Polityka i społeczeństwo

Miliony Polaków podpiszą z rządem cyrograf? Spektakularna wtopa Ministerstwa Finansów ws. emerytur

Pracownicze Plany Kapitałowe to nowy program emerytalny zachwalany przez premiera Mateusza Morawieckiego. Według założeń przygotowanej przez rząd reformy systemu emerytalnego, a dokładnie ustawy o pracowniczych planach kapitałowych, która wejdzie w życie 1 lipca tego roku, oprócz państwowej emerytury z ZUS przyszli świadczeniobiorcy mają dostawać także dodatkową emeryturę. Na początku ma objąć ponad 3,3 mln pracowników firm zatrudniających co najmniej 250 osób. Później PPK kierowane będzie jednak aż do ponad 11 mln zatrudnionych Polaków. Każdy z nich co miesiąc ma przekazywać na dodatkową emeryturę minimum 2 proc., a maksymalnie 4 proc. pensji.

Zgoda na przystąpienie do PPK według założeń ustawy jest domniemana. Pozyskanie przez rząd Morawieckiego dodatkowych funduszy oznaczać będzie niższe wynagrodzenie netto. Za obietnicę wyższych emerytur od wątpliwej reputacji rządu. W perspektywie wielu lat, kiedy, równie prawdopodobne, nie będzie ZUS, polskiego rządu, czy pitnej wody, bo 30 lat wcześniej Mateusz Morawiecki zadbał o interes polskich przedsiębiorców. Niech nie dziwi więc, że zorientowani pracownicy, których obejmą zapisy ustawy już dziś martwią się o możliwość wypisania się z interesu premiera Morawieckiego. Wydaje się, że przy PPK zostaną, albo nieuświadomieni, albo hurraoptymistyczni.

Niestety, jak się okazuje, przez bubel rządu Morawieckiego może zostać nam odebrane nawet prawo do wypisania się z dobrowolnego uczestnictwa w udziale z pełni łaski dodatkowych emerytur. Otóż, była minister finansów Teresa Czerwińska podpisała rozporządzenie dotyczące deklaracji o rezygnacji z dokonywania wpłat do pracowniczych planów kapitałowych. Tyle że w momencie publikacji aktu prawnego, Czerwińska nie była już ministrem, a zwykłym obywatelem. Tymczasem nowy program emerytalny ma ruszyć już od 1 lipca. Pojawiają się więc wątpliwości, czy pracownicy, którzy będą chcieli się z niego wypisać, będą mogli to zrobić.

Nawet bez tego wypisanie się z Planów Kapitałowych miało być wystarczająco trudne. Premier Morawiecki od początku mnożył biurokratyczne trudności z wypisaniem się z PPK. Pierwsza, przygotowana prawie rok temu wersja wzoru deklaracji o rezygnacji z PPK wymagała aż siedmiu podpisów i wpisania szerokiego zakresu danych, po krytyce ekspertów liczba wymaganych podpisów spadała przez trzy do ostatecznie jednego, przyjmując ostatecznie prostą formę. Na końcu zawiera ona jednak oświadczenie, w którym świadomie rezygnujemy z dobrodziejstw oferowanych przez rząd: 

„Oświadczam, że rezygnuję z dokonywania wpłat do PPK oraz posiadam wiedzę
o konsekwencjach złożenia niniejszej deklaracji, w tym:

1) nieotrzymania wpłaty powitalnej w wysokości 250 zł, należnej uczestnikom PPK 

(dotyczy uczestnika PPK, który nie nabył uprawnienia do wpłaty powitalnej przed 

złożeniem deklaracji); 

2)  nieotrzymywania dopłat rocznych do PPK w wysokości 240 zł, należnych uczestnikom
PPK po spełnieniu warunków określonych w art. 32 ustawy z dnia 4 października 2018 r.
o pracowniczych planach kapitałowych (Dz. U. poz. 2215, z późn. zm.);

3)  nieotrzymywania wpłat podstawowych finansowanych przez podmiot zatrudniający
w wysokości 1,5% wynagrodzenia”.

Mimo iż rozporządzenie ministra finansów z dnia 12 czerwca 2019 r. w sprawie deklaracji o rezygnacji z dokonywania wpłat do pracowniczych planów kapitałowych wyczerpująco określa, co czeka pracownika w wypadku rezygnacji z PPK, zapomniał jednak poinformować, że jeśli mimo tych dobrodziejstw ktoś zrezygnuje, to jego pisemna rezygnacja będzie skuteczna tylko przez cztery lata, do 2023 roku. I jeśli nadal ktoś nie chce mieć potrąceń z pensji, to będzie musiał w odpowiednim czasie przypomnieć sobie o podpisaniu kolejnej deklaracji.

Tyle że rozporządzenie podpisano „Minister Finansów: T. Czerwińska” – 12 czerwca. Nie pełniła ona jednak wtedy tej funkcji, przestała nim być już 4 czerwca. W takim wypadku ten akt prawny może zostać zakwestionowany. „To powoduje, że rozporządzenie, a w konsekwencji wzór deklaracji rezygnacji z wpłat do PPK, może być kwestionowane” – przekonuje Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego. „Możliwość uchylenia rozporządzenia może być dokonana tylko przez Radę Ministrów na wniosek premiera. Najbliższe posiedzenie rządu będzie pewnie 25 czerwca 2019 r., co oznacza, że w przypadku uchylenia obecnego i publikacji nowego rozporządzenia 14-dniowy termin na wejście w życie rozporządzenia ustalającego wzór deklaracji o rezygnacji przypadłby już po 1 lipca 2019 r., czyli po dniu, od którego zatrudnieni mogą się z PPK wypisywać” – dodaje.

Może się więc okazać, pracownicy firm, które szybko, bo już od lipca 2019 r. wdrożą PPK, nie będą mieli podstawy prawnej do skutecznej rezygnacji z wpłat do PPK, w konsekwencji zaś zostaną obligatoryjnie zapisani do PPK wbrew swojej woli.

W sprawie jest wiele niejasności, a tłumaczenia różnią się od siebie. Resort finansów oczywiście bagatelizuje sprawę w odpowiedzi dla Wyborczej, twierdząc „że nie ma żadnego problemu, bo rozporządzenie wydawane jest w porozumieniu resortu finansów z resortem pracy i ostatecznie liczy się data podpisania przez tego drugiego”. Minister Czerwińska mogła oczywiście podpisać się pod dokumentem, który nie miał wpisanej daty, ale wraz ze zmianą ministra powinno zadbać się również o zmianę podpisu. Taki sposób budowania prawa nie wzbudza kluczowego zaufania wśród obywateli. Kolejne „No problem” usłyszane ze strony przedstawicieli władz znaczy tyle co nic.

Źródło: wyborcza

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie