Polityka i Społeczeństwo

Miażdżące wyliczenia dla flagowej inwestycji “dobrej zmiany”. Nakłady zwrócą się za 450 lat!

Przekop Mierzei Wiślanej to stały element artystyczny Prawa i Sprawiedliwości w każdej kampanii wyborczej. Przed ostatnimi wyborami samorządowymi Jarosław Kaczyński wkopywał słupek geodezyjny pod inwestycję. Było przy tym trochę śmiechu, bo “słupek Kaczyńskiego” został zabrany przez Bałtyk, co spotkało się z wieloma żartami w internecie. Ostatecznie morze oddało wkopany znak, co również było przedmiotem drwin. W ostatni piątek Urząd Morski w Gdyni dostał zezwolenie na realizację inwestycji, która wiąże się m.in. z wycinką drzew, a to spowodowało protesty mieszkańców Krynicy Morskiej. Istnieje również zagrożenie spadku zainteresowania turystów kurortem.

Dzisiejsza Rzeczpospolita przedstawia wyliczenia prof. Włodzimierza Rydzkowskiego z Katedry Polityki Transportowej Wydziału Ekonomicznego na Uniwersytecie Gdańskim, według którego przekop z gospodarczego punktu widzenia nie ma żadnego uzasadnienia, bo brak jest ładunków których transport tą drogą byłby racjonalny. “W odległości 60 km leży gdański terminal kontenerowy DCT, wyremontowana jest droga ekspresowa S7, więc kontener z Gdańska do Elbląga dotrze w ciągu godziny. Po co ktoś miałby transportować taki ładunek przez nowy kanał?” – pyta retorycznie profesor.

Inwestycja ma kosztować około 880 mln zł, a według Rydzykowskiego nawet gdyby znalazły się ładunki do transportu, to przy 5 metrach głębokości kanału mogłyby się tam zmieścić jednostki o nośności najwyżej 3,5 tys. ton, a takie statki pływają po Renie oraz w rejonie kanały La Manche, ale nie na Bałtyku – “Z naszych wyliczeń wynika, że gdyby nawet obroty portu w Elblągu wzrosły do miliona ton rocznie, a stawki portowe zostały podwojone, to rocznie wpływy portu sięgnęłyby 2 milionów złotych. Biorąc pod uwagę koszt budowy kanału, okazuje się, że nakłady zwracałyby się przez 450 lat” – wylicza prof. Rydzykowski.

Oczywiście, że racjonalne są argumenty o uniezależnieniu Elbląga od dyskryminacji rosyjskiej. Zresztą już padają oskarżenia, że ten kto jest przeciwko przekopowi, gra na nutę rosyjską. Tylko to wszystko zaczyna przypominać inwestycję w litewską rafinerię w Możejkach, którą w 2006 roku zakupił kontrolowany przez państwo PKN Orlen. Ta inwestycja też miała w zamyśle zmniejszenie wpływu Rosjan w naszym regionie. Rządzący wówczas PiS i prezydent Lech Kaczyński chcieli udowodnić Rosjanom swoją potęgę. Dzisiaj Możejki są symbolem utopienia ogromnych środków finansowych, a z wyliczeń prof. Włodzimierza Rydzykowskiego wynika, że nawet dzieci naszych dzieci nie będą mogły mówić o zyskowności przedsięwzięcia pod nazwą “Przekop Mierzei Wiślanej”.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. flickr/ KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”200″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie