Gospodarka

Miała być wina Tuska, zamiast tego rządzący pogrążyli sami siebie. Takiej farsy jeszcze nie było

Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie, skąd się wziąłem? Jestem Wesoły Romek, mam na przedmieściu domek, a w domku wodę, światło, gaz! – Nie bój, nie bój, wyłączą ci!” – na szczęście dzięki interwencji odpowiedzialnie rządzącej Polską władzy nie grozi nam ani Dzień Pieszego Pasażera, ani wzrost cen energii elektrycznej. Przynajmniej do jesiennych wyborów. Później, „jakoś to będzie”. Tezy te opieram oczywiście na zapewnieniach rządzących. Choć wszystkie okoliczności świadczą o tym, że akcja związana z zatrzymaniem wzrostu cen energii elektrycznej to farsa, nie zdziwię się, że znajdą się tacy, którzy w to uwierzą. Bo jest tak źle, że nic innego niż wiara nie pozostaje.

https://twitter.com/PolskiSenat/status/1078910882955120640

Senat w nocy z piątku na sobotę zaakceptował bez poprawek ustawę obniżającą akcyzę na energię elektryczną, opłatę przejściową oraz ustalającą ceny energii na poziomie z 30 czerwca 2018 r. Podczas kilkugodzinnej debaty senatorowie pytali m. in. o zgodność prac nad ustawą z standardami legislacyjnymi, czy ustawa nie narusza prawa unijnego tyczącego się dopuszczalności pomocy państwowej, czy też nie narusza konstytucji. Padły pytania o konsultacje z samorządami i prezydentem.

Co do prezydenta, ten zapowiedział już, że podpisze nowelizację. Co do tego nie powinniśmy mieć wątpliwości. Podpisze, choćby in blanco, choćby szusował w dalekich Alpach. Samorządy? Cóż, wiceminister energii Tadeusz Skobel zapewnił, że projekt został uzgodniony wewnątrz rządu, ale nie był przedmiotem konsultacji w komisji wspólnej rządu i samorządu. Jak zapewnił, ma powstać wspólny zespół, który będzie analizował różne warianty rozwiązań.

Ot konkrety. Nie ma się co bać, wszak min. Skobel uspokoił nas, że rząd opracował politykę energetyczną do roku 2040. A wg niej dojdzie do zmniejszenia udziału węgla z 80 do nieco ponad 30 proc. poprzez budowę bloków jądrowych co dwa lata. Kierunek słuszny, ale, jak powiedział senator Marek Borowski z Koła Senatorów Niezależnych – „To fikcja”. Polityk pytał: „Jaka ścieżka dojścia, skąd pieniądze?” i drążył: „Ten program powstał na gwałt, w związku z konferencją energetyczną. Cała ta koncepcja jest źle pomyślana. Niedawno obiegła Polskę wieść, że pan minister Tchórzewski na Jasnej Górze powierzył energetykę opatrzności Bożej. Widzę, że tylko opatrzność Boża może pomóc”.

Sprawozdawca opozycji Mieczysław Augustyn z Platformy Obywatelskiej wezwał do prowadzenia mądrej polityki energetycznej. Być może obecna sytuacja jest swoistą terapią szokową z potencjałem wymuszającym konieczne zmiany. „Zacznijmy dbać o czyste powietrze, przejmijmy się zmianami klimatycznymi i na to skierujmy wysiłek. Ta konieczna fastryga to ostatni dzwonek, który powinien obudzić rząd, by zaczął działać na rzecz zmniejszenia emisji CO2” – mówił.

A czego mogliśmy spodziewać się po senatorach Prawa i Sprawiedliwości? Deputowani izby wyższej parlamentu oczywiście kontynuowali kłamliwe oskarżenia. Winą za rosnące ceny prądu obarczali premiera Donalda Tuska, który nie użył weta podczas negocjacji pakietu klimatycznego w 2008 r. Pakiet energetyczno-klimatyczny był negocjowany w 2007 r., gdy premierem był Jarosław Kaczyński, decyzję w imieniu Polski zatwierdził rok później prezydent Lech Kaczyński.

Trzeba przyznać, że z tamtej perspektywy, wynegocjowane warunki wydawały się korzystne, a spodziewane jawiło się jako problem tak odległy, że nie stał się sprawą priorytetową w obliczu, przykładowo, kilkuletniej młócki z pseudonaukowymi teoriami Antoniego Macierewicza na temat tzw. zamachu smoleńskiego. Winę ponoszą tu oczywiście również media, dla których problem globalnego ocieplenia, zanieczyszczenia środowiska, czy bezpieczeństwa energetycznego nie był wystarczająco medialny.

Teraz, gdy problem nas dopadł, Prawo i Sprawiedliwość nie ma moralnego prawa pomstować na decyzje poprzedniego rządu. Bo czyją sprawą dojdzie do „wygaszania” energetyki wiatrowej w Polsce? Czy pozostający w planach pomysł budowy elektrowni jądrowej przejdzie wreszcie do kolejnej fazy, czy dalej w postaci spółki PGE EJ1 czerpać będzie publiczne pieniądze za pozorne działania?

Chcąc dołączyć do grona szanowanych na świecie podmiotów Polskę muszą obowiązywać te same prawa i obowiązki co Zachód. Wobec tego skończyć należy z wielokrotnie wypróbowaną prowizorką. Jeśli Polska i Polacy chcą znaczyć więcej niż tymczasowy projekt na mapie Europy przydałoby się wyciągać odpowiednie i odpowiedzialne wnioski, Przedwyborcza interwencja na horrendalną kwotę ok. 40 proc. tegorocznego budżetu przeznaczonego na program 500+ do takich z pewnością nie należy. Jak widać rząd Nowogrodzka uznała już kto w 2020 roku zapłaci za ten wielki błąd. Czy będziemy to my, czy przyszły rząd, który będzie musiał po tym posprzątać, zależy od naszej decyzji.

fot. flickr/Senat RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie