Polityka i Społeczeństwo

Morawiecki przekonał Kaczyńskiego. Szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi w obozie władzy

Kolejne nagrody ujawniają skalę manipulacji dobrej zmiany. Premier nie może dłużej uciekać od odpowiedzialności
fot. Kancelaria Sejmu/Krzysztof Białoskórski

Przewidzieć dziś, kto najwięcej przegra na aferze w Komisji Nadzoru Finansowego nie należy do zadań łatwych. Póki co karierę polityczną i akademicką zawalił sobie Marek Ch., wiadomo też że bardzo mocno osłabła pozycja prezesa NBP Adama Glapińskiego. Rykoszetem oberwać może także wpływowy senator, twórca systemu SKOK i medialny magnat Grzegorz Bierecki, Beata Szydło, która Marka Ch., na polecenie Glapińskiego powołała na funkcję szefa KNF, Mariusz Kamiński, którego nazwisko pojawiło się przy okazji błyskotliwej kariery jego syna w Banku Światowym czy Zbigniew Ziobro, który swoją twarzą firmuje śledztwo w tej sprawie.

Dziś natomiast bardzo łatwo jest wskazać niekwestionowanego wygranego afery, nagranej na taśmach Leszka Czarneckiego. To premier Mateusz Morawiecki, który jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, już za kilka tygodni stanie się najpotężniejszym i najbardziej wpływowym (zaraz po prezesie Kaczyńskim) politykiem obozu rządzącego.

Wszystko za sprawą nowelizacji ustawy o zarządzaniu mieniem państwowym, która odda w jego ręce niemal wyłączną kontrolę nad wszystkimi najważniejszymi spółkami z udziałem Skarbu Państwa. Jak donosi portal Onet.pl nowe przepisy – jak czytamy w projekcie – umożliwiają nadzór premiera nad ok. 60 spółkami, które do tej pory były poza jego zasięgiem z powodu tzw. przepisów szczególnych. Po zmianach poza jego władztwem pozostaną tylko trzy spółki przesyłowe.

O kwestii rzeczywistego nadzoru nad strategicznymi spółkami, dającego możliwość obsadzania swoimi ludźmi setek intratnych stanowisk mówiło się do tej pory niezbyt wiele. Tymczasem to właśnie na tym polu tarcia w obozie władzy były najostrzejsze od samego początku. Rozdział wpływów na obsadę kierowniczych stanowisk w spółkach był do tej pory metodą utrzymywania równowagi pomiędzy frakcjami w Prawie i Sprawiedliwości, przedmiotem sojuszy jednych przeciwko drugim, owocujących mniejszymi lub większymi konfliktami.

Dziś jednak prezes Kaczyński ugiął się pod naporem Morawieckiego i postanowił wyrazić zgodę na kompletne przemeblowanie układu sił w obozie rządzącym i przekazanie gigantycznej władzy jednemu człowiekowi tj. obecnemu premierowi. Ten skutecznie wmówił liderowi partii rządzącej, że Ci, którzy do tej pory trzymali stery i sprawowali kontrolę w nadzorze finansowym państwa totalnie zawiedli i tylko on może sytuację uratować. Jeśli plan Morawieckiego zostanie wdrożony w życie, a ustawa z 16 listopada przegłosowana w Sejmie, Senacie i podpisana przez prezydenta, to premier zyska olbrzymią okazję do zbudowania bardzo mocnej frakcji w szeregach partyjnych, przy okazji “czyszcząc” dziesiątki spółek z ludzi Ziobry, Szydło, Jurgiela, Tchórzewskiego itp. Raczej trudno oczekiwać, by Ci zgodzili się na to po dobroci.

Próba totalnego przemeblowania układu władzy w koalicji rządzącej i przeniesienia ośrodka decyzyjnego w zupełnie nowe miejsce musi wywołać bunt części frakcji, które na planowanych zmianach stracą najwięcej. Warto pamiętać, że wśród pokrzywdzonych takimi rozwiązaniami będą m.in. potężny i mściwy Zbigniew Ziobro, czy mrukliwy ale wciąż niezwykle mocny szef specsłużb Kamiński. Na dodatek, prezes Kaczyński wyrażając zgodę na przekazanie całej władzy i wpływów banksterowi z Wrocławia, który przed 2015 rokiem nawet nie był członkiem Prawa i Sprawiedliwości, wymierza siarczysty policzek nie tylko pisowskim jastrzębiom, ale i swoim druhom z zakonu PC, do których zalicza się przecież szef NBP. To on miał zawieść prezesa PiS najbardziej.

Jedno jest pewne. Decyzja o przekazaniu władzy Morawieckiemu i uczynienie go najpotężniejszym politykiem w obozie Zjednoczonej Prawicy musi jeszcze zostać potwierdzona na sali sejmowej i senackiej, a tu wszystko się może zdarzyć. Wewnętrzne tarcia zaostrzą się teraz jak nigdy wcześniej, a zachłanność Morawieckiego, który postanowił na aferze KNF ugrać własne, wewnątrzpartyjne interesy może doprowadzić do tektonicznych ruchów w całym obozie i bardzo mocno go osłabić w roku wyborczym. Już wkrótce dowiemy się, kto na kogo ma jakie haki i kto jest na tyle odważny, by w walce o wpływy je wykorzystać. Kupujcie popcorn.

Źródło: Onet.pl

fot. Kancelaria Sejmu/Krzysztof Białoskórski

POLUB NAS NA FACEBOOKU

[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”200″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie