Polityka i społeczeństwo

Misiewicz lansuje się w wywiadzie. Dziennikarze prawicowej telewizji obnażają żałosną prawdę o jego “pracy”

Długo nieobecny w mediach były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej pojawił się wczoraj w programie „Dobry wieczór Polsko” na antenie Polsat News. Znany z niestosownego, faworyzującego go traktowania przez szefa Antoniego Macierewicza objawiającego się licznymi awansami oraz pobłażliwym traktowaniem wpadek z jego udziałem stał się symbolem „kolesiostwa” w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości. Ostatecznie usunięty z partii po osobistej interwencji samego Jarosława Kaczyńskiego w programie Polsatu śmiał mówić o możliwości powrotu do polityki oraz swojej karierze.

Na naszych łamach wielokrotnie informowaliśmy o perypetiach ulubieńca Antoniego Macierewicza. Konsekwentnie piął się po szczeblach swojej kariery. Na początku został pełnomocnikiem zarządu do spraw komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Następnie został zarówno wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości, jak i stanowiska w PGZ. Później dowiedzieliśmy się, że Misiewicz ma zostać zatrudniony w prawicowej Telewizji Republika, gdzie miał być odpowiedzialny za pozyskiwanie reklamodawców. Sam członek zarządu stacji Tomasz Sakiewicz przyznał wtedy, że pupil Macierewicza nie został jeszcze w niej zatrudniony. I na tym sprawa przycichła.

Do czasu. Udział w programie Polsat News, to cudowne dziecko polskiej polityki starało się wykorzystać do promowania własnej postaci, w jego mniemaniu wybitnej. Reklamował się słowami: „Dzisiaj próbuję swoich sił w jednoosobowej działalności gospodarczej, pracuję także w telewizji Republika. Po 11 latach przerwałem przygodę z pracą na rzecz ojczyzny i politykę. Doradzam różnym kontrahentom z zakresu marketingu, PR-u, komunikacji, ale także social mediów. Na razie próbuję swoich sił. To są małe kroczki do przodu. Warsztat i doświadczenie, jakie udało mi się uzyskać przez to 11 lat pracy u boku ministra Macierewicza, tylko pomaga”. Niestety, dla niego, dziennikarka Republika TV Magdalena Bałkowiec opublikowała wpis, wyrażający zdziwienie co do słów Misiewicza. Zarówno ona, jak i jej koledzy nie widzieli go w „wspólnej” pracy. Nie wiadomo, jakaż to potężna siła zmusiła dziennikarkę do usunięcia wpisu, jednak czujni internauci zdążyli go zapisać.

Ze słów Misiewicza wynika, że na rzecz ojczyzny pracował od szesnastego roku życia. Widocznie dopiero teraz poczuł, co oznacza praca bez wzniosłych haseł na ustach. Po chwili autoprezentacji, pewny swoich wyjątkowych kompetencji dodał jednak, że jego powrót do polityki jest możliwy. Przyznał, że jest do dyspozycji, jeśli chodzi o pracę dla Polski. „Jeżeli ktoś kiedykolwiek będzie chciał wykorzystać moją wiedzę, doświadczenie, a do tego, żeby mógł dalej pracować dla Polski, to jest do dyspozycji. Dzisiaj biernie się przyglądam wydarzeniom w Polsce i z politowanie patrzę na hipokryzję totalnej opozycji” – powiedział pewny siebie.

Jestem ciekaw, kto odmówiłby „pracy dla Polski”, jeśli oznacza ona przychody na poziomie 50 tys. złotych miesięcznie. Hipokryzja i samouwielbienie Bartłomieja Misiewicza biją po oczach. Jego zawrotnie rozwijająca się kariera denerwuje już nawet prawicowych dziennikarzy. Chyba dobrze, że Polsat zdecydował się na wywiad z tym najjaskrawszym przykładem niesprawiedliwości państwa PiS. Jeśli nie łamanie demokracji, może zwykła ludzka zazdrość okaże się najkrótszą ścieżką do wyborczej klęski partii Kaczyńskiego…

fot. Flickr

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie