Polityka i Społeczeństwo

Michał Szułdrzyński: Przyjęcie przez Gowina teki premiera oznaczałoby, że jest on politycznym samobójcą [WYWIAD]

Jeżeli nawet były jakiekolwiek rozmowy na ten temat, to odbyły się one wiosną zeszłego roku i wtedy Gowin powiedział, że będzie szukał wszelkich możliwych dróg, żeby uniemożliwić wybory kopertowe, które można byłoby podważyć. Można przyjąć, że jedną z metod w celu zablokowania wyborów były rozmowy o ewentualnym rządzie technicznym. Tylko jeżeli wtedy do tego nie doszło, to dzisiaj nie widzę powodów dla  których Gowin miałby się dogadywać w celu budowy takiego rządu. Natomiast ewentualny pomysł, postawienia szefa Porozumienia na czele takiego rządu oznaczałaby, że nie potrafi dobrze ocenić sytuacji politycznej i jest samobójcą politycznym. – Z dziennikarzem i publicystą dziennika „Rzeczpospolita”. Michałem Szułdrzyńskim o konflikcie w Porozumieniu i sytuacji w Zjednoczonej Prawicy rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Adam Bielan ogłosił się szefem Porozumienia uzasadniając to faktem, że Jarosław Gowin został wybrany na prezesa partii w 2015 roku, a jego kadencja miała trwać trzy lata. W co gra Bielan i dlaczego akurat teraz?

Michał Szułdrzyński: Na pewno w tej sprawie nie chodzi o kwestie statutowe, tak jak mówi Adam Bielan, bo przez ostatnie trzy lata jakoś nikomu nie przeszkadzało, że Jarosław Gowin nie jest legalnym prezesem Porozumienia. A więc chodzi tutaj o coś zupełnie innego. W Porozumieniu zbliżało się przesilenie i ludzie, którzy podważają władzę Gowina ruszyli do ataku, żeby bronić swojej pozycji politycznej lub, co też jest prawdopodobne, Adam Bielan za wiedzą Jarosława Kaczyńskiego postanowił przejąć partię. Powód jest prosty: gdyby udało się zlikwidować partię Gowina i przeciągnąć wystarczającą ilość posłów Porozumienia na stronę Kaczyńskiego, to wówczas większość rządząca PiS-u byłaby zabezpieczona, a prezes PiS pozbyłby się krnąbrnego koalicjanta. Natomiast w obecnej chwili koalicja rządząca jest zagrożona, gdyż większość posłów Porozumienia opowiedziała się za swoim przewodniczącym i Kaczyński swojego celu może nie osiągnąć.

Większość członków Porozumienia opowiada się za Gowinem, ale są też secesjoniści. Jaka jest rzeczywista sytuacja w partii Jarosława Gowina i kto może wygrać ten konflikt: Gowin czy Bielan?

To, który z nich zostanie szefem Porozumienia, nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Ważniejsze jest to, wobec kogo są lojalni posłowie Porozumienia. Pod oświadczeniem popierającym Jarosława Gowina podpisało się 12 posłów, a więc nawet jeżeli Bielan przejąłby partie, to ten pierwszy ma „szable” i w tym sensie on jest partnerem koalicyjnym dla Jarosława Kaczyńskiego, a nie Bielan, który ma jednego posła. To, jak ten spór się rozstrzygnie pod względem proceduralnym, ma mniejsze znaczenie. Większe ma fakt, wobec którego przewodniczącego posłowie będą lojalni.

Należy też pamiętać, że ten spór ma swoje korzenie wiosną zeszłego roku, kiedy Jarosław Gowin zaprotestował przeciwko wyborom korespondencyjnym i wtedy doszło do potężnych napięć, w wyniku których odeszła Jadwiga Emilewicz. Wówczas też została przetestowana lojalność posłów Porozumienia przez Gowina – mianowicie nie wszystkim w partii spodobał się sposób, w jaki Gowin postawił sprawę wyborów kopertowych. Z drugiej zaś strony, już wtedy mógł wiedzieć, którzy posłowie są lojalni wobec niego, a którzy wobec PiS-u. W tym sensie uważam, że Gowin ma mocne karty, gdyż raz swoich posłów skutecznie przetestował.

Jeśli przyjrzymy się sytuacji w Porozumieniu, to zastanawiać może harmonia i jednolity przekaz ze strony Solidarnej Polski. Czy Zbigniew Ziobro może spać spokojnie?

Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin w wielu sprawach światopoglądowych byli odlegli od siebie, ale byli lojalni jako koalicjancie wobec siebie, gdyż wiedzieli, że to, co może spotkać jednego, spotka również drugiego. W momencie wypychania Ziobry z koalicji przy Piątce dla zwierząt, sporze o konwencję antyprzemocową czy pozostałych spornych sprawach, Gowin stał zawsze na stanowisku ratowania koalicji, gdyż wiedział, że w momencie pozbycia się Ziobry przyjdzie kolej na niego i to widzimy dzisiaj. Dlatego nie ma wielkiego entuzjazmu ze strony posłów Solidarnej Polski, bo wiedzą, że mogą podzielić los Porozumienia.

Różne źródła sugerują, że Jarosław Gowin miał kontaktować się z politykami Platformy Obywatelskiej, a Borys Budka na ostatniej konferencji zapraszał go do przejścia na „jasną stronę mocy”. Czy w obecnej sytuacji przewodniczący Porozumienia może przejść na stronę opozycji?

W tej chwili nie. Mam wrażenie, że jeżeli nawet były jakiekolwiek rozmowy na ten temat, to odbyły się one wiosną zeszłego roku i wtedy Gowin powiedział, że będzie szukał wszelkich możliwych dróg, żeby uniemożliwić wybory kopertowe, które można byłoby podważyć. Można przyjąć, że jedną z metod w celu zablokowania wyborów były rozmowy o ewentualnym rządzie technicznym. Tylko jeżeli wtedy do tego nie doszło, to dzisiaj nie widzę powodów, dla  których Gowin miałby się dogadywać w celu budowy takiego rządu. Natomiast ewentualny pomysł postawienia szefa Porozumienia na czele takiego rządu oznaczałaby, że nie potrafi dobrze ocenić sytuacji politycznej i jest samobójcą politycznym.

Sytuacja w Zjednoczonej Prawicy chwilami robi się dość napięta, przystawki prężą muskuły, pojawiają się również pomysły wymiany premiera. Czy Pana zdaniem dojdzie do wcześniejszych wyborów?  

Obecna sytuacja może doprowadzić do wcześniejszych wyborów, gdyż próba rozkołysania Zjednoczonej Prawicy, którą podjął Adam Bielan wyraźnie wskazuje na to, że jest to próba rozbicia koalicji. W tym sensie może się okazać, że Gowin może nie chcieć dalej funkcjonować w tym systemie, ale będzie to raczej skutek tych działań, a nie przyczyna.

Czysto hipotetycznie, gdyby doszłoby do wcześniejszych wyborów parlamentarnych, to czy opozycja jest na nie gotowa?

Miesiąc temu powiedziałbym, że nie, ale po ostatniej konwencji programowej Platformy Obywatelskiej mam wrażenie, że jest przygotowana. To znaczy widać w końcu elementy prac koncepcyjnych po stronie opozycji i próbę narzucenia narracji o Polsce, jaką chcieliby zbudować. Tak jak udało się to zrobić Rafałowi Trzaskowskiemu w kampanii prezydenckiej, ale nie udało się to samej Platformie Obywatelskiej. Mianowicie nie było po wyborach prezydenckich atrakcyjnej opowieści o tym, jaka ma być Polska po odsunięciu PiS-u od władzy i to teraz zaczyna się pojawiać. Nie wykluczałbym też, że jest to dostosowanie się do narracji Polski2050 i Szymona Hołowni, który w ostatnim czasie umiejętnie tworzy taką opowieść.

Czy, Pana zdaniem, opowieść o Polsce połączy opozycję, ażeby do wyborów poszła razem?

Opisuję politykę od ponad dziesięciu lat i doświadczenie, które zdobyłem, pozwala mi wątpić w skuteczność jednego bloku. Owszem, za jedną listą przemawia tylko fakt, że w Polsce jest taka, a nie inna ordynacja wyborcza i mandaty są przydzielane metodą D’Hondta, która daję premię zwycięzcy. Tylko że najpierw należy te wybory wygrać, a moim zdaniem wspólna lista opozycji miałaby kłopot z wygraniem takich wyborów z prostego powodu: opozycja musiałaby mieć wspólne stanowisko w wielu kluczowych sprawach, również obyczajowych. To może być trudne ze względu na światopogląd liderów obecnych partii opozycyjnych i nie wierzę, żeby politycy konserwatywni z PO, PSL-u czy też Hołownia dogadali się w niektórych kwestiach z Lewicą.

Uważam, że ze względu na rozbieżność stanowisk, taka lista mogłaby osiągnąć odwrotny efekt od zamierzonego. Mianowicie niektórzy wyborcy opozycji nie poszliby do urn wyborczych. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem są dwa czy trzy bloki opozycji, co widać też w sondażach. Pomińmy również fakt, że takie rozwiązanie byłoby bardzo na rękę PiS-owi i przychylnym mu mediom, które mogłyby to wykorzystać, co zrobiły w czasie kampanii do Parlamentu Europejskiego mówiąc, że nie jest to Platforma Obywatelska tylko skrajna lewica.

Bardzo dziękuje za rozmowę.   

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie