Polityka i społeczeństwo

Morawiecki chciał skompromitować Gesdorf, a ośmieszył samego siebie. Tajne zdjęcie z IPN okazało się fake newsem!

Fundusze unijne się nam po prostu należały? Zadziwiająca retoryka Morawieckiego
Fot. P. Tracz / KPRM

Jedną z cech obecnej władzy jest sukcesywne podnoszenie polskiego chama z kolan, co przejawia się w bardzo wielu aspektach życia państwa. Począwszy od zatrudniania w mediach publicznych internetowych hejterów, przez akceptację mowy nienawiści z mównicy sejmowej, po rozsiewanie fake newsów na swoich oponentów politycznych. Ale najbardziej żenującym ostatnio akordem w tej wojnie przeciwko wrogom PiS, są wydarzenia z 4 lipca bieżącego roku i ich bohater, Mateusz Morawiecki. Ale po kolei.

Na niszowych psychoprawicowych portalach, krąży zdjęcie Edwarda Gierka w otoczeniu aktywistów ze Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej (taka dzisiejsza młodzieżówka PiS). Wśród osób na fotografii,  rzeczona psychoprawica zidentyfikowała Małgorzatę Gersdorf. Zdjęcie jest przedstawiane jako argument za poparciem tezy Morawieckiego o umoczeniu Sądu Najwyższego i jego pierwszej prezes w zbrodniczym systemie komunistycznym. Prawda jest banalna, ale do tępych mózgów nie dociera: na zdjęciu jest młoda aktywistka warszawskiego koła ZSMP, ale nie jest to pani Gersdorf, o czym informował już Sąd Najwyższy w jednym z komunikatów (Gersdorf nigdy nie była w ZSMP; w PRL należała do “Solidarności”).

I teraz wisienka na torcie: 4 lipca na szczycie w Brukseli, Mateusz Morawiecki podszedł do europosła Bogusława Liberadzkiego (który w PRL był w ZSMP) i pokazał mu w telefonie to zdjęcie. Premier rządu RP szukał potwierdzenia, że na zdjęciu razem z Gierkiem znajduje się Małgorzata Gersdorf. Liberadzkiego poinformował, że zdjęcie otrzymał z IPN. Europoseł zaprzeczył i podał prawdziwe nazwisko kobiety uwidocznionej na zdjęciu z telefonu premiera, a Morawiecki zrezygnowany podziękował i poszedł dalej.

Psychoprawica poszła dalej i 11 lipca (mimo braku dowodów i ewidentnych zaprzeczeń) piórem Jerzego Jachowicza na prorządowym portalu wPolityce opisane zostało to zdjęcie, jako ostateczny dowód zdrady Małgorzaty Gersdorf. A że jest to kłamstwo, to nikogo już nie interesuje – ważne, żeby stada bezrozumnych owiec podłapały retorykę i rozsiewały fake newsa – a nuż coś się przyklei i potwierdzi obelgi oraz kłamstwa funkcjonariuszy PiS, rzucane w stronę sędziów Sądu Najwyższego.

To, że szeregowi posłowie i media zawłaszczone przez PiS czerpią całymi garściami z “twórczości” internetowych trolli jest oczywiste od dawna (słynna “druga zmiana” jenotowców), ale to, że premier 38-milionowego państwa robi to osobiście, jest już żenadą i totalną kompromitacją. Skłania także do refleksji nad poziomem intelektu człowieka, który jest premierem rządu RP, oraz każe się zastanowić dlaczego “antykomuniści” z PiS, tak ochoczo sięgają – jak to zgrabnie ujął Duda w stosunku do Macierewicza – po UB-eckie metody działania.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Fot. P. Tracz / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie