Polityka i społeczeństwo

Minister Zalewska oszukała sąd i media? Wszystko po to, by ukryć prawdę o reformie szkolnictwa

MEN próbuje oszukać sąd i media. Na listę resortu wpisano... przeciwników reformy?
fot. flickr/KPRM

Walczący oficjalnie o przejrzystość życia publicznego rząd PiS musiał zostać aż pociągnięty przed sąd, aby upublicznić listę autorów budzącej spore kontrowersje nowej podstawy programowej, co znamiennie świadczyło o dumie ze swojego dzieła stojących za zmianami autorytetów. Naczelny Sąd Administracyjny pozostał jednak niewzruszony i resztki niezależnego sądownictwa zmusiły władze do ustąpienia. Problem w tym, że Anna Zalewska uwierzyła, że ma prawo oszukać zarówno sąd jak i opinię publiczną.

Ujawnienie listy w odpowiedzi na wyrok NSA przypomina bowiem kabaret. Najpierw zwlekano z publikacją, ponieważ “wyrok nie dotarł do resortu”, a kiedy już do tego doszło, to zobaczyliśmy nowe pole manipulacji.

Ujrzeliśmy bowiem listę 182 nazwisk, bez tytułów naukowych i wskazania, za który przedmiot dana osoba odpowiadała. Wszystko po to, aby lista została całkowicie nieczytelna i bezwartościowa dla opinii publicznej, a autorzy mogli w swoim wkładzie pozostać anonimowymi.

Okazało się jednak, że resort mógł pójść jeszcze dalej w rozmywaniu odpowiedzialności prawdziwych autorów podstawy programowej. Podanie suchych nazwisk bez wskazywania wkładu w prace mogło bowiem pozwolić dodać do listy osoby, które nie dość, że nad podstawą nie pracowały, co były jej wręcz przeciwne. Pojawiła się już pierwsza osoba, która wypiera się swojego udziału w pracach mimo obecności na liście, powołując się, że przesłała alternatywną propozycję podstawy dla klasy IV, która nie została jednak uwzględniona, a wykonana praca nie wiązała się z żadnym wynagrodzeniem.

Problem bowiem w tym, że bez tytułów naukowych osobą na liście może być dosłownie każdy i nawet osoby niesłusznie na nią wpisane nie mogą z całą pewnością stwierdzić, czy MEN się nimi posługuje, czy może doszło do zaskakującego zbiegu okoliczności. Jest to zwykła manipulacja odbiorcami i sprzeniewierzanie się intencji wyroku NSA, który miał na celu zapewnia opinii publicznej rzetelnego dostępu do informacji, czego resort karygodnie nie dotrzymał.

Wydaje się kwestią czasu, aż pojawią się kolejne zarzuty o niesłuszne wpisanie na listę. Wszystko zaś stworzy klimat, gdzie realnie odpowiedzialni za chaos w polskiej szkole pozostaną poza uwagą mediów. Tak wygląda przejrzystość urzędów i uczciwość polityków PiS w praktyce.

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie