Gospodarka

Morawiecki chce wprowadzić nowy podatek. Premier milczy jednak w sprawie 600 mln złotych dla osób niepełnosprawnych, które nagle wyparowały z budżetu

Żaden polityk nie zazdrości sytuacji w jakiej obecnie znajduje się Prawo i Sprawiedliwość. Partia Jarosława Kaczyńskiego pogubiła się w swojej retoryce tak bardzo, że nawet najsprawniejsi spin doktorzy liczą się z poważnym zagrożeniem spadków poparcia w sondażach.

Na początku PiS radziło sobie dobrze. Udało mu się prowadzić udaną propagandę “wstawania z kolan”, przy udziale obficie doposażonej pieniężnie TVP Jacka Kurskiego. Rząd skorzystał z osiągniętej kosztem dużych wyrzeczeń koniunktury gospodarczej, wyborcy uwierzyli, że “się da”, na socjalne prezenty znalazły się pieniądze. Mateusz Morawiecki rzekomo uszczelnił ściągalność podatków, zadeklarował ponadto, że je obniży.  Tydzień temu, na ostatniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie powtórzył tę deklaracje, a w obszernym worku budżetu państwa znalazły się pieniądze na nowe programy: mama plus, dostępność plus, ba, nawet na No-Spę dla ciężarnych.

Wtem dzieje się rzecz dla rozważnego polityka zupełnie zrozumiała – na korytarze Sejmu trafiają rodziny niepełnosprawnych domagające się zwiększenia świadczeń. W poprzedniej kadencji ci sami ludzie poważnie nadszarpnęli wizerunek premiera, co prawica chętnie wykorzystywała, powtarzając jak mantrę: “premier Tusk nie słucha głosu obywateli”, “boi się ich”, “przez 17 dni zwlekał z podjęciem decyzji”. W tym miejscu należy się małe przypomnienie. W ten sposób, tuż przed wyborami parlamentarnymi Beata Szydło grzmiała, posiłkując się wyrzeczeniami i cierpieniem opiekunów osób niepełnosprawnych… Była premier nie miała wówczas pojęcia, jak bardzo proroczne okażą się to słowa:

Jak to możliwe, że w budżecie bez dna zabrakło pieniędzy? Skoro Polska jest krainą miodem i mlekiem płynącym, czymże jest propozycja nałożenia nowego podatku nazwanego eufemistycznie przez Morawieckiego “daniną solidarnościową”? W obliczu absurdalnych wydatków rządu, systemu podwójnych pensji, patriotycznych ławek Błaszczaka na 100-lecie niepodległości “Janosik/Robin Hood+”, argumenty premiera nie mogły wytrzymać ciężaru krytyki ze strony ekonomistów, dziennikarzy, czy polityków.

Żeby nie popadać w populizm – w zrównoważonym budżecie powinny znaleźć się pieniądze na różnorodne i nie tylko pierwszorzędowe potrzeby. Nikt rozsądny nie może przyczepić się do rozsądnego wydatkowania na służby, obronność, kulturę czy pomoc międzynarodową. W tym miejscu objawia się największa głupota obecnej ekipy. Otóż Prawo i Sprawiedliwość nie musiało szukać żadnych pieniędzy na świadczenia dla opiekunów osób niepełnosprawnych, bo poprzedni rząd zabezpieczył na ten cel w budżecie 600 mln złotych (!), “dobra zmiana” ten zapis jednak wykreśliła. Ponadto rząd koalicji PO-PSL systematycznie zwiększał świadczenia, ostatecznie uzależniając jego wysokość od płacy minimalnej.

Zakłamanie Prawa i Sprawiedliwości w rzeczowej wypowiedzi w programie Adriana Klarenbacha “Forum” wykazała posłanka Platformy Obywatelskiej Marzena Okła-Drewnowicz. Wypowiedź zaczyna się od minuty 5:13 pod załączonym linkiem.

Tak idiotycznego politycznie błędu nie popełniają politycy aspirujący do nadrzędnej roli w Europie Środkowej. Sytuacja ta nie jest tylko “wpadką”, lecz wyraźnym sygnałem, że wysokie są tylko aspiracje władzy, żadne zaś umiejętności. Taki partner nie znaczy nic w relacjach międzynarodowych, gdyż nie potrafi nawet zadbać o własnych obywateli. W ten sposób nie wstaje się z kolan.

Warto również zwrócić uwagę na kwestię autopromocji władzy. Prawo i Sprawiedliwość zbudowało swój, nietrwały zdaje się, sukces na mnogości świadczeń socjalnych z naszej wspólnej kasy. Szczerze mówiąc na takie propozycje musiał kiedyś nadejść czas, nadrzędne było jednak uprzednie zadbanie o stabilną sytuację budżetu. Dziś PiS wydając de facto cudze pieniądze, trąbi o swoim sukcesie, do tej pory budując na tym swoje poparcie.

Margaret Tatcher powiedziała kiedyś:”Problem z socjalizmem polega na tym, że ostatecznie kończą ci się cudze pieniądze“.

Gdy PO, w środku kryzysu ekonomicznego, zdecydowała się zwiększyć świadczenia dla opiekunów, nikt nie otrąbił tego sukcesem rządu. Z ośmiorniczek zrobiono główny punkt wybitnie negatywnej kampanii wyborczej. Dlaczego więc, w obliczu perfidnie wypłacanych nagród, drenowania wreszcie ustabilizowanego budżetu i kłamstw o obniżeniu podatków ciągle tak wiele ludzi nie widzi dysproporcji?

fot. flickr/KPRM

  POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie