem rozmawiając ze mną Antoni Macierewicz, a gdy zdziwiłem się, potwierdził: “tak, tak, miliony”.

W redakcji żartowano na korytarzu mówiąc o ludzich wydających media “strefy wolnego słowa”: “rodzina Soprano”, co może było nadużyciem, ale kontekst nie pojawił się przypadkowo.

(…)gdy zbliżała się druga rocznica katastrofy smoleńskiej ponownie przemyśliwaliśmy z Grzegorzem Wierzchołowskim o wydaniu książki, ale nie mieliśmy wielkich nadziei. Postanowiliśmy jednak, że podejmiemy próbę. Wydanie książki w obcym wydawnictwie oznaczałoby pójście na wojnę z Sakiewiczem i Hejke. W takiej atmosferze nie dałoby się pracować. Poszliśmy do Tomka, który ku naszemu zaskoczeniu, powiedział, że może warto wydać książkę, bo, jak się wyraził… “płyty już słabo idą” (taki to był merytoryczny argument walczącego o prawdę smoleńską Sakiewicza…)

Nasza książka okazała się bestsellerem.(…)Do dzisiaj nie dostałem rozliczenia finansowego za książkę z podpisem księgowej lub Tomasza Sakiewicza i pieczątką, choć nie raz o to prosiłem. Chodziło mi o dokładny bilans wydatków (koszty papieru, druku, kolportażu, składu, redagowania etc.) i przychodów, dzięki czemu wiedziałbym jaki osiągnięto zysk netto. A właśnie zysk netto miał być podstawą do rozliczenia. Mogę więc podejrzewać, że spółka Sakiewicza nas “wykiwała”.(…)

Nowy hit biznesowy: patriotyzm

(…)Straszliwą tragedię, jaką byla katastrofa smoleńska, cześć z tych osób potraktowała jako okazję dorobienia się, materialnego i politycznego. Tu nie chodzi o to, że zarabiano przy okazji głoszenia prawdy, dochodzenia do tej prawdy, ale o to, że uczyniono z tego potocznie zwany geszeft. Wystarczy prześledzić inicjatywy medialne, rosnące na “glebie smoleńskiej” jak grzyby po deszczu, handlowanie wszystkim, co tylko może dać zysk. Byłem jakiś czas blisko tej maskarady, więc wiem, jak to się budowało. Nie od razu było to dostrzegalne. Bo nic w tym przecież dziwnego, że skoro gazeta porusza ważne dla ludzi kwestie i dzięki temu lepiej się sprzedaje, przynosi większy dochód. Chodzi o proporcje i intencje. To, że robienie biznesu jest w rzeczywistości podstawą, nie pochodną sprawy smoleńskiej, dostrzec można było w pełnej krasie po około roku, może trochę póżniej, od tragedii. Dopiero w konkretnych sytuacjach dostrzegać zacząłem, o co naprawdę im chodzi. Odkrywali się mimowolnie, czasami jakimś słowem, zachowaniem. A potem, jak już poczuli się mocni, nawet specjalnie się nie kryli o co im chodzi.(…)


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie